Strzelał do kobiety z bliskiej odległości
Do dramatycznych wydarzeń doszło 21 grudnia 2024 r. w Przemyślu. Według ustaleń sądu nietrzeźwy Jan R. zaatakował znajomą Dorotę W. Mężczyzna miał użyć pistoletu przeznaczonego fabrycznie do amunicji hukowej, który został przerobiony w taki sposób, aby można było strzelać z niego ostrymi nabojami.
Jan R. z bliskiej odległości dwukrotnie wystrzelił w kierunku kobiety, celując w jej głowę. Pokrzywdzona doznała obrażeń czaszki i prawego ramienia. Część urazów została zakwalifikowana jako ciężka, długotrwała choroba.
Przeczytaj także: Tragedia w szpitalu. 19-latka straciła zdrowe dziecko podczas porodu
Według ustaleń śledczych 76-latek nie osiągnął zamierzonego celu z trzech powodów:
- część strzałów chybiła;
- broń się zacięła;
- mężczyznę obezwładniły osoby, które ruszyły kobiecie na pomoc.
Podczas rozprawy apelacyjnej Jan R. przekonywał, że jego spotkanie ze znajomą miało mieć zupełnie inny cel. Twierdził, że chciał jedynie zapytać kobietę, czy pójdzie razem z nim na spotkanie opłatkowe, na które oboje mieli być zaproszeni. Zaprzeczał, aby zamierzał ją zabić.
Skazany próbował również podważyć ustalenia dotyczące zamiaru pozbawienia życia. Przekonywał, że gdyby rzeczywiście chciał zabić pokrzywdzoną, zamontowałby do pistoletu tłumik.
Przeczytaj także: 5-letni Tobiaszek zginął pod kołami samochodu mamy. Prokuratura ujawnia, co wykazała sekcja zwłok
Prokuratorka i jej syn ruszyli na pomoc
Wśród osób interweniujących na miejscu była prokuratorka z Prokuratury Rejonowej w Przemyślu. Kobieta znajdowała się w domu, gdy usłyszała strzały, a później krzyki dochodzące z pobliskiej ulicy. Kiedy dotarła na miejsce, zobaczyła ranną kobietę z krwawiącą głową. Jan R. miał ją szarpać, wyzywać i nadal mierzyć w jej kierunku z pistoletu.
Prokuratorkę wsparli jej nastoletni syn oraz przypadkowa osoba, która zatrzymała samochód. Wspólnie obezwładnili napastnika i odebrali mu broń.
Jan R. kierował później groźby śmierci także wobec osób, które próbowały powstrzymać dalszy atak. Groził również pokrzywdzonej już w obecności policjantów.
Przeczytaj także: 32 ludzkie płody na działce w Lutoryżu. Prokuratura ujawnia nowe ustalenia w sprawie lekarki
Wcześniej uporczywie nękał znajomą
Atak nie był jedynym przestępstwem przypisanym 76-latkowi. Sąd ustalił, że od października do 21 grudnia 2024 r. Jan R. uporczywie nękał panią Dorotę. Wielokrotnie do niej telefonował i wysyłał wiadomości tekstowe. Zachowanie mężczyzny wzbudziło w kobiecie poczucie zagrożenia i poważnie naruszało jej prywatność.
Według medialnych ustaleń powodem zachowania mężczyzny miała być zazdrość. Oficjalny opis wyroku koncentruje się jednak na nękaniu, groźbach i późniejszym ataku, a nie wskazuje zazdrości jako prawnie ustalonego motywu. Za stalking sąd wymierzył Janowi R. karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności.
Przeczytaj także: Konsolidacja szpitali w Dębicy i Rzeszowie wstrzymana. Wszystko zależy od decyzji rządu
Jechał samochodem po alkoholu
Tego samego dnia Jan R. prowadził samochód osobowy po drodze publicznej, znajdując się w stanie nietrzeźwości. Za jazdę po alkoholu został skazany na trzy miesiące pozbawienia wolności. Sąd orzekł również trzyletni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.
Skazany musi ponadto wpłacić 10 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Pistolet i 45 nabojów bez zezwolenia
Jan R. nie miał wymaganego zezwolenia na posiadanie broni. Mimo to przechowywał przerobiony pistolet oraz amunicję. Podczas postępowania zabezpieczono łącznie 45 nabojów. Za nielegalne posiadanie broni palnej i amunicji mężczyzna został skazany na rok pozbawienia wolności.
Sąd uznał go również za winnego trzech przestępstw gróźb karalnych. Czyny zostały potraktowane jako ciąg przestępstw, za który wymierzono sześć miesięcy więzienia.
Przeczytaj także: Znęcał się nad rodziną, groził policji i prokuratorowi. „Spotkamy się na ulicy”. Robert Ż. Wyszedł z prokuratury i zrobił to
Łącznie 11 lat więzienia
Sąd Okręgowy w Przemyślu 1 grudnia 2025 r. połączył kary wymierzone za poszczególne przestępstwa i orzekł wobec Jana R. karę łączną 11 lat pozbawienia wolności. Skazany ma odbywać ją w systemie terapeutycznym.
Sąd przyznał również pokrzywdzonej 50 tys. zł nawiązki. Kwota ma stanowić finansową rekompensatę za krzywdę i obrażenia związane z atakiem. Obrona złożyła apelację od wyroku. Mec. Magdalena Fejdasz-Hendzel domagała się uniewinnienia jej klienta.
Przeczytaj także: Weekend w Rzeszowie zakończy się słońcem, ale prognoza pogody ma jeden haczyk
Sąd Apelacyjny w Rzeszowie 5 listopada br. nie podzielił tych argumentów i podtrzymał wyrok sądu niższej instancji. Tym samym kara 11 lat pozbawienia wolności stała się prawomocna.