Pielgrzymkę zorganizowała firma przewozowa ze Strzyżowa, która od lat przygotowuje podobne wyjazdy. Wiesław Dudek uczestniczył w takiej podróży rok wcześniej i bardzo dobrze wspominał jej organizację. – Oprócz modlitwy był czas na wypoczynek. Zwiedzaliśmy Mostar, Dubrownik. Naprawdę nie mogę złego słowa powiedzieć o organizacji wyjazdu. Na Słowacji czekał na nas dodatkowy, trzeci kierowca – opowiada Wiesław Dudek, radny powiatu pruszkowskiego.
Wyjazd spodobał mu się na tyle, że zamierzał wziąć udział również w tegorocznej pielgrzymce. Plany zmienił jednak tuż przed podróżą. Zatrzymały go sprawy rodzinne. – Ja miałem być w tym autokarze. Nie pojechałem. Widać opatrzność czuwa nade mną. No, ale mimo wszystko to tragedia, bo to pojechali moi znajomi. Umawialiśmy się wcześniej przed wyjazdem. Co zabrać, a co nie zabrać jak będzie. No i wracali na pewno szczęśliwi – mówi Wiesław Dudek.
Wiadomość o katastrofie dotarła do mieszkańców Siedlisk w dniu, który miał upłynąć pod znakiem dożynkowego świętowania. Wieńce były już przygotowane, a szczegóły uroczystości dopięte. Podczas pierwszej porannej mszy proboszcz poinformował parafian o nocnym wypadku. Autokarem wracało z pielgrzymki 18 mieszkańców miejscowości.
Do tragedii doszło w niedzielę około godz. 1 na węgierskiej autostradzie M3. Pojazdem podróżowało 59 Polaków: 57 pasażerów i dwóch kierowców. Byli to przede wszystkim mieszkańcy województwa podkarpackiego oraz dwie osoby z Małopolski. Autokar wracał z Bośni i Hercegowiny. W wypadku zginęło 12 osób, a 10 pasażerów odniosło ciężkie obrażenia.
Czytaj też: Tragiczna historia pielgrzymek do Medjugorie. Najtragiczniejszy wypadek pochłonął 20 ofiar