Knurów: Sławomir Kosek zaginął, szuka go rodzina. Policja w ogniu krytyki! [ZDJĘCIA]

2020-07-29 20:19 Bartosz Wojsa

Sławomir Kosek, mieszkaniec Knurowa, zaginął 22 czerwca. Dzień później jego partnerka zgłosiła ten fakt policji. Zdaniem rodziny, służby nic nie zrobiły przez cztery dni, nim rozpoczęto poszukiwania. To bliscy mężczyzny znaleźli jego dokumenty i rzeczy osobiste. Funkcjonariusze nie czują się jednak winni. Na stronie śląskiej policji opublikowano mocne oświadczenie. Sprawdźcie szczegóły!

Sławomir Kosek z Knurowa zaginął 22 czerwca. Oficjalnie jego partnerka zgłosiła sprawę na policję 23 czerwca. Rodzina zarzuca policji opieszałość w działaniach i to, że nic nie zrobiła przez cztery dni od zaginięcia mężczyzny. Sprawę opisało wielu dziennikarzy, temat poruszony został również przez media ogólnopolskie. Efekt? Komenda Miejska Policji w Gliwicach oraz śląska policja opublikowały na swoich stronach internetowym mocne oświadczenie. Odpierają zarzuty! - W związku z publikacjami, które pojawiły się w mediach ogólnopolskich, a które sugerują bezczynność policji w sprawie zaginięcia mieszkańca Knurowa, informujemy, że 23 czerwca w Komisariacie Policji w Knurowie (KMP Gliwice) dopiero po 18 godzinach od ostatniego kontaktu ze Sławomirem K., o zaginięciu powiadomiła policjantów jego partnerka. Mężczyzna zaginął w Rybniku w dniu 22.06.2020, ostatni kontakt telefoniczny urwał się tuż po godzinie 23.00. Policjanci z Knurowa natychmiast po otrzymaniu zgłoszenia wdrożyli stosowne w takich sytuacjach procedury - relacjonują funkcjonariusze. 

Zapewniają, że po przyjęciu zgłoszenia policjanci od razu zarejestrowali zaginionego w policyjnych bazach. - Oznacza to, że w przypadku napotkania go przez patrol policji w dowolnym miejscu w Polsce i sprawdzeniu jego danych, mundurowi wiedzieliby, że jest poszukiwany - mówią.

Jeszcze tego samego dnia funkcjonariusze, jak twierdzą, ustalili rysopis, szczegóły ubioru zaginionego, a przede wszystkim rejon, w którym był ostatnio widziany. Sprawdzili również w systemach informatycznych policji czy był legitymowany lub zatrzymywany, poczynili ustalenia w Szpitalu Specjalistycznym nr 3 w Rybniku oraz we wszystkich placówkach medycznych w Gliwicach i Rybniku. Sprawdzeniom poddano izby wytrzeźwień w Chorzowie, gdzie przewożone są osoby nietrzeźwe z Rybnika oraz Gliwic – niestety bez rezultatu.

- Wystosowano również pisma informujące o poszukiwaniach do korporacji taksówkarskich, jak i do Zarządu Transportu Metropolitarnego w Katowicach. Skontrolowano stacje paliw, przystanki komunikacyjne, parki i skwery w Knurowie, Rybniku oraz Czerwionce-Leszczynach. Policjanci z Knurowa byli w stałym kontakcie ze stróżami prawa z Rybnika. Śledczy wykorzystali też szeroki wachlarz działań operacyjnych - zapewniają funkcjonariusze. 

25 czerwca opublikowano na policyjnych stronach internetowych oraz w mediach społecznościowych wizerunek zaginionego i podano informacje dot. okoliczności zginięcia. Równocześnie policjanci przez cały czas wykonywali czynności w rejonie zaginięcia.

- 27 czerwca przed godziną 14.00 policjanci z Rybnika otrzymali wiadomość od partnerki zaginionego, że w pobliżu ulicy Robotniczej w Rybniku-Kamieniu, wraz z wolontariuszami odnalazła rzeczy osobiste należące do zaginionego. Na miejsce natychmiast skierowano przewodnika z psem do tropienia śladów ludzkich oraz grupę dochodzeniowo-śledczą. Tego samego dnia, w tym rejonie przeprowadzono działania poszukiwawcze z udziałem kilkudziesięciu policjantów z KMP w Rybniku, KP w Knurowie oraz OPP z Katowic, a także funkcjonariuszami z OSP, PSP oraz JRG. Obecni byli także ochotnicy, wolontariusze. Na miejscu pracowali także przewodnicy z psami tropiącymi, które niestety nie podjęły tropu. Tylko tego dnia sprawdzono 30 hektarów terenu - mówią śląscy funkcjonariusze.

Dalej czytamy: "Następnego dnia poszukiwania były kontynuowane z użyciem policyjnego śmigłowca i dronów. W poszukiwania włączyła się Specjalistyczna Grupa Poszukiwawczo-Ratowniczą PSP w Jastrzębiu-Zdroju, funkcjonariusze PSP w Rybniku oraz OSP z pobliskich miejscowości. Na miejsce skierowany został śmigłowiec PZL „Sokół” z załogą Sekcji Pilotów Lotnictwa Policji w Krakowie. Tym razem przeszukano teren o powierzchni ok. 330 hektarów. Śmigłowiec sprawdził tereny nad lasami, stawami oraz polami w Rybniku-Kamieniu, Przegędzy i Szczygłowicach. Użyto także drona, którym przeszukiwano miejsca trudno dostępne dla funkcjonariuszy i psów: zbiorniki wodne, mokradła, tereny bagniste, torowisko biegnące równolegle do ulicy Mikołowskiej oraz drogę krajową nr 925 od Przegędzy do Rybnika. O wykonywanych czynnościach na bieżąco były informowane media. Wszystko po to, by dotrzeć do jak największej liczby odbiorców".

- Poszukiwania w terenie na tak dużą skalę prowadzono jeszcze kilkakrotnie. Policjanci przesłuchali kilkudziesięciu świadków, zabezpieczyli nagrania z kamer oraz inne dowody rzeczowe. Wbrew rożnym opiniom policjanci nadal nie ustają w poszukiwaniach, prowadzą czynności operacyjno – rozpoznawcze. Na bieżąco analizowane są też informacje napływające z mediów społecznościowych - czytamy w oświadczeniu.

Śląska komenda zapewnia, że sprawy zaginięć są przez policję traktowane "bardzo poważnie". - Zgłoszeniom takim nadaje się wysoki priorytet, często angażując w poszukiwania nie tylko policyjne siły. W sytuacjach takich każda minuta ma znaczenie, dlatego tak ważne jest, by nie prowadzić poszukiwań wyłącznie na własną rękę i nie zwlekać z zawiadomieniem policji - mówią. 

Tak więźniowie w Gliwicach przywitali ojca zabitego niemowlęcia