- Podróż rodzinna pociągiem zamieniła się w koszmar, gdy matka została na peronie, a niemowlę odjechało pocięgiem.
- Pociąg Kolei Śląskich ruszył niespodziewanie, pozostawiając jedno z czwórki dzieci w środku.
- Na szczęście, dzięki szybkiej reakcji pasażerów i służb, dziecko bezpiecznie wróciło do matki, a Koleje Śląskie wszczęły dochodzenie.
O całej sprawie poinformowała TVP3 Katowice. Pani Magdalena wybrała się na wycieczkę razem z dziećmi. To miał być wspaniały weekend w górach, a zakończyło się ogromnym stresem. Kobieta przeżyła prawdziwy koszmar na stacji Pietrzykowice Żywieckie. Kiedy była już na peronie z trójką dzieci, czwarte zostało w pociągu, kiedy ten ruszył!
- W chwili, kiedy po prostu zaczęłam dzieciaczki wyprowadzać i były zabezpieczone, to odwróciłam się, żeby z chłopakiem wyjąć wózek. System nie zadziałał. Drzwi się nie otwarły i pociąg zaczął odjeżdżać. Poczułam rozdarcie od środka. To były najgorsze chwile w moim życiu - powiedziała kobieta w rozmowie z TVP3 Katowice.
Pech chciał, że kobieta zostawiła telefon w wózku! Dlatego pobiegła do pobliskiego domu, by móc powiadomić służby.
Na szczęście, ta histora kończy się dobrze - niemowlęciu nic się nie stało, zaopiekował się nim pasażer, a nastepnie załoga pociągu i ostatecznie policja. Policjanci zabrali kobietę w miejsce, w którym zabezpieczono dziewczynkę. Jak informuje w rozmowie z "Faktem" Bartłomiej Wnuk z Kolei Śląskich, dzieko zostało przekazane policjantom już na następnej stacji, czyli w Żywcu.
Koszmar w pociągu. Koleje Śląskie reagują
Koleje Śląskie wystosowały juz przeprosiny.
- Do czasu wyjaśnienia sprawy, kierownik i konduktorka zostali odsunięci od wykonywania czynności służbowych. Postępowanie wciąż trwa. Jeśli toczące się postępowanie wykaże, że zaistniała sytuacja była wynikiem ich zaniedbania, muszą się liczyć z surowymi konsekwencjami - przekazuje Bartłomiej Wnuk z Kolei Śląskich w rozmowie z "Faktem".