Makabryczne odkrycie w Czechowicach-Dziedzicach
Do makabrycznego odkrycia doszło w poniedziałek (2 listopada) na jednej z działek przy ulicy Narutowicza w Czechowicach-Dziedzicach. Operator koparki w trakcie wyburzania garażu natknął się na ludzkie szczątki w zaawansowanym stadium rozkładu.
Czy to zaginiona Karolina Wróbel?
Odkrycie zwłok od razu powiązaną ze sprawą tajemniczego zaginięcia Karoliny Wróbel. 24-latka na początku stycznia 2025 r. wyszło z domu po bułki i ślad po niej zaginął. Miejsce odnalezienia zwłok sąsiaduje z opuszczonym budynkiem, torami kolejowymi oraz wiaduktem drogowym, i jak wynika z naszych ustaleń, jest oddalone od lokalizacji, w której zniknęła Karolina Wróbel o około trzy kilometry.
Czy faktycznie może to być zaginiona 24-latka? Ze względu na bardzo zaawansowany proces rozkładu ciała, śledczy nie potrafią w tej chwili wskazać nawet płci odnalezionej osoby, a co dopiero jej personalia.
Odpowiedź na to pytanie mają przynieść specjalistyczne analizy oraz badanie DNA, które przeprowadzą powołani biegli.
- Dzisiaj muszę bardzo wyraźnie podkreślić jedno: nie mamy jeszcze potwierdzenia, że to szczątki Karoliny Wróbel. Dlatego z ogromnym szacunkiem do jej rodziny apeluję, aby nie wyciągać przedwczesnych wniosków. Najpierw musimy poznać wyniki badań DNA. Następnie, jeżeli potwierdzą one tożsamość Karoliny, najważniejszym zadaniem będzie ustalenie nie tylko tego, jak zginęła, ale również co wydarzyło się od chwili jej zaginięcia do momentu odnalezienia szczątków. Bo odnalezienie ciała nie musi oznaczać końca śledztwa. W sprawie potencjalnego zabójstwa może być początkiem najważniejszego etapu dochodzenia do prawdy - powiedział w rozmowie z „Faktem” Dawid Burzacki, koordynator zespołu detektywów prowadzących działania w sprawie zaginięcia Karoliny Wróbel.
Słowa ojca Karoliny Wróbel łamią serca
Na miejscu makabrycznego odkrycia przy ul. Narutowicza był ojciec zaginionej Karoliny.
- Kiedy policjanci prowadzili czynności przy ulicy Narutowicza, dotarła do mnie informacja, że odnaleziono tam ludzkie szczątki. Natychmiast pojechałem na miejsce. Przeszedłem za policyjną taśmę, próbując podejść bliżej miejsca, w którym pracowali funkcjonariusze. Policjanci kazali mi się jednak cofnąć. Udało mi się z nimi porozmawiać. Nie mogłem postąpić inaczej. Nie ma przecież dnia, żebym nie myślał o mojej córce. Każdego dnia zastanawiam się, gdzie jest, co się z nią stało i czy kiedykolwiek poznam prawdę - powiedział w rozmowie z "Faktem" Piotr Wróbel.
Jak podkreślił, to bardzo trudna sytuacja dla całej rodziny. Z jednej strony bardzo chciałby, żeby ta sprawa się już zakończyła, i światło dzienne uznała prawda o tym, co stało się z Karoliną. Z drugiej strony każdy wciąż ma nadzieję na szczęśliwy powrót kobiety do domu.
- Z drugiej strony cały czas żyję nadzieją. Jako ojciec nie potrafię przestać wierzyć, że moja córka może jeszcze żyć. Na miejscu odnaleziono ludzkie szczątki, ale przecież nikt nie potwierdził, że to Karolina. Musimy czekać na wyniki badań DNA. To bardzo trudne chwile dla naszej rodziny. Najgorsza jest ta niepewność. Z jednej strony boję się tego, czego możemy się dowiedzieć, a z drugiej nie mogę już dłużej żyć bez odpowiedzi na pytanie, co stało się z moim dzieckiem - stwierdził Piotr Wróbel.