Limanowa. ZMARŁ, bo nie przyjęli go do szpitala? Były wolne łóżka [NOWE FAKTY]

Limanowa. Mężczyzna ZMARŁ, bo nie przyjęli go do szpitala! Były wolne łóżka
Autor: sungmin cho/cc0/pixabay Chory mógł zostać przyjęty do szpitala, mimo braku wykonanego testu na koronawirusa.

Prokuratura bada przypadek śmierci 56-letniego mężczyzny, który nie został przyjęty do szpitala w Limanowej, ponieważ nie miał wykonanego wcześniej testu na obecność koronawirusa w organizmie. Okazało się, że chorował on na COVID-19 i zmarł wskutek ostrej niewydolności oddechowej. W tej sprawie znane są już kolejne fakty. W dniu tragicznego zdarzenia szpital dysponował wolnymi łóżkami dla zakażonych osób.

Okoliczności śmierci 56-letniego mężczyzny, który nie został przyjęty do szpitala w Limanowej są badane przez prokuraturę. Pacjentowi odmówiono hospitalizacji, ponieważ nie miał wykonanego testu na obecność SARS-CoV-2. Tymczasem okazało się, że nie tylko jest on zakażony koronawirusem, ale ma już poważne objawy choroby COVID-19, która doprowadziła u niego do ostrej niewydolności oddechowej, a w efekcie do zgonu. Według portalu Sadeczanin.info, w dniu tragicznego zdarzenia limanowska lecznica nie była przepełniona i dysponowała wolnymi łóżkami, także dla zakażonych pacjentów, lub takich, u których koronawirusa jeszcze nie potwierdzono, ale mają oni objawy infekcji SARS-CoV-2.

- W tym dniu mieliśmy wolne miejsca i na SOR, w izolatkach i na oddziale covidowym naszego szpitala, także na innych oddziałach. Nie było problemów organizacyjnych, które uniemożliwiłyby przyjęcie pacjenta - powiedział portalowi Sadeczanin.info Marcin Radzięta, dyrektor szpitala w Limanowej.

Lekarka pracująca w feralnym dniu na oddziale ratunkowym szpitala w Limanowej tłumaczy się, że żona chorego mężczyzny nie poinformowała jej o poważnych problemach z oddychaniem u jej męża. Inną wersję przedstawiła jednak kobieta, która przywiozła na SOR w Limanowej swojego męża. Według niej lekarka zdawała sobie sprawę ze stanu zdrowia 56-latka, niemającego nawet siły, by wysiąść z samochodu i osobiście rozmawiać z medykami. 

- (...) Kilkakrotnie powtarzałam lekarce, że mąż płytko oddycha, że jest tak bardzo osłabiony, że nie ma nawet siły wysiąść z samochodu. Jako rodzinę bulwersuje nas to, że szpital jest przygotowany na takich pacjentów, ma łóżka dla osób, które nie mają wyniku testu na koronawirusa (o czym sam wspomniał). Niezależnie od skierowania, mąż był w stanie zagrożenia życia, a nikt tego nawet nie sprawdził - powiedziała portalowi limanowa.in żona zmarłego mężczyzny.

Sprawa tej tragicznej śmierci w dalszym ciągu jest w toku. Prokuratura zabezpieczyła dokumentację medyczną oraz zapisy z monitoringu, przesłuchuje również świadków. Dopiero po zakończeniu tych czynności zapadnie decyzja o ewentualnym postawieniu zarzutów.

dr Radosław Sierpiński: Osocze to złoty lek [Super Raport]