Na rzece załamał się lód. Kobieta i mężczyzna wpadli do lodowatej wody, walczyli o życie

2026-01-20 14:06

Spacer z psem na brzegu Dunajca zamienił się w prawdziwy dramat i walkę o życie, gdy pod kobietą załamała się tafla lodu. Na ratunek rzucił się jej mężczyzna, jednak on również wpadł do lodowatej wody. Oboje spędzili w rzece blisko 20 minut. Kluczowa okazała się reakcja świadka - strażaka OSP i postawa policjanta, sierż. Michała Foltyna, który bez wahania wszedł na kruchy lód, by ratować tonących.

  • 17 stycznia po godzinie 16:20 w Ostrowie pod Tarnowem doszło do akcji ratunkowej na rzece Dunajec, gdzie pod kobietą i próbującym jej pomóc mężczyzną załamał się lód.
  • W akcji brali udział policjanci, strażacy oraz świadek (ochotnik OSP), który do czasu przyjazdu służb podał tonącym gałąź. Jeden z policjantów wszedł na lód, by pomóc w wydobyciu poszkodowanych.
  • Oboje poszkodowani spędzili w wodzie około 20 minut i z objawami hipotermii trafili pod opiekę ratowników medycznych. Do zdarzenia doszło, gdy kobieta spacerująca z psem weszła na zamarzniętą taflę rzeki.

Horror na Dunajcu pod Tarnowem. Kobieta i mężczyzna wpadli do lodowatej wody

Zgłoszenie wpłynęło do dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie 17 stycznia 2026 roku po godzinie 16. Natychmiast skierowano patrole w rejon miejscowości Ostrów, gdzie na rzece Dunajec miało dojść do załamania lodu pod dwiema osobami. Jako pierwsi na miejscu zjawili się funkcjonariusze tarnowskiej drogówki, a wśród nich sierż. Michał Foltyn. Czas odgrywał kluczową rolę, ponieważ poszkodowani znajdowali się w lodowatej wodzie, a temperatura powietrza była ujemna.

Policjanci, docierając w rejon wału przeciwpowodziowego przy trasie Velo Dunajec, usłyszeli wołanie o pomoc. Miejsce dramatu było oddalone od drogi o około 200 metrów. Sierżant Foltyn bez chwili wahania ruszył pieszo przez zaśnieżone i trudne do pokonania pobocze w kierunku koryta rzeki, by przeprowadzić akcję ratunkową na rzece Dunajec.

W lodowatej wodzie o życie walczyły dwie osoby, a na tafli lodu znajdował się świadek zdarzenia, który okazał się strażakiem-ochotnikiem. Mężczyzna ten, ryzykując własne bezpieczeństwo, podał tonącym gałąź, która pozwoliła im utrzymać się na powierzchni do czasu przybycia profesjonalnej pomocy.

Funkcjonariusz policji wszedł na niepewną taflę lodu, by udzielić pomocy. Chwilę później dołączyli do niego strażacy z kolejnych jednostek, które dotarły na miejsce. Przy użyciu specjalistycznego sprzętu ratowniczego najpierw wyciągnięto kobietę. Została ona natychmiast przekazana zespołowi ratownictwa medycznego i przetransportowana do karetki. Policjant ponownie wrócił na lód, by pomóc w ewakuacji mężczyzny, którego również bezpiecznie przekazano pod opiekę medyków.

Dramatyczna akcja na Dunajcu. Wszystko zaczęło się od spaceru z psem

Jak wynika z informacji przekazanych przez Komendę Miejską Policji w Tarnowie, do dramatu doprowadziła chwila nieuwagi. Poszkodowana, spacerując z psem, weszła na zamarzniętą taflę rzeki. Lód nie wytrzymał jej ciężaru i załamał się. Na pomoc tonącej rzucił się przechodzący w pobliżu mężczyzna, jednak i pod nim lód okazał się zbyt kruchy. Oboje wpadli do wody, w której spędzili około 20 minut, co doprowadziło ich organizmy do stanu skrajnego wyziębienia.

Policja i straż pożarna po raz kolejny apelują o rozsądek. Wchodzenie na zamarznięte rzeki, jeziora i inne zbiorniki wodne jest skrajnie niebezpieczne. Lód, szczególnie w miejscach, gdzie występuje nurt rzeczny, może być zdradliwy i załamać się w każdej chwili, prowadząc do tragedii. W przypadku zauważenia osoby, pod którą załamał się lód, należy niezwłocznie wezwać pomoc, dzwoniąc pod numer alarmowy 112, i w miarę możliwości, bez wchodzenia na lód, podać tonącemu przedmiot, którego mógłby się chwycić.

Super Express Google News
Tak doszło do tragicznego wypadku w Warszawie. 6-letni chłopiec zginął na placu Szembeka

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki