Tarnów. Kuriozalna pomyłka uratowała seniorkę. Oddała pieniądze przypadkowemu mężczyźnie

2022-01-25 9:54
Tarnów. Kuriozalna pomyłka uratowała seniorkę. Oddała pieniądze przypadkowemu mężczyźnie
Autor: GoranH/cc0/pixabay zdjęcie ilustracyjne

Kuriozalna pomyłka uratowała seniorkę z Tarnowa przed stratą dużej sumy pieniędzy. Kobieta padła ofiarą oszusta podszywającego się pod policjanta, który nakazał jej spakowanie 40 tysięcy złotych i przekazanie całej sumy kurierowi. To miało uchronić syna kobiety przed odpowiedzialnością za spowodowanie zmyślonego wypadku. W wyniku zbiegu okoliczności tarnowianka wrzuciła jednak kopertę do samochodu przypadkowego mężczyzny, niezwiązanego z oszustami.

Tarnów. Kuriozalna pomyłka uratowała seniorkę. Oddała pieniądze przypadkowemu mężczyźnie

W piątek (21 stycznia) dwie seniorki z Tarnowa padły ofiarami oszustów podszywających się pod policjantów. Jedną z nich przed stratą pieniędzy uratowała kuriozalna pomyłka, natomiast druga straciła niemal 150 tysięcy złotych! W obu przypadkach schemat działania oszustów był podobny. Do starszych osób dzwoniła osoba podająca się za policjanta i informująca o wypadku, rzekomo spowodowanym przez syna lub córkę seniora. "Sprawę" miało załatwić przekazanie dużej sumy pieniędzy. W przypadku oszukanej 64-latki do akcji włączył się jednak przypadkowy mężczyzna, który w wyniku zbiegu okoliczności uniemożliwił wyłudzaczom otrzymanie łupu. Pan Kamil został poinformowany przez swoją znajomą, że na parkingu przy ul. Chyszowskiej w Tarnowie stoi starsza, dziwnie zachowująca się kobieta. Podjechał więc do niej i zapytał, czy nie potrzebuje pomocy. Seniorka uznała, że mężczyzna jest kurierem, któremu miała przekazać pieniądze i... wrzuciła mu do samochodu kopertę z 40 tysiącami złotych. 

PRZECZYTAJ: Siekierczyna. Karetka utknęła w drodze do zakażonej 80-latki. Kobiecie groziła śmierć

Pan Kamil zawrócił, zajechał jej drogę i wręczył wrzuconą mu wcześniej do samochodu kopertę, ale seniorka nie chciała jej przyjąć, twierdząc że jest to suma "za wypadek drogowy". Mężczyzna nie wiedział o co chodzi, dlatego odprowadził 64-latkę do zajezdni autobusowej i wezwał policję. Sprawa wyjaśniła się po przybyciu mundurowych. Ustalili oni, że do kobiety zadzwonił oszust podszywający się pod policjanta, nakazując jej przekazanie pieniędzy w zamian za uwolnienie jej syna, który rzekomo spowodował wypadek drogowy. Na szczęście interwencja przypadkowego, ale uczciwego mężczyzny zapobiegła dramatowi. Cała suma, pochodząca zresztą z kredytu wróciła do 64-latki.

ZOBACZ: O klątwie mundiali, pijaństwie i życiu w małym miasteczku. Rozmowa z Krystianem Janikiem, autorem powieści pt. "Tu nie ma nic"

Sonda
Czy miałeś/aś do czynienia z oszustami podszywającymi się pod policjantów?
Okrutni kochankowie przed sądem. On polewał chemią, ona poderżnęła wujkowi gardło