Tysiące róż na grobie druhny Eweliny. Ksiądz zalał się łzami. Jechała ratować innych, zginęła straszną śmiercią

2021-12-07 13:43
Grób strażaczki Eweliny z Czernikowa i tysiące kwiatów
Autor: Super Express Grób strażaczki Eweliny z Czernikowa utonął we kwiatach. "W naszych sercach jest rana"

Nie ona. Ewelina (+29 l.) nie miała prawa tak szybko odejść z tego świata. Ksiądz, który odprawiał jej pogrzeb, gdy wracał z cmentarza nie mógł powstrzymać łez. Płakali wszyscy. Najbardziej ci, którym było dane przekonać się o dobroci Eweliny. Młoda kobieta zginęła w strasznym wypadku w Czernikowie. Jechała wozem strażackim ratować innych. Ci, którzy przyszli na jej pogrzeb, położyli na grobie kilkanaście tysięcy róż. Piękny wielki kopiec ma blisko dwa metry wysokości. Kwiaty zostały tak ułożone, aby można było dostrzec krzyż.

- Po śmierci Eweliny może pojawić się gniew. Pretensje w kierunku Pana Boga. Nie możemy uwierzyć w to co się stało. W naszych sercach jest rana. Módlmy się za nią i jej rodzinę. Bądźmy z jej bliskimi w milczeniu - mówił podczas kazania w czasie mszy pogrzebowej diakon Karol Kropkowski. Trudno pogodzić się ze śmiercią Eweliny. Młoda kobieta kochała życie. Ci, którzy ją znali mówią, że jej serce przepełnione było dobrocią. Diakonowi Karolowi Kropkowskiemu było dane osobiście poznać Ewelinę. To on wygłosił poruszające kazanie na jej pogrzebie. Gdy już grób kobiety zamienił się w wielki kopiec róż, diakon samotnie szedł ulicą. Płakał, bo tak jak wszyscy obecni na pogrzebie jest normalnym człowiekiem. Płakali ci, którzy ją znali i ci, którzy jej nie znali, a chcieli oddać jej hołd. Dalszy ciąg materiału pod galerią ze zdjęciami.

Czytaj więcej o sprawie: Piękna Ewelina i Jan jechali do pożaru. Zginęli pod tirem w Czernikowie

Ksiądz Kropkowski jest pewny, że Ewelina trafiła do nieba. Jest przekonany, że na tym świecie zbudowała sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu. Pogrzeb Eweliny, która oddała życie jako strażak ochotnik niosąc pomoc innym to była przejmująca uroczystość. Ewelina zginęła 2 grudnia przed piątą rano. Razem ze swoimi kolegami z ochotniczej straży pożarnej jechała do pożaru sadzy. W ich wóz uderzył tir wypełniony alkoholem.

Kobieta została pochowana w swojej rodzinnej wsi 6 grudnia. W środę, 8 grudnia ma się odbyć pogrzeb jej kolegi ze straży pana Jana Kwiatkowskiego (+62 l.). Mężczyzna ochotnikiem był 35 lat. Wszyscy w Czernikowie mówili na niego Zdzichu strażak. Rodzinom i bliskim składamy wyrazy głębokiego współczucia.

Sonda
Czy uczestniczyłaś/eś kiedyś w pogrzebie znanej osoby?
Zderzenie wozu strażackiego z TIR-em. Strażak i ratowniczka zginęli na miejscu
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE