Żużel. PRES Toruń przypieczętował mistrzostwo we Wrocławiu. Właściciel nie zapłaci fortuny
- Wygraliśmy cztery ostatnie mecze. Dwa w półfinałach i dwa w finale - przypomina "Super Expressowi" Przemysław Termiński (55 l.), właściciel Klubu Sportowego Toruń.
- I nie boli mnie głowa z tego powodu, że przyjdzie nam dużo zapłacić zawodnikom za zdobyte punkty. Za ten wygrany mecz na Olimpijskim zapłacimy mniej niż przewidywaliśmy - mówi działacz.
Przeczytaj też: Przemysław Termiński zdradza, kto w parkingu jest największym samcem alfa
Te słowa prezesa Termińskiego były dla reportera "SE" sporym zaskoczeniem. Zaczęliśmy podejrzewać, że władze klubu mogły liczyć na jeszcze wyższą wygraną zawodników we Wrocławiu. Lokalny polityk zwrócił uwagę na inny, ciekawy aspekt.
- Juniorzy - oni są cztery razy tańsi, niż seniorzy. A to oni zdobyli 10 punktów, plus dwa bonusy. Dlatego za punkty zapłacimy zawodnikom mniej, niż przewidywaliśmy - tłumaczy "Super Expressowi" prezes Termiński.
Nasza rozmowa: Tak prezes Termiński świętował mistrzostwo Polski "Aniołów". "Lekko skacowany"
Powalczą o trzeci tytuł z rzędu
Klub z grodu Kopernika nadal mierzy najwyżej, jak to tylko możliwe. Prezes Termiński chce trzeciego złotego medalu z rzędu. O kolejną obronę tytułu "Anioły" powalczą w sezonie 2027.
Termiński jest właścicielem KS Toruń od 2014 roku. Fantastyczny dla klubu rok 2026 zakończył się w najlepszy możliwy sposób. W Toruniu prezesa Termińskiego można kochać albo nie lubić. Właściciel klubu zawsze mówi to, co myśli. Mimo to, ma coraz więcej zwolenników.
Sprawdź też: News "Super Expressu": Klamka zapadła! Wiemy, kto będzie zawodnikiem do lat 24 PRES Toruń w sezonie 2027
Galeria ze zdjęciami: PRES Grupa Deweloperska Toruń - Betard Sparta Wrocław: Kibice i zawodnicy podczas finału PGE Ekstraligi 2026 na Motoarenie