Toruń: Brutalny atak na Klaudię w Parku Glazja. Kobieta nie przeżyła
To była noc z 11 na 12 czerwca 2025 roku. Jak relacjonował świadek, który próbował ratować Klaudię, kobieta została zaatakowana przez Wenezuelczyka, który "miał obłęd w oczach". Niestety, mimo wysiłków lekarzy, 24-latka zmarła 27 czerwca. Sprawa wywołała ogromne emocje nie tylko w Toruniu. Szeroko komentowały ją środowiska prawicowe, władze grodu Kopernika zapewniały, że kwestię bezpieczeństwa traktują priorytetowo, a równolegle toczyło się prokuratorskie śledztwo. Yomeykert R.-S został uznany za poczytalnego i 11 czerwca - niemal rok po tragicznym ataku - rozpoczął się jego proces.
Yomeykert R.-S. odpowiada za:
- zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem,
- usiłowanie gwałtu,
- grożenie śmiercią świadkowi, który próbował pomóc ofierze.
Pan Błażej to prawdziwy bohater. Rzucił się, by powstrzymać szaleńca, który napadł na Klaudię
Modlitewne spotkanie i utajniony proces Wenezuelczyka
Proces rozpoczął się o 10:30, a półtorej godziny wcześniej ruszyło modlitewne spotkanie w Parku Glazja. Co ciekawe, na miejscu obok biskupa Diecezji Toruńskiej Arkadiusza Okroja, pojawił się m.in. prezydent Torunia Paweł Gulewski. Gospodarz grodu Kopernika został zaatakowany słownie przez mężczyznę w bluzie w biało-czerwonych barwach. Uczestnik wydarzenia zarzucał samorządowcowi, że jego partia ma "krew na rękach", a "wyborcy PiS i PO są odpowiedzialni". Ten sam człowiek miał przy sobie nóż, bo jak twierdził "teraz trzeba chodzić z nożem".
- Śmierć śp. Klaudii to rana, która tak po ludzku jest nie do ukojenia. Jeśli sami będziemy szukać sensu, to być może doświadczymy naszej ludzkiej bezradności, a może nawet frustracji - mówił Biskup Diecezji Toruńskiej Arkadiusz Okroj.
Naszą relację z wydarzenia prezentujemy w tym miejscu!
A co się działo w toruńskim sądzie? Zainteresowanie było ogromne, w środku zobaczyliśmy tłum dziennikarzy. Po godzinie 10:30 został odczytany akt oskarżenia, a następnie sędzia wyłączył jawność procesu. Sędzia Grzegorz Waloch argumentował to "potencjalnym zakłóceniem ładu i bezpieczeństwa rozprawy". Młodemu mężczyźnie grozi dożywocie. Sprawca twierdzi, że jest zawodowym koszykarzem, na utrzymaniu ma małe dziecko. Do tematu będziemy wracać w "Super Expressie".