SKANDAL w toruńskim WORDzie! Nagrania pogrążą dyrektora? Co wyszło na jaw?

2021-02-26 22:10 be
Nauka jazdy
Autor: Marcin Smulczyński

Po tym, jak instruktorzy złożyli zawiadomienie, jakoby w toruńskim WORDzie miało dochodzić do bezprawnych praktyk, ruszyła lawina. Sprawą rzekomych nacisków, które mieliby wywierać egzaminator nadzorujący oraz dyrektor WORD, zajęła się prokuratura. Jak podaje portal "Nowości", wśród materiałów dowodowych mają być nagrania, potwierdzające nieprawidłowości. Czy pogrążą dyrektora ośrodka?

Jak pisaliśmy, według instruktorów szefostwo miało wywierać naciski, by oblewać kursantów z dwóch szkół jazdy, które są w otwartym konflikcie z toruńskim WORDem. Zarzewiem nieporozumienia okazała się (zgodna z prawem) praktyka polegająca na dowożeniu osób zdających szkoleniowym, a nie WORDowskim samochodem, co obniża koszty WORDu.

Wkrótce sprawą zainteresowała się prokuratura. W sprawie pojawił się jeszcze inny wątek, konkretnego kursanta, który miał powoływać się na znajomości, w celu unieważnienia egzaminu, którego nie zdał. W przypadku takiej opcji, za powtórzenie egzaminu, nie poniósłby jego kosztów. Wśród materiałów dowodowych miały się znaleźć nagrania.

CZYTAJ TEŻ: Więcej policyjnych patroli na ulicach Torunia! Urząd Miasta przekaże OGROMNĄ kwotę

Toruńscy drogowcy rozpoczęli pozimowe łatanie dziur

Jak opisuje portal "Nowości", chodzi o egzamin z 2017 roku. Jak tłumaczy w rozmowie z toruńskim portalem egzaminator - "w świetle prawa nie mógł go zaliczyć", ponieważ kursant wykonywał zadania bez zapiętych pasów. Kursant miał się tłumaczyć niepełnosprawnością, ale nie posiadał stosownego zaświadczenia, które mógłby okazać egzaminatorowi.

Jak podają "Nowości", owy kursant miał się powoływać na znajomości z dyrektorem WORD. Mężczyzna złożył wówczas skargę do Urzędu Maszałkowskiego w Toruniu, a po przeprowadzeniu kontroli egzamin miał zostać unieważniony.

Portal "Nowości" opisuje, że wśród materiałów dowodowych są nagrania, na których są rozmowy między egzaminatorem a urzędnikiem, z których ma wynikać, że do unieważnienia miał się przyczynić dyrektor WORD. "Dyrektor Staszczyk się przy tym unieważnieniu upiera. Ja powiedziałem, że z tego powodu, który oni podają, to my na pewno nie unieważnimy, bo facet (kursant-przyp.red.) się posłużył dokumentem, który można se powiesić w kiblu" - cytuje portal fragment rozmowy.

Jednak dyrektor WORD kategorycznie zaprzecza, jakoby miał wpływ na decyzję unieważnienia egzaminu i twierdzi, że nie zna kursanta, o którym mowa. - Oświadczam również, że dyrekcja WORD w Toruniu nie wywierała żadnego nacisku na urzędników Urzędu Marszałkowskiego, takie oskarżenia uważam za absurdalne. Powyższa sprawa była załatwiana jak wszystkie inne tego typu sprawy zgodnie z obowiązującym w WORD w Toruniu i Urzędem Marszałkowskim procedurami - odpiera zarzuty dyrektor WORD.

Komentarze
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE