Tragedia w Chełmnie. Czad odebrał życie Zuzannie i jej dzieciom. Ruszy kluczowy eksperyment

2026-01-22 9:33

Mikołaj (†2 l.), Oliwia (†7 l.), Nikola (†11 l.) oraz ich mama Zuzanna (†31 l.) zginęli wskutek zatrucia tlenkiem węgla. Po tragedii właścicielka domu miała próbować wyłudzić zaświadczenie z wsteczną datą, potwierdzające rzekomy przegląd piecyka gazowego. Kobieta usłyszała zarzuty i trafiła na miesiąc do aresztu. Teraz prokuratura powołała biegłego, który ma przeprowadzić eksperyment procesowy i sprawdzić, czy urządzenie było sprawne w chwili śmierci rodziny.

Super Express Google News

Prokuratura prowadzi intensywne śledztwo w sprawie dramatycznej śmierci Zuzanny i jej trojga dzieci. Do tragedii doszło w Chełmnie. Śledczy chcą ustalić, czy piecyk gazowy, który ogrzewał mieszkanie, był sprawny i czy to on był bezpośrednią przyczyną śmierci całej rodziny.

Biegły z zakresu pożarnictwa ma przeprowadzić eksperyment procesowy i wydać opinię na piśmie – mówi naszym dziennikarzom prokurator Mateusz Wiśniewski, pełniący obowiązki prokuratora rejonowego w Chełmnie.

To właśnie w tym mieście doszło do tragedii, której – jak podkreślają śledczy – być może dało się uniknąć. Zaniedbania mogły doprowadzić do śmierci czterech osób.

Mikołaj, Oliwia i Nikola byli spokojnymi, grzecznymi dziećmi. Ich mama, Zuzanna, była przez sąsiadów postrzegana jako osoba ciepła i oddana rodzinie. Nie miała szczęścia w życiu osobistym, ale dzieci były dla niej całym światem. Całą rodzinę zabił czad – bezwonny, śmiertelnie niebezpieczny gaz.

Ciała kobiety i dzieci odnaleziono w mieszkaniu po tym, jak zaniepokojona brakiem kontaktu siostra Zuzanny zadzwoniła pod numer alarmowy 112. Na miejsce przyjechali policjanci i strażacy. Czujniki natychmiast wykazały bardzo wysokie stężenie tlenku węgla.

Po ujawnieniu zwłok śledczy wszczęli postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Zuzanna wraz z dziećmi mieszkała w niewielkim lokalu w prywatnym domu.

Jak ustaliła prokuratura, właścicielka budynku, Joanna M. (48 l.), miała po tragedii próbować wyłudzić zaświadczenie potwierdzające, że piecyk gazowy posiadał aktualny przegląd techniczny i był dopuszczony do użytkowania. Taki dokument mógłby wykluczyć odpowiedzialność karną w sprawie śmierci czteroosobowej rodziny.

Po przedstawieniu zarzutu namawiania do fałszerstwa Joanna M. została decyzją sądu tymczasowo aresztowana na jeden miesiąc.

Prokuratura nie zamierza jednak poprzestać na dotychczasowych ustaleniach.

Biegły, którego powołaliśmy, ma przeprowadzić eksperyment procesowy w warunkach możliwie najbardziej zbliżonych do tych, w jakich doszło do tragedii. Następnie sporządzi pisemną opinię. Ma ona odpowiedzieć na pytanie, czy piecyk był sprawny, czy też nie – podkreśla prokurator Mateusz Wiśniewski.

Na ten moment śledczy nie wiedzą, czy piecyk gazowy w mieszkaniu wynajmowanym przez Zuzannę kiedykolwiek był poddawany obowiązkowym przeglądom technicznym.

Zderzenie tramwajów w Krakowie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki