Dramatyczny wypadek we Włocławku. Zosia wypadła z 11. piętra
Włocławek i wielki blok przy ulicy Wiejskiej. Tutaj nie wszyscy się znają. Za to wszyscy mówią o tym, co wydarzyło się w miniony piątek (5 czerwca 2026 r.), około godziny 10. Wtedy to z okna na 11. piętrze wypadła Zosia. W styczniu dziewczynka może skończyć 6 lat. Biedactwo natychmiast zostało przetransportowane przez załogę LPR do szpitala w Bydgoszczy.
- Na tę chwilę to jest poniedziałek mogę powiedzieć, że stan dziewczynki jest ciężki ale stabilny - mówi "Super Expressowi" Marta Laska, rzecznik prasowy Szpitala Uniwersyteckiego imienia Doktora Antoniego Jurasza w Bydgoszczy. - Przebywa ona na oddziale intensywnej opieki medycznej - dodaje nasza rozmówczyni.
Zosia w mieszkaniu była tylko z "mamusią". Gdy do mieszkania weszli policjanci, Wiktoria D. była pijana. Miało ponad promil alkoholu we krwi. Do tego jeszcze mogła jeszcze "raczyć się" marihuaną. Młoda kobieta została zatrzymana przez policję. Usłyszała zarzut narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osobę zobowiązaną do opieki (zagrożenie od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności), a drugi - nieumyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu (zagrożenie do 3 lat pozbawienia wolności).
Sąd wypuścił mamę Zosi. Prokuratura zapowiada odwołanie, sąsiedzi w szoku
Prokuratura wystąpiła do sądu tymczasowy areszt na trzy miesiące. Nie zgodził się na to sąd. - Będziemy się od tej decyzji odwoływać - mówi "SE" prokurator Martyna Wojtczak, Zastępca Prokuratora Rejonowego we Włocławku. Nasi dziennikarze byli na miejscu dramatycznych wydarzeń. Zosia nie spadła na beton, tylko na krzew, który rośnie pod blokiem. Wysłannik "Super Expressu" rozmawiał też z sąsiadami Wiktorii D.
- Jej mama sprowadziła się do tego bloku jakieś 10 lat temu. W ich mieszkaniu kiedyś była suszarnia. Zosię wychowywała babcia. To ona rano odwoziła ją do przedszkola. To ona się nią zajmowała i o nią dbała. Ona ją odwoziła do przedszkola i jechała do sklepu, w którym pracuje. Pech chciał, że ten piątek był po Bożym Ciele i przedszkole było zamknięte. Zosia została sama z mamą w domu - mówią nam sąsiedzi Wiktorii D.
Do sprawy będziemy wracać w "Super Expressie". Pod tekstem prezentujemy galerię ze zdjęciami, poświęconą opisywanemu tematowi!