15 lat zabójca żył obok nich. Ojciec Izy chodził do kościoła z matką Michała S. "Nie mam współczucia dla mordercy mojego dziecka"

15 lat temu zamordowano 13-letnią Izę Strzałkowską. Jej rodzina przez lata żyła bez odpowiedzi na najważniejsze pytanie: kto odebrał dziewczynce życie? Dziś jest już znane nazwisko podejrzanego. 37-letni Michał S. został zatrzymany, a śledczy dysponują dwiema niezależnymi ekspertyzami DNA. Ojciec Izy mówi wprost: nie potrafi mu współczuć i nie chce nawet spojrzeć mu w oczy.

  • Iza Strzałkowska zginęła 23 sierpnia 2011 roku, miała 13 lat.
  • Przez lata śledczy przesłuchali 805 świadków i pobrali DNA od 685 osób.
  • Michał S. został zatrzymany 21 lipca 2026 roku. Przyznał się do zabójstwa.
Jej praca doprowadziła do przełomu w sprawie zabójstwa 13-letniej Izy

15 lat temu Iza Strzałkowska wyszła z koleżanką. Do domu już nie wróciła

23 sierpnia 2011 roku 13-letnia Izabela Strzałkowska odprowadziła koleżankę na przystanek autobusowy. Po godz. 19 ruszyła w drogę powrotną do domu. Nigdy do niego nie dotarła. Jej ciało znaleziono około 300 metrów od miejsca zamieszkania. Mimo podjętej reanimacji dziewczynki nie udało się uratować. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci było gwałtowne uduszenie. Na jej ciele zabezpieczono materiał biologiczny sprawcy.

Przez lata nie udawało się ustalić, do kogo należał pozostawiony ślad DNA. Śledztwo zostało umorzone w 2013 roku z powodu niewykrycia sprawcy, ale sprawa nie została zamknięta. W 2020 roku ponownie zajęła się nią Prokuratura Regionalna, wspólnie z funkcjonariuszami gdańskiego Archiwum X oraz policjantami zajmującymi się przestępstwami niewykrytymi.

Śledczy z pomocą badań DNA wytypowali Michała S.

Śledczy jeszcze raz przeanalizowali cały materiał dowodowy. Według informacji przekazanych przez policję przesłuchano ponad 950 osób, pobrano do badań ponad 900 próbek DNA, a biegli przygotowali blisko 150 opinii z różnych dziedzin, m.in. genetyki, medycyny sądowej, daktyloskopii, informatyki, fizykochemii i profilowania kryminalnego. Przełom przyniosła jednak dopiero metoda, którą śledczy zastosowali w Polsce po raz pierwszy. Śledczy przez około dwa lata tworzyli i analizowali rozbudowane drzewo genealogiczne. W jednym z etapów znalazło się w nim blisko 10 tys. osób z sześciu pokoleń. Z tak ogromnego grona wytypowano ostatecznie trzech mężczyzn. Jednym z nich był Michał S.

21 lipca 2026 roku policjanci zatrzymali 37-letniego Michała S. z Gdyni. Mężczyzna został zaskoczony podczas wynoszenia śmieci. Według informacji „Super Expressu” niemal od razu zorientował się, jakiej sprawy dotyczy zatrzymanie, i przyznał się do zabójstwa Izy. Jednocześnie odmówił składania szczegółowych wyjaśnień. Pobrano od niego materiał biologiczny i przekazano go do dwóch niezależnych instytucji w Gdańsku i Krakowie. Obie ekspertyzy potwierdziły pełną zgodność jego profilu DNA z materiałem zabezpieczonym na ciele 13-letniej Izy w 2011 roku.

W chwili zbrodni miał 22 lata. Dziś ma żonę i dzieci

W 2011 roku Michał S. miał 22 lata i mieszkał na gdyńskiej Dąbrowie, około 500 metrów od domu Izy. Wcześniej nie był karany ani notowany przez policję. Przez kolejnych 15 lat prowadził na pierwszy rzut oka normalne życie. Ukończył studia, pracował, ożenił się i został ojcem dwojga dzieci, obecnie w wieku przedszkolnym. W mediach społecznościowych pokazywał swoje zainteresowania, aktywność sportową, starty w biegach i życie rodzinne. Pojawiły się także informacje o jego udziale w Lednicy 2000, ogólnopolskim spotkaniu młodzieży katolickiej.

Rodzina Izy przez lata czekała na odpowiedź. Ojciec znał jego mamę z kościoła

Dla bliskich dziewczynki zatrzymanie Michała S. po 15 latach oznacza przełom, ale nie zamyka dramatu rodziny. Mama Izy, Małgorzata Strzałkowska, zmarła pięć lat temu i nie doczekała rozwiązania sprawy. Została pochowana obok córki.

Ojciec Izy, Sławomir Strzałkowski, w rozmowie z „Faktem” mówił, że tegoroczna rocznica była pierwszą, którą rodzina przeżywała ze świadomością, że podejrzany o zabójstwo jego córki znajduje się za kratami. Jednocześnie podkreślał, że zatrzymanie podejrzanego nie cofnie tragedii i nie przywróci życia Izie.

Szczególnie wstrząsające jest dla niego to, że przez lata znał z widzenia matkę Michała S. - kobietę, która siedziała w kościele dwie ławki przed nim i była koleżanką jego teściowej.

- Znałem jego mamę z kościoła. Siedziała zawsze dwie ławki przede mną. Była też koleżanką mojej teściowej. To jest trudne do przyjęcia, że przez lata tak często spotykało się matkę zabójcy swojego dziecka - mówi pan Sławomir.

- Ja mu nie współczuję. Nie potrafię. Przez te wszystkie lata żyłem ze świadomością, że ktoś odebrał życie mojej córce. Zniszczył moją rodzinę. Nie mam w sobie żadnego współczucia dla mordercy mojego dziecka. Nie będę uczestniczył w procesie, jeśli nie będę musiał, bo nie chcę patrzeć temu człowiekowi w twarz. Nie chcę spojrzeć mu w oczy. Nie mogę zrozumieć, jak można było po czymś takim żyć przez tyle lat jak gdyby nigdy nic, chodzić do kościoła, przyjmować komunię, wychowywać swoje dzieci i jednocześnie mieć świadomość, że zamordowało się czyjeś dziecko, że zniszczyło się komuś rodzinę. Dla mnie to jest coś niewyobrażalnego - wyznaje.

To jeszcze nie koniec

Zatrzymanie Michała S. nie oznacza końca wszystkich czynności. Śledczy zapowiedzieli jego badania przez biegłych psychiatrów, psychologów i seksuologów. Sprawdzają również, czy mężczyzna może mieć związek z innymi niewyjaśnionymi przestępstwami o charakterze seksualnym.

Michał S. pozostaje podejrzanym - o jego winie ostatecznie zdecyduje sąd. Za zarzucane zabójstwo 13-letniej Izy grozi mu od 12 do 15 lat więzienia, 25 lat albo dożywocie.

Źródło: Super Express, Fakt

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki