Gdzie szukać ciała Iwony Wieczorek? Policyjny analityk: „Jeszcze raz sprawdziłbym te stawy”

Po 16 latach od zaginięcia Iwony Wieczorek wokół sprawy wciąż krąży wiele teorii i pytań bez odpowiedzi. Marek Siewert, były analityk Komendy Głównej Policji, który przez pierwsze sześć lat zajmował się zaginięciem 19-latki, w najnowszej rozmowie z Aldoną Błaszczyk-Szostak odniósł się do niektórych z nich. Ekspert mówi m.in. o rzekomym sponsorze Iwony, tajemniczej kopercie z pieniędzmi oraz wskazuje miejsce, które jego zdaniem warto byłoby ponownie dokładnie sprawdzić. Szczegóły poniżej.

Marek Siewert obok miniatury z Iwoną Wieczorek na tle deptaku. O nowych tropach w sprawie pisze SE.
Autor: ESKA, archiwum prywatne, YouTube/W Cieniu Śledztwa Szostak/screen

Iwona Wieczorek miała sponsora? Były policyjny analityk komentuje tę teorię

Minęło 16 lat od zaginięcia Iwony Wieczorek. Zniknięcie młodej gdańszczanki w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku wciąż pozostaje jedną z najbardziej tajemniczych i niewyjaśnionych spraw kryminalnych w Polsce. Od lat angażuje się w nią Aldona Błaszczyk-Szostak, dziennikarka i prezes Fundacji Na Tropie im. Janusza Szostaka. W jej najnowszym podcaście na kanale „W Cieniu Śledztwa Szostak” ponownie rozmawiała z byłym analitykiem Komendy Głównej Policji Marek Siewert, który zajmował się tą sprawą przez pierwszych sześć lat śledztwa.

Ekspert analizował zaginięcie 19-latki z Gdańska, zapoznawał się z materiałami sprawy oraz brał udział w przesłuchaniach świadków. Jak zauważa w rozmowie z dziennikarką, historie dotyczące zaginionej przez lata obrosły w wiele teorii spiskowych, które jego zdaniem należy sprostować. Jedna z nich zakłada, że Iwona Wieczorek miała sponsora, który postanowił ją uciszyć.

– Czy dziewczyna, która korzysta ze sponsora, pożycza od mamy buty? Czy raczej idzie do butiku i kupuje sobie jedną, dwie czy trzy pary? Przecież stać ją na to (…). Czy taka dziewczyna, idąc na spotkanie, pożycza ubrania od koleżanki, czy idzie do butiku i kupuje sobie najlepsze ciuchy, chociażby po to, żeby swoim koleżankom podnieść ciśnienie? Czy taka dziewczyna pożycza od kolegi stary, zniszczony telefon, w którym odpadała klapka i wypadała bateria? Czy raczej kupuje sobie nowy, jak to mówią, „wypasiony” telefon? W końcu, czy taka dziewczyna wraca na piechotę 6 km, z butami w ręku, czy wzywa taksówkę i wraca nią do domu? - mówi Marek Siewert.

Tajemnicza koperta z pieniędzmi w szufladzie Iwony. Ekspert wyjaśnia, skąd się wzięła

Jedną z przesłanek, na podstawie których wielu komentujących sprawę Iwony Wieczorek wysnuło tezę, że 19-latka mogła mieć sponsora, jest informacja o kopercie z pieniędzmi znalezionej w szufladzie młodej kobiety. Według niektórych doniesień medialnych mogło znajdować się w niej około 2 tys. zł, z kolei inne źródła mówiły nawet o kwocie 20–30 tys. zł. Skąd maturzystka mogła mieć taką sumę pieniędzy?

Marek Siewert zwrócił uwagę, że w latach 2010–2016, gdy zajmował się sprawą zaginięcia gdańszczanki, analizował materiały i natrafił na informację dotyczącą tych pieniędzy. Jak wskazuje, rzeczywiście jedna z koleżanek Iwony Wieczorek zauważyła w jej szufladzie kopertę z pieniędzmi. Nie ustalono jednak, jaka dokładnie kwota się w niej znajdowała – czy był to tysiąc, 2 tys., 20 czy 30 tys. zł.

– Tam była niewielka ilość pieniędzy, która została wyjaśniona w trakcie procesu wykrywczego. Te pieniądze należały, owszem, do Iwony. Była to niewielka suma, którą Iwona dostała od kogoś z rodziny, bo miała zamiar zrobić sobie prawo jazdy. To były niewielkie pieniądze. Ta informacja od koleżanki, która była dla Iwony najbliższą z koleżanek, powędrowała do następnej koleżanki na zasadzie „głuchego telefonu”. Ta następna koleżanka przekazała tę informację innej, ale już po zaginięciu. Ona natomiast przekazała informację swojej mamie, a mama dopiero do protokołu przesłuchania zeznała, że jej córka powiedziała jej, iż uzyskała od kogoś informację, że Iwona Wieczorek posiadała w szufladzie kopertę z pieniędzmi - tłumaczy Marek Siewert.

Ekspert zwraca uwagę na stawy w Parku Reagana

Iwona Wieczorek została zarejestrowana po raz ostatni o godz. 4.12 przez monitoring w pobliżu wejścia nr 63 w gdańskim Jelitkowie, nieopodal Parku Reagana. Od domu dzieliło ją wówczas zaledwie około 1,5 kilometra. To właśnie na tym krótkim odcinku musiało wydarzyć się coś, co doprowadziło do jej zniknięcia.

Park Reagana stał się dla części opinii publicznej miejscem potencjalnej zbrodni. Jak jednak zwracał już wcześniej uwagę policyjny analityk, zabójstwo Iwony Wieczorek w samym parku byłoby praktycznie niemożliwe. Ktoś musiałby zobaczyć zajście lub usłyszeć, co się dzieje. Dodatkowo nie odnaleziono tam ciała, a do parku nie można było wjechać samochodem. Ręczne przeniesienie zwłok również zostałoby zauważone przez spacerowiczów.

Jak jednak zauważa ekspert, w okolicy parku znajdują się zbiorniki wodne. Nie można wykluczyć, że ciało 19-latki mogło później zostać ukryte w jednym z nich.

- Tam były dwa stawy. Jeden ma około dwóch hektarów powierzchni, a drugi około pół hektara, trochę więcej niż pół hektara. Na tym stawie są małe wysepki, jest on też porośnięty trzciną. Płetwonurkowie na nasze zlecenie penetrowali ten staw – mówił Marek Siewert.

Te miejsca już sprawdzano, a ciała zaginionych odnajdywano nawet po latach

Ekspert przywołuje jednak sprawę z 2006 roku, gdy w jednym ze zbiorników przypadkowy przechodzień zauważył wystające z wody koło samochodu. Jak się okazało, był to pojazd należący do policjantów, którzy zaginęli kilka dni wcześniej. Podczas poszukiwań funkcjonariuszy przeanalizowano całą trasę i przeczesano teren, a mimo to pominięto zbiornik, choć znajdował się na widoku.

Również Aldona Błaszczyk-Szostak przypomina sprawę zabójstwa Joanny Gibner z Olsztyna z 1996 roku. Dzięki działaniom Fundacji Na Tropie w 2020 roku w Jeziorze Dywickim odnaleziono zwłoki zaginionej. Co istotne, zbiornik był już kilkanaście lat wcześniej sprawdzany przez Marynarkę Wojenną, jednak wówczas ciała nie odnaleziono. Jak się później okazało, znajdowało się ono nie na środku jeziora, gdzie się go spodziewano i prowadzono poszukiwania, lecz w szuwarach, blisko brzegu.

- Wiem, jak niekiedy wyglądają tego typu penetracje. Ktoś mówi: „Ja tam nie będę wchodził”. Na przykład policjantka: „Ja tam nie będę wchodziła w te chaszcze, bo tam są pająki czy kleszcze, więc ominę to z daleka”. A po co mam wchodzić w muł po kolana, skoro płetwonurek wypłynął pontonem na środek zbiornika, spenetrował tam, gdzie mu się udało, ale nie w bagnie? Sam sobie zadaję takie pytanie: co ja bym zrobił, gdybym otrzymał tę sprawę w spadku do prowadzenia? Zacząłbym właśnie od początku i jeszcze raz sprawdziłbym te stawy – tłumaczył Siewert.

Czy zabójstwo Iwony Wieczorek mogło być zaplanowane?

W nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku w Parku Reagana odbyło się również ognisko z okazji urodzin jednego ze znajomych Iwony Wieczorek. Bawiło się na nim około 30 osób, w tym przyjaciółka zaginionej, Katarzyna. Gdy Iwona po godz. 4 najpewniej weszła do parku, pokonując ostatni fragment drogi do domu, po imprezie nie było już śladu, a goście zdążyli się rozejść.

Co ważne, Iwona również była zaproszona na tę imprezę i nawet rozważała, czy na nią nie pójść. Ostatecznie zdecydowała się jednak na wyjście do sopockiego klubu z inną grupą znajomych. Mogła jednak podjąć inną decyzję, podobnie jak mogła wyjść z Dream Clubu o innej godzinie, wracać inną trasą lub skorzystać z jakiegoś środka transportu. Zdaniem policyjnego analityka świadczy to o tym, że zabójstwo 19-latki z Gdańska nie mogło być wcześniej zaplanowane.

- Ta dziewczyna tak naprawdę nie wiedziała jak spędzi wieczór. Czy chce iść do Parku Reagana na urodziny do Krzysztofa. Gdyby tam poszła, to rozeszłaby się ze wszystkimi gośćmi do domu. Pewnie by żyła. Ale poszła tam, gdzie poszła, czyli do Dream Clubu. Też nikt nie mógł przewidzieć, jak w tym Dream Clubie ona się zachowa. To, że złapała focha i powiedziała, że idzie na piechotę. A może złapałaby focha i powiedziała: „Nie, ja jadę z koleżanką taksówką do domu”. A może powiedziałaby: „Nie, ja nie pojadę taksówką, tylko poczekam i pojadę do domu z chłopakami”. Nikt nie mógł przewidzieć, jakie będzie zachowanie tej dziewczyny w tym krytycznym czasie. W związku z tym, jak ktoś mógłby zaplanować jej porwanie czy zabójstwo? - komentuje.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
Rodzinka.pl. Oto nowa córka Magdy i Tomka! Zagra ją prawdziwa córka Olgi Kalickiej

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki