Lechia Gdańsk - Zagłębie Lubin 0:2 (0:2) (3' Grzybek, 27' Reguła)
Lechia Gdańsk: Paulsen - Wójtowicz (46' Kłudka), Pllana, Rodin, Kałahur - Kapić, Żelizko, Mena, Ćirković (Sezonienko 46') - Neugebauer (71' Kurminowski), Bobcek.
Zagłębie Lubin: Burić - Yakuba, Michalski (61' Orlikowski), Dąbrowski, Grzybek (88' Makowski) - Ćorluka, Nalepa, Kolan, Diaz (68' Radwański), Reguła (68' Sypek) - Szabó (88' Kosidis)
Sędzia: Sebastian Krasny
Piorunujący początek gości. Lechia nie zdołała odpowiedzieć
Na mecze Lechii Gdańsk w tym sezonie czekają z utęsknieniem nie tylko zdeklarowani fani "Biało-Zielonych". Przytoczymy tylko jedną statystykę - w 21 ligowych meczach Gdańszczan padło aż 85 goli. Co tu dużo mówić - mecze drużyny Johna Carvera to widowiska co się zowie. W poniedziałek do stolicy województwa pomorskiego przyjechało Zagłębie Lubin Leszka Ojrzyńskiego, które w razie wygranej mogło zostać nawet... wiceliderem PKO BP Ekstraklasy!
Lubinianie szybko wzięli się do pracy. Najpierw Jesus Diaz przegrał pojedynek "oko w oko" z Paulsenem, a chwilę później było już 0:1. Wspominany Diaz świetnie dograł na głowę Mateusza Grzybka, a ten otworzył wynik spotkania. Lechia postanowiła - niestety dla fanów gospodarzy - wziąć przykład z Arki Gdynia, która w niedzielę straciła gola już w 1. minucie. Ekipa Dawida Szwargi zdołała odrobić straty, więc nadzieja umierała ostatnia.
Tymczasem Zagłębie nie zamierzało zdejmować nogi z gazu. W 27. minucie do siatki trafił Marcel Reguła, który wykorzystał chaos w obronie gospodarzy. Można było odnieść wrażenie, że dopiero ta sytuacja obudziła gospodarzy. Dwukrotnie Jasmina Buricia niepokoił Tomas Bobcek. W drugim przypadku całe zamieszanie spowodował bramkarz przyjezdnych, ale zdołał naprawić swój błąd. Słowacki napastnik miał przed przerwą jeszcze jedną szansę, ale jego strzał z pola karnego minął bramkę. Zagłębie mogło strzelić gola do szatni, ale szybką kontrę zmarnował Marcel Reguła, który źle przyjął piłkę, zagrywaną przez Diaza.
Tuż po przerwie Lechia powinna strzelić gola kontaktowego. Potworne zamieszanie w polu karnym Zagłębia zaowocowało strzałami Pllany i Meny, ale futbolówka nie wpadła do siatki. Następnie przez ok. 5 minut trwała analiza VAR. Tomasz Neugebauer ewidentnie został kopnięty przez Jakuba Kolana, ale arbiter uznał, że wcześniejsza pozycja spalona "skasowała" tę akcję i nie podyktował rzutu karnego dla gospodarzy.
Lechia nie zamierzała się zrażać. Buricia zatrudnił Pllana, a chwilę później Bobcek chybił po podaniu Meny. Wydawało się, że gol dla Gdańszczan wisi w powietrzu, ale ciągle brakowało kropki nad "i". W końcówce na lewą stronę boiska przeniósł się Camilo Mena, ale ten manewr również nie przyniósł przełomu. Podopieczni Johna Carvera znów zawiedli na Polsat Plus Arenie. A Zagłębie? Armia Leszka Ojrzyńskiego jest wiceliderem PKO BP Ekstraklasy. Lepsza na ten moment jest tylko Jagiellonia Białystok.
Zobacz galerię ze zdjęciami: Kibice na meczu Lechia - Zagłębie. Fotorelacja Marcina Gadomskiego
Polecany artykuł: