70 zł za gofry, 230 zł za dorsza! Takie ceny szokowały nad polskim morzem
Urlop nad polskim morzem mógł w tym roku mocno uderzyć po kieszeni. Sezon nad Bałtykiem właśnie dobiega końca, a nadmorskie kurorty, jak co roku od czerwca do końca sierpnia, przeżywały prawdziwe oblężenie. W tegoroczne wakacje nie zabrakło również dyskusji w sieci na temat cen w restauracjach i smażalniach ryb. Dla przykładu jedna z turystek we Władysławowie opublikowała paragon, z którego wynikało, że za dwa gofry z dodatkami i lody zapłaciła prawie 70 zł. Kobieta przyznała, że spodziewała się wysokich wakacyjnych cen, jednak wysokość rachunku i tak mocno ją zaskoczyła. Z kolei influencerzy Jakub Kwieciński i Dawid Mycka odwiedzili jedną ze smażalni w Ustce. Za dwie małe porcje dorsza z surówkami i frytkami zapłacili aż 230 zł.
Ceny nad morzem 2026. Porównujemy menu sprzed 5 lat
Co ważne, jeszcze parę lat temu ceny nad morzem w niektórych przypadkach były nawet o połowę niższe niż obecnie! Sprawdziliśmy menu jednej z restauracji nad Bałtykiem z 2021 roku i porównaliśmy je z aktualną ofertą tego samego lokalu z 2026 roku. Pod uwagę wzięliśmy te same dania, które nadal znajdują się w karcie. Jak się okazuje, przez ostatnich pięć lat ich ceny wyraźnie wzrosły. Wpływ na to miały m.in. inflacja, zmieniająca się sytuacja na rynku oraz rosnące ceny ryb, związane m.in. ze spadkiem ich dostępności.
Łosoś zapiekany z krewetkami i masłem czosnkowym (za 100 g), który w 2021 roku kosztował 25 zł, obecnie jest dostępny w cenie 34 zł. Za sandacza gotowanego z sosem koperkowym (za 100 g) jeszcze pięć lat temu trzeba było zapłacić 20 zł, dziś jest to już 27 zł. Znacznie większą różnicę widać w przypadku gulaszu z jelenia z babką ziemniaczaną. Obecnie danie kosztuje 60 zł, podczas gdy w 2021 roku jego cena wynosiła 36 zł.
Wyraźnie podrożały również pierogi. Te z mięsem kosztowały pięć lat temu 20 zł, a obecnie trzeba za nie zapłacić 34 zł. Z kolei cena pierogów z dziczyzną w sosie z podgrzybków wzrosła z 28 do 42 zł. Kaczka pieczona z jabłkami, żurawiną i kopytkami podrożała natomiast w ciągu pięciu lat o 15 zł – z 40 do 55 zł.
Najmniejsze różnice można zauważyć w cenach zup. Żurek z jajkiem podrożał o 4 zł – z 12 do 16 zł, natomiast za rosół trzeba obecnie zapłacić 15 zł zamiast 10 zł. Cena zupy cebulowej z grzankami wzrosła z kolei o 4 zł – z 12 do 16 zł.
Cena dorsza nad morzem. Skąd się biorą wysokie ceny ryb?
Polskich turystów w ostatnich latach szczególnie zaskakują ceny ryb w nadmorskich smażalniach. Na ich wysokość wpływa kilka czynników. Jednym z najważniejszych jest ograniczona dostępność dorsza w Bałtyku. Jak wskazują przedstawiciele branży, w wielu smażalniach dominują obecnie ryby sprowadzane z zagranicy. Dorsz serwowany na polskim wybrzeżu w zdecydowanej większości pochodzi z Atlantyku i jest importowany m.in. z Danii, Norwegii czy Islandii. Ryby są drogie na światowych rynkach, a dodatkowym kosztem jest ich transport do Polski.
Na ceny dań w nadmorskich restauracjach wpływają również rosnące koszty prowadzenia działalności. Dotyczy to nie tylko potraw rybnych. Restauratorzy płacą więcej m.in. za produkty, energię, wynajem lokali czy pracowników. Przedstawiciele branży podkreślają, że przedsiębiorcy muszą uwzględniać coraz wyższe koszty prowadzenia działalności w cenach dań, aby nie wychodzić na zero lub nie dokładać do biznesu.