- Wstrząsająca tragedia w Ustce: major Służby Ochrony Państwa oskarżony o zabójstwo córki i próbę zabójstwa pozostałych członków rodziny.
- Zdarzenie miało miejsce po rodzinnej grze w karty. Właśnie wtedy Piotr K. nagle zaatakował bliskich nożem.
- Czy przyznaje się do winy? Dowiedz się, co dalej z Piotrem K. i poznaj szczegóły tej bulwersującej sprawy.
Zabójstwo w Ustce. To działo się chwilę przed zabójstwem
Major przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Przez blisko dwie godziny opisywał przebieg dramatu. Nie odpowiadał jednak na pytania prokuratora. Jak ustaleń przekazanych reporterowi "SE" przez prokuraturę, feralnego wieczoru rodzina grała w karty, w popularnego "tysiąca". Gdy gra się skończyła, Piotr K. wstał od stołu, poszedł do kuchni, sięgnął po jeden z najdłuższych noży i nagle zaatakował bliskich.
Krzyki rozdarły blok. Jeden z sąsiadów wbiegł do mieszkania i próbował obezwładnić napastnika. Bezskutecznie. Piotr K. zabarykadował się w jednym z pokoi. Dopiero policjanci wyciągnęli go siłą. W mieszkaniu pozostały kałuże krwi i przerażeni domownicy walczący o życie.
"Był świadomy tego, co mówił"
Szef Prokuratury Okręgowej w Słupsku Patryk Werner nie ujawnia szczegółów dotyczących motywów sprawcy.
– Ze względu na okoliczności i potrzebę weryfikacji nie będę wyjawiał treści ani przyczyn jego wyjaśnień – podkreśla. Potwierdza jednak, że Piotr K. był świadomy tego, co mówił, a jego relacja była logiczna. Pod blokiem w Ustce nadal palą się znicze. Mieszkańcy patrzą w okna pierwszego piętra i nie potrafią zrozumieć, jak doszło do tej masakry w rodzinie oficera elitarnej formacji.
Nawet śledczy nie mogą tego pojąć
- Byliśmy wstrząśnięci tą sprawą: od prokuratora, po sekretariat – powtarzają śledczy. I to jedno zdanie najlepiej oddaje skalę horroru, który rozegrał się w zwykłym mieszkaniu nad Bałtykiem.
Prokuratora złożyła do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Pitra K., grozi mu dożywocie.