Centralna procesja Bożego Ciała przeszła ulicami Warszawy. Szokujące słowa abp Galbasa podczas kazania

2026-06-04 14:35

W czwartek, 4 czerwca, mimo pochmurnej, deszczowej pogody, ulicami Warszawy przeszły procesje Bożego Ciała. Centralne obchody zlokalizowane były w samym sercu miasta. Wierni przeszli ul. Świętojańską, placem Zamkowym, Krakowskim Przedmieściem i ul. Królewską na pl. Piłsudskiego, gdzie przy czwartym ołtarzu kazanie wygłosił metropolita warszawski abp Adrian Galbas. Duchowny nie gryzł się w język. Oberwało się rodzicom dzieci pierwszokomunijnych! Nie zabrakło też nawiązań do polityki.

Boże Ciało 2026. Centralna procesja przeszła ulicami Warszawy

Centralne uroczyści Bożego Ciała rozpoczęła o godz. 10 msza święta w Archikatedrze Warszawskiej, której przewodniczył abp Adrian Galbas. Tuż po niej wierni przeszli uroczystą procesją ul. Świętojańską, placem Zamkowym, Krakowskim Przedmieściem i ul. Królewską na pl. Piłsudskiego. Po drodze zatrzymywali się na modlitwę przy czterech ołtarzach wzniesionych specjalnie na tę okazję.

Najświętszy Sakrament niesiony był w zabytkowej monstrancji z bazyliki Świętego Krzyża. Do pierwszego ołtarza, przy kościele św. Anny, przeniósł go abp Adrian Galbas. Do drugiego - przy kościele seminaryjnym - bp Michał Janocha. Do trzeciego - przy pomniku bł. Stefana Wyszyńskiego - bp Rafał Markowski, a do czwartego - usytuowanego na placu Piłsudskiego - monstrancję niósł biskup polowy Wojska Polskiego Wiesław Lechowicz w asyście generałów.

Mocne słowa abp Galbasa

Na zakończenie czwartkowych uroczystości metropolita warszawski abp Adrian Galbas przy czwartym ołtarzu wygłosił kazanie. - Trasą, którą przeszliśmy w tej procesji, a szczególnie Krakowskim Przedmieściem, wiele razy w roku przechodzą rozmaite manifestacje, protesty, pochody i parady. Ich uczestnicy często wykrzykują hasła, które chcą aby dotarły do tych, czy do tamtych, do rządzących, czy do nierządzących. Często idący w tych manifestacjach mają poczucie krzywdy, zagrożenia, czy niesprawiedliwości, przeciwko któremu chcą zaprotestować. Nasza procesja była inna. Nie była protestem, krzykiem, nie było w niej złości, ani gniewu. Przeciwnie: było dużo modlitwy słowem i śpiewem, było słuchanie Bożego Słowa. Ta procesja była pokojowym, publicznym i uroczystym wyznaniem wiary, była radosną modlitwą ku czci naszego Pana - mówił.

Abp Galbas nonsensem nazwał ograniczanie wiary w Chrystusa i przywiązanie do Kościoła do sfery prywatnej. - Gdyby tak miało być, Kościół nigdy nie wyszedłby z Wieczernika, a dzisiaj na ziemi nie byłoby ani jednego człowieka wierzącego w Chrystusa - stwierdził. Przypomniał, że obowiązkiem chrześcijańskim jest „wpływać na tę ziemię i przeobrażać ją, czyniąc ją coraz bardziej ludzką i coraz bardziej Bożą”.

„Nie róbcie w ten sposób swoim dzieciom krzywdy”

Podczas kazania metropolita warszawski nawiązał do przyjmowania przez dzieci Pierwszej Komunii Świętej. - Jakże smutno brzmią informacje, że wiele dzieci, które przyjęły Pierwszą Komunię świętą poprzestają na tym. Rzecz jasna nie jest to decyzja tych niewinnych dzieci, lecz ich rodziców. Jeszcze smutniejsze jest to, że są katoliccy rodzice, którzy w ogóle rezygnują z posłania dzieci do Pierwszej Komunii, urządzając im w to miejsce świecką uroczystość z prezentami i przyjęciami. Czy jednak nie jest ona pozbawiona sensu i wewnętrznego wyrazu? Wszak biel pierwszokomunijnych ubrań oznacza stan duszy dziecka przyjmującego po raz pierwszy komunię św., zaś ewentualne, bo przecież niekonieczne, pierwszokomunijne prezenty, mają być tylko maleńką namiastką tego Daru, którym jest sam Chrystus. W przeciwieństwie do ludzkich podarków, które przynoszą tylko chwilową uciechę, On, Chrystus Pan, daje radość stałą, pewną i nieprzemijającą, bo sięgającą wieczności - mówił.

- Drodzy katoliccy Rodzice, nie róbcie w ten sposób swoim dzieciom krzywdy. Odcinając je od spotkania z żywym Chrystusem, odcinacie je od nieskończenie wielkiego dobra, które jest im ofiarowane. Osłabiacie je duchowo i narażacie na wiele poważnych niebezpieczeństw - grzmiał do rodziców.

Polityczny wątek w kazaniu arcybiskupa

Abp Galbas nie omieszkał również pominąć wątku głośnej dyskusji w sprawie małżeństw i związków partnerskich, toczącej się od miesięcy w przestrzeni publicznej. - Gdybyśmy milczeli wobec zamachów na wiarę, moralność, społeczeństwo, w imię świętego spokoju i powszechnego „keep smiling” bylibyśmy burzycielami jedności, a nie jej budowniczymi. Taki sprzeciw musi dziś dotyczyć na przykład prób faktycznego, lub prawnego przedefiniowania małżeństwa, co jest sprzeczne nie tylko z prawem naturalnym i Bożym, ale i z polską Konstytucją. Sprzeciw musi dotyczyć także tych wszystkich sytuacji, w których wierzący rodzice nie mają żadnej możliwości wpływania na to, w jaki sposób szkoła, na utrzymanie której łożą swoimi podatkami, wychowuje ich dzieci - oświadczył podczas kazania.

Zastrzegł przy tym, że każdego człowieka, także błądzących, należy kochać jak bliźniego polecając go miłosierdziu Bożemu. - Z jednej strony zło zawsze musi zostać nazwane po imieniu, niezależnie od tego, czy uczynił je swój, czy obcy, a z drugiej, nie uważamy zła za jakąś absolutną siłę, która dominuje nad dobrem. Nienawiść do zła nie może więc być naczelną zasadą naszego postępowania - wskazał.

Staropolska tradycja przystrajania wsi na Boże Ciało ciągle kultywowana
Sonda
Czy księża w kazaniach powinni nawiązywać do polityki?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki