Spis treści
Łódź: Szpital Bonifratrów popiera protest, choć bez aktywnego udziału
W Łodzi do akcji dołączył – choć symbolicznie – Szpital Zakonu Bonifratrów. Z jego dyrektorem Arturem Gurem rozmawiał reporter Radia ESKA, Grzegorz Mnich.
– Szpital Bonifratrów bierze udział dziś w proteście, choć elementów protestacyjnych nie widać. Takiego czynnego udziału w tej akcji nie bierzemy. Natomiast oczywiście protest popieramy – mówi dyrektor.
Największym problemem są cięcia finansowe dotyczące badań diagnostycznych.
– Ograniczamy do minimum te usługi, co niestety w znaczny sposób wydłuża kolejki. Teraz pacjent ma szansę na szybkie badania tylko wtedy, gdy ma skierowanie na CITO. A CITO też nie jest takie szybkie… Teraz kilka miesięcy może nawet trwać – dodaje Artur Gur.
Pacjenci: „To jest przerażające. Nie ma na co czekać, idę prywatnie”
Osoby stojące przed łódzkim szpitalem nie kryły emocji. Wielu pacjentów popiera protest, choć nie wierzy w szybkie zmiany.
– Jak najbardziej, jak najbardziej. Same terminy wyczekiwania na badania to jest… to jest przerażające – mówi jedna z kobiet.
– Idę dzisiaj na gastroskopię i kolonoskopię prywatnie. Muszę zapłacić 2000 zł z emerytury. Jest ciężko – dodaje inna kobieta.
Inny pacjent zwraca uwagę na ograniczenia w zabiegach:
– Jestem zadowolony, że przeszedłem zabieg zaćmy, ale teraz słyszę, że znowu będą ograniczenia. Jak nie będzie pieniędzy dodatkowych, to nic się nie zrobi i nic się nie zmieni. Koniec kropka.
Starachowice: „Rządzący wybrali się do G20, a służbę zdrowia zostawili w trzecim świecie”
W Starachowicach protest również odbył się przed szpitalem – z czarnymi flagami, plakatami i symboliczną minutą ciszy.
Dyrektor placówki, Jacek Walkowski, nie ukrywa frustracji:
– My po prostu żądamy tego, żeby nakłady na służbę zdrowia w Polsce były adekwatne do naszego miejsca w gospodarce. Rządzący wybrali się do G20, a służbę zdrowia zostawili w Trzecim świecie - mówi dziennikarzom Radia ESKA.
Jak podkreśla, szpital wykonuje swoje zadania rzetelnie, ale nie dostaje za to należnych pieniędzy.
– Rzetelnie leczymy i diagnozujemy pacjentów i chcemy za to po prostu zapłaty – dodaje Walkowski.
Dyrektor liczy, że NFZ wypłaci środki za wykonane świadczenia.
Protest potrwa do piątku
„Czarny Tydzień” w szpitalach powiatowych ma zakończyć się w piątek. Organizatorzy podkreślają, że protest nie zakłóca pracy placówek i nie wpływa negatywnie na pacjentów – ma być przede wszystkim sygnałem alarmowym dla rządu i NFZ.