- Według relacji przedstawionej przez Polsat obywatel Pakistanu miał wskazać Katarzynę G. jako osobę stojącą za zleceniem zabójstwa.
- Jarosław Kowalski mówi, że boi się o życie swoje, siedmioletniego syna, żony i matki.
- Pełnomocnicy chcą przeniesienia sprawy z Mławy i objęcia jej nadzorem.
Przyjechali rano przed Ministerstwo Sprawiedliwości
W poniedziałek, 21 września, o godz. 9 Jarosław Kowalski wraz z r.pr. Wojciechem Kasprzykiem i Aleksandrą Bogielską pojawili się przed Ministerstwem Sprawiedliwości przy al. Ujazdowskich 11. Podczas konferencji przedstawili swoją wersję wydarzeń dotyczących postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Mławie. Mówili o wcześniejszym stalkingu, groźbach oraz o najnowszych informacjach dotyczących rzekomego zlecenia zabójstwa. Po konferencji chcieli spotkać się z ministrem i przedstawić mu swoje oczekiwania.
„Nie wiem, do czego Katarzyna G. jest zdolna”
Jarosław Kowalski nie ukrywa, że przewlekle żyje w poczuciu zagrożenia.
„Najbardziej obawiam się o własne życie, bo groźby są konkretne. Czuję, że istnieje realne zagrożenie dla mnie i mojego życia, ale także dla mecenasa. Nie wiem, do czego Katarzyna G. jest zdolna. Obawiam się również o mojego syna, żonę i mamę”.
Mówi, że ograniczył normalne funkcjonowanie. Większość czasu spędza w domu, a gdy odprowadza syna do szkoły, cały czas zwraca uwagę na ludzi i samochody w pobliżu.
„Cały czas się boję. Większość czasu spędzam w domu. Wychodzę właściwie tylko wtedy, gdy odprowadzam syna do szkoły. Cały czas oglądam się za siebie i sprawdzam, kto za mną idzie albo jaki samochód przejeżdża obok”.
W tle materiał Polsatu i obywatel Pakistanu
Najważniejszym nowym wątkiem, o którym mówili podczas konferencji, są informacje przedstawione przez Polsat News. Chodzi o Omara, obywatela Pakistanu, który według relacji pełnomocników Jarosława Kowalskiego miał utrzymywać bliskie kontakty z Bartoszem G. (po poznaniu się w ośrodku dla nieletnich w Grecji), a następnie przyjechać do Polski i mieszkać u Katarzyny G.
Z jego relacji, przedstawionej w materiale Polsatu, ma wynikać, że Katarzyna G. miała zlecić zabójstwo Kowalskiego i jego pełnomocnika Wojciecha Kasprzyka.
„Jeżeli Omar był w Polsce, powinien zostać przesłuchany przez prokuraturę. Jego zeznania mogą być kluczowym dowodem w tej sprawie”. Chcą, by śledczy ustalili także charakter jego relacji z Bartoszem G. oraz przesłuchali wszystkie osoby, które mogą mieć wiedzę na temat sprawy.
„Czy my się zamieniamy rolami?”
Pełnomocnicy mocno krytykują sposób prowadzenia postępowania przez Prokuraturę Rejonową w Mławie. Wojciech Kasprzyk twierdzi, że do prokuratury przekazano duży materiał dotyczący wpisów, gróźb i nagrań.
„Przekazaliśmy ogromną liczbę materiałów dotyczących wpisów Katarzyny G. Mówimy o dziesiątkach tysięcy publikacji. Kanał Kryminalny dostarczył również nagrania, na których - według nas - pojawiają się groźby zabójstwa. Teraz doszedł jeszcze materiał dotyczący Omara. W pewnym momencie można odnieść wrażenie, że to my wykonujemy pracę za prokuraturę. To jest niedorzeczne”.
Padło również pytanie o rolę mediów w całej sprawie. „Czy my się zamieniamy rolami? Czy to telewizja ma wykonywać pracę prokuratury? (...) To prokurator powinien skrupulatnie zbierać materiały, dotrzeć do świadka i zweryfikować jego informacje”.
Chcą odebrania sprawy Mławie
Jarosław Kowalski i jego pełnomocnicy domagają się, aby postępowanie zostało przekazane innej prokuraturze. Mecenas Bogielska przekazała, że złożono wniosek o zmianę jednostki prowadzącej sprawę. Zapowiedziała także zażalenie na decyzję o umorzeniu postępowania dotyczącego stalkingu. „Przede wszystkim oczekujemy, że przyczyni się to do przekazania sprawy innej prokuraturze niż Prokuratura Rejonowa w Mławie”. Pełnomocnicy chcą również, aby postępowanie zostało objęte nadzorem służbowym.
„Proszę o pomoc jako zwykły obywatel”
Kowalski mówi, że od państwa oczekuje przede wszystkim bezpieczeństwa i skutecznego działania. „Chcę, żeby ta sytuacja się skończyła i żeby skończył się strach o bezpieczeństwo moje i moich bliskich. Oczekuję pomocy państwa jako zwykły obywatel”. Po konferencji przed Ministerstwem Sprawiedliwości Jarosław Kowalski i jego pełnomocnicy chcieli spotkać się z ministrem Waldemarem Żurkiem. Ich oczekiwania są konkretne: ponowne przeanalizowanie materiału, objęcie postępowania nadzorem oraz przekazanie sprawy innej prokuraturze.
Zabójstwo Mai z Mławy
Jarosław Kowalski jest ojcem 16-letniej Mai, której zaginięcie zgłoszono 24 kwietnia 2025 roku. Dzień wcześniej dziewczyna spotkała się z Bartoszem G. Śledczy ustalili, że do zbrodni miało dojść 23 kwietnia. Przez kolejne dni trwały intensywne poszukiwania nastolatki. 1 maja jej ciało znaleziono w zaroślach, w kontenerze na śmieci, niedaleko zakładu produkcyjnego należącego do rodziny Bartosza G. Sekcja zwłok wykazała rozległe obrażenia głowy powstałe w wyniku wielokrotnych uderzeń.
W czasie gdy trwały poszukiwania Mai, Bartosz G. wyjechał na szkolną wymianę do Grecji. 6 maja został zatrzymany w Katerini na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Do Polski wrócił dopiero 23 grudnia 2025 roku, a dwa dni później usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Nie przyznał się do winy. Obecnie przebywa w areszcie. Według biegłych psychiatrów jest poczytalny i był zdolny do kierowania swoim postępowaniem.
Równolegle rozgorzał konflikt rodziny Kowalskich z matką Bartosza G., Katarzyną G. Kobieta publicznie broniła syna i publikowała w internecie skandaliczne wpisy dotyczące Mai oraz jej rodziny. Kowalscy zdecydowali się więc na proces cywilny o ochronę dóbr osobistych.
5 stycznia 2026 roku zapadł wyrok. Sąd uznał Katarzynę G. za winną naruszenia dóbr osobistych rodziny Mai, zniesławienia i nękania. Nakazał jej zapłatę 150 tys. zł zadośćuczynienia Jarosławowi Kowalskiemu oraz publiczne przeprosiny, także na łamach „Super Expressu”. Kobieta została również obciążona kosztami postępowania. Według pełnomocnika rodziny liczba obraźliwych publikacji była ogromna, wskazywano na ponad 10 tys. wpisów.
Mimo tego konflikt nie wygasł. W marcu 2026 roku Jarosław Kowalski złożył kolejne zawiadomienie do prokuratury, tym razem dotyczące podejrzenia stalkingu i gróźb karalnych ze strony Katarzyny G.