- Monitoring z warsztatu został skasowany, ale biegłym udało się odzyskać nagrania.
- Na jednym z nich widać, jak Bartosz G. ciągnie nagą Maję po ziemi, a następnie uderza ją kijem i łopatą.
- 17-latkowi grozi nawet 30 lat więzienia. Biegli uznali, że był poczytalny.
Maja napisała tylko: „Szybko”
Maja chciała spotkać się z Bartkiem, którego znała jeszcze ze szkoły. Rodzinie powiedziała, że jeśli spotkanie się nie uda, szybko wróci do domu. Wieczorem napisała do koleżanki tylko jedno słowo: „Szybko”. Po około 20 minutach koleżanka próbowała się z nią skontaktować, ale dziewczyna już nie odbierała Po kilku dniach rozpoczęto intensywne poszukiwania. Zmasakrowane ciało Mai znaleziono w zaroślach kilkaset metrów od warsztatu.
Kamery zarejestrowały makabryczne sceny
Po zabezpieczeniu monitoringu okazało się, że część nagrań została usunięta. Biegłym udało się jednak je odzyskać. Jak opisuje reporter programu „Uwaga!”, kamera znajdująca się na zewnątrz budynku uchwyciła kluczowy fragment wydarzeń. Na nagraniu roznegliżowany Bartosz G. ciągnie Maję za włosy po ziemi, od strony domu w kierunku podwórka. Dziewczyna jest naga, ma związane ręce i pozostaje bezwładna. Następnie chłopak wychodzi z kadru i wraca z kijem, którym zaczyna uderzać ją w głowę. Maja odzyskuje przytomność i próbuje się osłaniać. Napastnik sięga następnie po łopatę. Według relacji reportera dziewczyna nie miała już możliwości obrony. „Niejeden horror nie odbiega od standardów tego zabójstwa” - mówi mec. Wojciech Kasprzyk, pełnomocnik rodziny Mai.
Co było motywem? Śledczy wciąż nie znają odpowiedzi
Bartosz G. nie wyjaśnił śledczym, dlaczego zabił Maję. Skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. „Motywu tak naprawdę nie poznaliśmy” - przekazał prokurator Bartosz Maliszewski. Pełnomocnik rodziny Mai nie wyklucza różnych scenariuszy, w tym zawodu miłosnego lub sytuacji, o której dziewczyna mogła się dowiedzieć.
Jeszcze bardziej niepokojące są ustalenia dotyczące wcześniejszego zachowania 17-latka. Według informacji przekazanych przez jego znajomych i pełnomocnika rodziny Mai, wcześniej dochodziło do agresji wobec rówieśników i zwierząt, a w jego sprawie prowadzono postępowania w sądzie rodzinnym.
Ojciec Mai nie ma wątpliwości co do oceny Bartosza G. „Moim zdaniem on jest złym człowiekiem. Młody, zły, zdemoralizowany do szpiku kości” – powiedział Jarosław Kowalski.
Po zbrodni pojechał do Grecji
Szczególnie szokujący jest fakt, że kilka dni po śmierci Mai, jeszcze przed odnalezieniem jej ciała, Bartosz G. wyjechał z klasą do Grecji w ramach wymiany szkolnej. Został tam zatrzymany, a do Polski trafił dopiero około pół roku później, po ekstradycji. Biegli przeprowadzili obserwację sądowo-psychiatryczną. Prokuratura przekazała, że nie mieli wątpliwości co do jego poczytalności.
Wcześniej informowaliśmy również o kampanii prowadzonej w internecie przez matkę Bartosza G., która broniła syna i atakowała rodzinę zamordowanej Mai. Pełnomocnik rodziny mówił o tysiącach wulgarnych wpisów i groźbach kierowanych pod adresem bliskich dziewczyny.
Śledczy: Bartosz G. działał sam
Prokuratura przekazuje, że w sprawie jedynym oskarżonym o zabójstwo jest Bartosz G. Wciąż nie ujawniono jednak wszystkich informacji dotyczących usunięcia nagrań z monitoringu. 17-latkowi grozi do 30 lat pozbawienia wolności. Proces może rozpocząć się w ciągu kilku miesięcy. Rodzice Mai będą w nim uczestniczyć jako oskarżyciele posiłkowi.