Reporterzy „Super Expressu” o poranku ruszyli ul. Modlińską w stronę Trasy Toruńskiej. Nie trzeba było długo czekać, żeby zobaczyć problem, o którym od kilku dni mówią kierowcy z Białołęki. Około 500 m przed wjazdem na S8 samochody zaczynają zwalniać. Im bliżej zwężenia, tym robi się ciaśniej. Utknęliśmy tam na ponad kwadrans. Trzeba też pilnować miejsca i w odpowiednim momencie wcisnąć się na właściwy pas, żeby nie okazać się drogowym piratem i nie łamać przepisów.
Zarządca drogi – Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad - zwęził wjazd z Modlińskiej na most Grota-Roweckiego z dwóch pasów do jednego. Jednocześnie zmieniono organizację ruchu na trasie S8.
– Tym sposobem Białołęka cofnęła się komunikacyjnie o kilkanaście lat, do czasów sprzed budowy Mostu Północnego − mówi radny Białołęki Mateusz Senko i ostro krytykuje tę zmianę.
– Problem nie dotyczy tylko kierowców samochodów. W korkach stoją też autobusy, i to nie tylko wjeżdżające na S8, ale nawet te jadące dalej Modlińską. Tak nie może być. To jest źle zorganizowane – grzmi. I pisze do wiceprezydenta Warszawy Tomasza Menciny (odpowiedzialnego za drogi) z prośbą o interwencję. Twierdzi, że projekt zmiany organizacji ruchu został zatwierdzony przez GDDKiA i policję mimo negatywnej opinii warszawskich urzędników. A ci ostrzegali „Istnieje możliwość, że zator od trasy S8 będzie odkładał się na północ w ul. Modlińskiej”. I od ponad tygodnia te obawy się potwierdzają.
GDDKiA opini miasta nie musi uwzględniać. – Przy podejmowaniu decyzji wykorzystano m.in. wyniki Generalnego Pomiaru Ruchu 2025, a także analizę zdarzeń drogowych i utrudnień obserwowanych na trasie – informuje rzeczniczka mazowieckiego oddziału GDDKiA Małgorzata Tarnowska. I uważa, że zmiany miały wręcz „poprawić przejazd trasą S8 i usprawnić komunikację zbiorową”. Efekt chyba jednak nie został osiągnięty. Czy wiceprezydent zdoła skutecznie interweniować, by poprawić sytuację mieszkańców Białołęki?