Wstrząsające słowa żony ofiary Łukasza Żaka. Mówi o spalonym grobie męża i życiu tuż po wypadku

Łukasz Żak pędził Trasą Łazienkowską ponad 220 km/h, gdy doprowadził do wypadku, w którym zginął 37-letni Rafał. Żona zmarłego oraz dwoje jego dzieci trafili wtedy do szpitala. W czwartek (16 lipca) pirat drogowy został skazany na 20 lat więzienia. W programie "Uwaga!" TVN żona ofiary tragicznego wypadku opowiedziała o zastraszaniu, niszczeniu grobu jej zmarłego męża, a także o bucie i szczególnej arogancji mężczyzny, który odebrał jej dzieciom ojca.

Łukasz Żak skazany na 20 lat więzienia

Według ustaleń śledczych feralnej nocy Łukasz Żak (sędzia wyraził zgodę na podawanie pełnych danych osobowych mężczyzny) kierował autem w stanie nietrzeźwości, pędząc ponad 220 km/h Trasą Łazienkowską, gdzie dopuszczalna prędkość to 80 km/h. W wyniku uderzenia rozpędzonym Volkswagenem Arteonem w Forda Focusa śmierć na miejscu poniósł 37-letni mężczyzna. Jego żona oraz dwójka dzieci odnieśli obrażenia ciała.

W czwartek, 16 lipca, Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia zdecydował o posłaniu Łukasza Żaka za kratki na dwie dekady. Sędzia Maciej Mitera nie gryzł się w język, uzasadniając wyrok. - Nagrywanie tego wszystkiego, chciał komuś pan zaimponować? To przecież groziło katastrofą. Kara to jest wypadkowa pana zachowań. Wszystko pana interesowało, koszulki vitony, balenciagi, ale nie to. Zero refleksji. Przez proces testował pan moją cierpliwość wiele razy. Uważam, że to orzeczenie jest sprawiedliwe. Ta kara zabezpieczy drogi przed takimi ludźmi jak pan - mówił.

Ranni długo dochodzili do siebie po wypadku

W programie "Uwaga!" TVN żona ofiary tragicznego wypadku, pani Ewelina, opowiedziała o obrażeniach, jakich doznała w wypadku ona i jej dzieci.

- Córka na całym ciele miała siniaki, zadrapania. Miała wstrząśnienie mózgu. Synek też miał wstrząśnienie mózgu, miał pękniętą śledzionę, połamaną nóżkę, przez sześć tygodni chodził w gipsie i z prętem w kolanku, żeby się odpowiednio zrastało. Miał też problemy z oddychaniem - mówiła.

Ona sama przeszła operacje wątroby i śledziony. Miała problemy z oddychaniem, połamane wszystkie żebra z prawej strony z przemieszczeniem i połamany kręgosłup.

„Nie widziałam u tych ludzi żalu”

Kobieta opowiedziała również o zachowaniu w sądzie Łukasza Żaka i bliskich osób z jego otoczenia. - Na sali sądowej byli również bliscy oskarżonych. Któregoś razu usłyszałam bardzo nieprzyjemne, agresywne ataki ze strony tych bliskich: "Dlaczego tak się patrzę, czy widziałam siebie w lustrze". Żebym się opamiętała. Patrzyłam na tych ludzi, bo chciałam zrozumieć, dlaczego tak młodzi ludzie postępują w ten sposób. Na każdej rozprawie miałam poczucie, że jestem gdzieś na jakiejś imprezie - opowiadała dziennikarzom pani Ewelina. Kobieta zwróciła również uwagę, że trudno było jej patrzeć, jak „ci młodzi ludzie cały czas się bawią, ich całe życie, a nawet rozprawy w sądzie są zabawą”.

- Nie widziałam u tych ludzi żalu, że kogoś zabili, że zabrali życie młodemu człowiekowi. Oni przychodzili, witali się, śmiali. Oni nie zdawali sobie z tego sprawy, co tak naprawdę, co oni zrobili - opowiadała z kolei matka ofiary, pani Bożena.

Ktoś niszczył grób pana Rafała!

Żona zmarłego 37-latka wspomniała w „Uwadze”, że był taki moment po wypadku, gdy czuła się zagrożona. - Jeszcze przed procesem grób mojego męża był systematycznie niszczony. Wyrywane były kwiaty, wyrzucane rzeczy z grobu, a nawet był on spalony - wyjaśniła pani Ewelina.

Jak dodała kobieta, mimo tego, że od tragicznego wypadku minęły już prawie dwa lata, wciąż nie odzyskała nawet połowy dawnej normalności. - Straciłam filar swojego życia - powiedziała.

Łukasz Ż. opuścił areszt w Warszawie. Nowe informacje ws. wypadku na Trasie Łazienkowskiej
Sonda
Czy jesteś za surowszym karaniem piratów drogowych?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki