Warszawa Gocław. Wyłowili gigantycznego suma - "symbol" jeziorka Balaton
Miał 182 cm. W jeziorku nad Balatonem na warszawskim Gocławiu, według szacunków, mieszkał od ponad dwóch dekad. Sum-gigant. Legenda, o złowieniu której marzył niejeden wędkarz. Jego kres nastał w piątek, 29 maja, gdy skonał w męczarniach z rąk człowieka. To prawdziwy, wędkarski skandal roku. Dzięki nagraniom świadków, opublikowanym w mediach społecznościowych, ta bulwersująca sprawa odbiła się szerokim echem w sieci.
Choć wiele osób gratulowało wędkarzom zaskakującego połowu, znaczna część komentarzy koncentrowała się barbarzyństwie, którego dokonano oraz na fakcie, że do połowu doszło w trwającym jeszcze okresie ochronnym suma.
Polecany artykuł:
Co wydarzyło się 29 maja nad Balatonem?
Z nagrań i relacji świadków wynika, że jeden z wędkarzy nagle poczuł branie życia. Wiedział, że z brzegu nie uda mu się wciągnąć potężnej ryby. Albo straci rybę, albo ryba wciągnie go do wody. Wędkarze wypożyczyli więc z pobliskiej stacji rowerek wodny! Na nagraniach widać, jak potężny sum dosłownie holuje plastikowy rowerek do brzegu. W tym czasie wokół zbiornika zdążył zgromadzić się już tłum gapiów. Na ich oczach potężna ryba została wyciągnięta na pomost i zmierzona. Wtedy, wydawać by się mogło zwyczajny połów, zamienił się w dramat. Zamiast wypuścić zdobycz z powrotem do wody, wędkarze zapakowali żywą jeszcze rybę do bagażnika auta i odjechali!
Na nic zdały się krzyki i uwagi gapiów, próbujących ich powstrzymać. Tłumaczenie, że to nielegalne, że tak nie można, że trwa okres lęgowy tego gatunku.
Gdy nagrania ze zdarzenia trafiły do sieci, na lokalnych grupach w mediach społecznościowych wybuchła furia. Część mieszkańców stolicy domagała się natychmiastowego ścigania sprawców bestialstwa. "To barbarzyństwo!" - pisali oburzeni internauci.
Z drugiej strony głos zabrała druga grupa, niemniej liczna, która w "usunięciu" suma z jeziorka widzi wręcz wybawienie. Ich zdaniem gigantyczny sum był zagrożeniem zarówno dla innych mieszkańców akwenu, jak i ludzi.
Policja zatrzymała 57-latka
Do szokującej sprawy odniosła się południowopraska policja. - Natychmiast po pojawieniu się doniesień medialnych na temat wyłowienia z jeziorka na Gocławiu suma, policjanci z komendy przy ulicy Grenadierów podjęli czynności i ustalenia dotyczące tego zdarzenia. Bardzo szybko wytypowali mężczyznę, który najprawdopodobniej ma bezpośredni związek z tym zdarzeniem. Niedługo później 57-letni obywatel Ukrainy był już zatrzymany - poinformowała podinsp. Joanna Węgrzyniak.
Jak dodała, teraz policjanci z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego dokładnie wyjaśniają wszystkie okoliczności zdarzenia i grom