Babiarz po raz pierwszy po śmierci żony: "Dla nich jesteśmy gotowi poświęcić wszystko inne"

Śmierć ukochanej żony w listopadzie 2025 r. była dla Przemysława Babiarza strasznym ciosem. Dopiero w lipcu 2026 r. znany komentator sportowy zdobył się na szczere wyznanie. Opowiedział o żałobie, przewartościowaniu życia i lekcji, jaką dało mu jedno z najtrudniejszych doświadczeń, z jakimi przyszło mu się zmierzyć.

Śmierć Marzeny Babiarz była jednym z najbardziej bolesnych doświadczeń w życiu Przemysława Babiarza. W listopadzie 2025 roku do mediów trafiła informacja o odejściu żony znanego komentatora sportowego TVP. W lipcu 2026 r. dziennikarz po raz pierwszy szczerze opowiedział o tym, jak strata ukochanej wpłynęła na jego codzienność i sposób postrzegania świata.

Babiarz był przy żonie do samego końca

Marzena Babiarz przez długi czas zmagała się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Choć Przemysław Babiarz od lat chroni swoją prywatność, wielokrotnie podkreślał, jak ważną osobą była dla niego żona. Ich historia zaczęła się na początku lat 90., gdy poznali się podczas targów spożywczych. Niedługo później stanęli na ślubnym kobiercu i stworzyli rodzinę.

Czytaj także: To dlatego Dowbor odszedł z TVN? Drzyzga zdradza kulisy

Niedługo po pogrzebie ukochanej Babiarz mówił o trudnych miesiącach związanych z jej chorobą. W rozmowie z "WP Sportowe Fakty" dziennikarz potwierdził, że jego żona bardzo ciężko chorowała, a szczególnie bolesne były ostatnie tygodnie jej życia.

Moja żona chorowała bardzo ciężko przez rok, ale szczególnie trudne były ostatnie trzy tygodnie. To było doświadczenie, które zmieniło moje życie.

W najnowszym wywiadzie dla Plejady komentator został zapytany o to, czy śmierć żony wpłynęła na jego życie zawodowe i codzienne funkcjonowanie. Nie miał wątpliwości, że doświadczenie straty przewartościowało wszystko, co wcześniej wydawało się istotne.

"Sprawy mniejsze stają się naprawdę dużo mniejsze"

Przede wszystkim porządkuje to hierarchię wartości. W bardzo bezpośredni sposób dowiadujemy się, co jest najważniejsze. Sprawy mniejsze stają się naprawdę dużo mniejsze

- wyznał Babiarz "Plejadzie". 

Dziennikarz wyznał, że utrata bliskiej osoby sprawia, iż człowiek zaczyna inaczej oceniać codzienne problemy i obowiązki. Jak podkreśla, dopiero w takich momentach można zrozumieć, co naprawdę ma znaczenie.

"Są rzeczy ważniejsze od pracy"

Przestajemy przejmować się drobiazgami. To trochę jak z małym czarnym krążkiem przyłożonym do oka - potrafi przesłonić całe słońce, choć przecież słońce jest nieporównywalnie ważniejsze. Praca jest ważna, ten zawód też jest ważny, ale są rzeczy ważniejsze od pracy. Dla nich jesteśmy gotowi poświęcić wszystko inne.

Zobacz także: Gwiazda błaga o pomoc dla śmiertelnie chorego synka! Ma tylko 3 lata

Przemysław Babiarz nie spodziewał się takiego ciosu od żony. "Świat rozpada się na kawałki"
Sonda
Czy lubisz Przemysława Babiarza?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki