Dramatyczne słowa Pauliny Smaszcz: "Utraciłam trzech synów". To jednak nie wszystko, co przeszła

2026-03-11 11:40

Doktor Paulina Smaszcz w swojej nowej książce "Jak kochać i pracować, by nie zwariować" porusza temat relacji damsko-męskich i różnic w postrzeganiu płci. Autorka nie pomija jednak osobistych wątków. W jednym z rozdziałów wróciła do najbardziej bolesnych momentów życia, a w innym szczegółowo opisała ciężką chorobę, operację oraz czas, gdy - jak twierdzi - nie mogła liczyć na wsparcie byłego męża, Macieja Kurzajewskiego.

Paulina Smaszcz opisała trudne doświadczenia w nowej książce

Paulina Smaszcz właśnie wydała nową książkę. Jej dzieło pt. "Jak kochać i pracować, by nie zwariować", które współtworzyła z kilkoma mężczyznami, porusza m.in. temat relacji damsko-męskich, komunikacji w związkach czy emocjonalnych kryzysów.

Autorka dzieli się w nim również osobistymi doświadczeniami - zarówno zawodowymi, jak i prywatnymi. W książce nie zabrakło też odniesień do jej małżeństwa z Maciejem Kurzajewskim oraz trudnego okresu, który przeżywała w czasie choroby.

Przeczytaj także: Sprawa umorzona! Paulina Smaszcz ma powody do zadowolenia, ale to jeszcze nie koniec!

Smaszcz opowiedziała o terapii i upadku

W jednym z rozdziałów Paulina Smaszcz opowiada o terapii oraz o wydarzeniach, które odcisnęły piętno na jej życiu.

Byłam w terapii już trzy razy. Obecnie też jestem. I czuję, że robię postępy - właśnie dlatego, że wiem, jak trudno byłoby mi się podnieść bez wsparcia specjalisty. Przeszłam wiele. Utraciłam trzech synów. Odeszły dwie moje najbliższe przyjaciółki. Straciłam tatę. Doświadczyłam trzech niedowładów, pięciu operacji. W chorobie zostałam porzucona. Przeszłam rozwód. Potem tragiczny wypadek drugiej miłości.

Autorka przyznaje, że przez długi czas próbowała być silna za wszelką cenę.

Jestem twarda, mocna, pyskata, bezczelna w sięganiu po swoje. Ale wiem też, że długo byłam "silna" za wszelką cenę. Aż w końcu upadłam. I leżałam. Podnosiłam się i znowu upadałam.

Jak podkreśla, przełomem było dopiero poproszenie o profesjonalną pomoc.

Dziś stoję prosto, z podniesioną głową. I sama sobie to zawdzięczam. Bo najodważniejszym i najlepszym, co mogłam zrobić, było poproszenie o pomoc. Specjalistyczną. Konkretną. Skuteczną.

Smaszcz mówi o chorobie i rozlicza się z byłym mężem

W innym fragmencie książki Paulina Smaszcz opisuje dramatyczny okres związany z poważnymi problemami zdrowotnymi. Po operacjach kręgosłupa i zakażeniu gronkowcem przez długi czas była unieruchomiona i wymagała stałej opieki. Jak pisze, w tym czasie ogromnym wsparciem okazały się dla niej przyjaciółki.

I wtedy one - cztery moje przyjaciółki: Solomija, Agnieszka, Aga i Dominika - zaczęły opiekować się mną 24 godziny na dobę. Zmieniały się codziennie. Myły mnie, karmiły, podawały leki, przebierały, pilnowały, żebym nie została sama z bólem. Dziękuję im za to z całego serca. I będę wdzięczna do końca życia.

W książce pojawia się też gorzka refleksja dotycząca jej byłego męża.

A ojciec moich dzieci? Nie było go. Zniknął. A przecież pamiętam dobrze – kiedy to on miał zapalenie wyrostka albo skręconą kostkę, byłam na każde skinienie. Dzień i noc. Gdy przyszło do mojej choroby - jego zabrakło. Nie zdziwiło mnie to, ale zabolało. Dość. I tak napisałam o nim więcej, niż wypada o kimś, kto w najtrudniejszym momencie po prostu uciekł.

Trudny powrót do zdrowia

Smaszcz opisuje także walkę o sprawność. Po powrocie ze szpitala zaczynała od podstawowych ruchów i codziennej rehabilitacji.

Kiedy byłam gotowa, by zacząć rehabilitację, wracałam do absolutnych podstaw: podnieść nogę, zgiąć kolano, stanąć na palcach, unieść rękę za głowę. Każdy ruch wywoływał ból. Ale miałam cel.

Z czasem zdecydowała się na współpracę z trenerem i zmianę stylu życia, która - jak twierdzi - przyniosła przełom.

Zgłosiłam się po pomoc nie po to, żeby wyglądać jak milion dolarów. Zgłosiłam się po to, by w ogóle móc chodzić. By mieć siłę wstać z łóżka, zejść po schodach, przestać bać się upadku.

Dziś - jak pisze - nadal pracuje nad formą, ale czuje ogromną wdzięczność za to, że udało jej się odzyskać sprawność.

Super Express Google News
Burza między Muchą a Smaszcz! Aktorka w sądzie, "petarda" nie dopisała!
Sonda
Czy spór na linii Cichopek - Kurzajewski - Smaszcz powinien się już zakończyć?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki