Krzysztof Leski został brutalnie zamordowany. Blisko 6 lat później w pobliżu grobu dziennikarza spoczęła Agnieszka Maciąg

2026-01-10 5:25

Krzysztof Leski zginął 1 stycznia 2020 r., a jego śmierć zszokowała wszystkich, którzy znali dziennikarza. Jedną z tych osób była Monika Olejnik, która kilkanaście dni później stawiła się na pogrzebie 60-latka. W połowie grudnia 2025 r. Olejnik stanęła dwa groby dalej, by pożegnać Agnieszkę Maciąg. Modelka została pochowana obok Leskiego. 1 stycznia minęło sześć lat od ogromnej tragedii, do której nie musiało dojść.

Super Express Google News

Agnieszka Maciąg została wzruszająco pożegnana 15 grudnia 2025 r. Świecka uroczystość żałobna była piękna i inna od wszystkich - żałobnicy usłyszeli mantry, a nie modlitwy, a urnę z prochami gwiazdy niosły kobiety. Pogrzeb odbył się w Warszawie na cmentarzu Powązki Wojskowe. Niedługo przed pochówkiem okazało się, że modelka, która zmarła z powodu nowotworu, spocznie zaledwie dwa groby dalej od miejsca, gdzie prawie 6 lat wcześniej pochowano Krzysztofa Leskiego. Jego zabójstwo było bardzo głośną sprawą.

Dziennikarz został zamordowany w noc sylwestrową z 31 grudnia 2019 r. na 1 stycznia 2020 r. we własnym mieszkaniu na warszawskiej Woli. Jego ciało odnaleziono dopiero po sześciu dniach, a do pochówku doszło 17 stycznia. W pogrzebie uczestniczyli bliscy, gwiazdy mediów i politycy.

Zobacz także: Pogrzeb Krzysztofa Leskiego. Rodzina, gwiazdy mediów i politycy pożegnali zamordowanego kolegę

Uroczysty pogrzeb Leskiego. Pojawiło się wielu żałobników

Pogrzeb zaplanowano na połowę stycznia. Rozpoczął się Mszą Świętą w Kościele Duszpasterskich Środowisk Twórczych przy Placu Teatralnym w Warszawie. Około godziny 15 urna z prochami została złożona do grobu. 

W kościele zgromadziły się tłumy wiernych chcących pożegnać zamordowanego dziennikarza. Na mszy pojawili się m.in. dziennikarze TVN-u Tomasz Sianecki i Monika Olejnik.

Był dzieckiem genialnym i niezmiernie bystrym. Miał zdolności językowe. Krzysztof był bardzo samodzielny w dzieciństwie. Nawet tego nie dostrzegał i nie uważał się za lepszego od innych. Był człowiekiem nie do zdarcia. Przez lata był filarem tygodnika "Mazowsze", a następnie reporterem sejmowym i politycznym komentatorem. Krzysztof przeminął w życiu doczesnym. Krzysztof odszedł. Ale to nie koniec. Spotkamy się, bo wierzę w zmartwychwstanie - mówił ksiądz podczas nabożeństwa.

Zobacz także: Zabójstwo dziennikarza TVP Krzysztofa Leskiego. Morderca w końcu usłyszał wyrok

Jak stracił życie? Zabójca Leskiego sam zgłosił się na policję

Krzysztof Leski przez wiele lat współpracował z TVP. Prowadził "Tylko w jedynce", "Spięcie", "Klub Dwójki" i "Wiadomości". Był też reporterem "Kuriera 3" oraz prezenterem programu "30 minut" bazującego na dziennikarstwie śledczym. Informacja o jego nagłej śmierci pojawiła się w mediach 7 stycznia 2020 r. Wieść o tym, że 60-latek został zamordowany, zszokowała nie tylko jego bliskich.

Wkrótce ruszyło śledztwo w tej sprawie. Już po kilku dniach określono podejrzanego o zabójstwo. 34-letni Łukasz B. sam zgłosił się do funkcjonariuszy policji! Miał wyznać, co stało się w sylwestrową noc. Mężczyzna został zatrzymany i przyznał się do zabójstwa. Morderca był lokatorem Leskiego, który miał zaproponować mu pomoc, gdy okazało się, że poznany w szpitalu młody mężczyzna nie ma gdzie się podziać. Kilka miesięcy później dziennikarz zginął z jego rąk - miał rany cięte szyi.

Zobacz także: Morderstwo Krzysztofa Leskiego. Znamy wyniki sekcji zwłok dziennikarza

Sprawca został ujęty, a śledztwo zakończyło się we wrześniu 2020 r. Podczas jednego z przesłuchań Łukasz B. wyznał, że zabił starszego kolegę, bo... usłyszał diabła. Po dokonaniu morderstwa 34-latek zabrał dziennikarzowi kartę płatniczą, telefon i kilka rzeczy osobistych, potem zrobił sobie wycieczkę po Polsce. Pojechał do Szczecinka, Gdańska, Częstochowy i Krakowa, jednak ostatecznie sam zgłosił się do przypadkowo napotkanych policjantów.

Morderca spędzi wiele lat w więzieniu

Dopiero w lutym 2023 r. zapadł ostateczny wyrok w sprawie zabójstwa Leskiego. Żądano kary dożywotniego pozbawienia wolności.

Uczynił to bez żadnego, najmniejszego powodu. Zachowanie Łukasza B. szczególnie bulwersuje w świetle tego, że dziennikarz udzielił mu schronienia we własnym domu, ze wszech miar usiłując mu pomóc - argumentowała prokuratura.

Wyrok, który zapadł w 2021 r., a ostatecznie, po apelacjach, w 2023 r. był łagodniejszy - 25 lat w więzieniu.

Zobacz także: Brutalnie zamordował dziennikarza TVP Krzysztofa Leskiego. Łukasz B. spędzi ćwierć wieku za kratkami

Zobacz więcej zdjęć. Dzieci Agnieszki Maciąg oddały hołd ukochanej mamie. Dla nich nie była gwiazdą

Pogrzeb Agnieszki Maciąg. Nietypowa ceremonia

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki