Edward Linde-Lubaszenko grał niemal do samego końca. To była jego ostatnia rola

2026-02-09 13:46

W niedzielny wieczór Olaf Lubaszenko przekazał przykrą wiadomość o śmierci swojego ojca. Edward Linde-Lubaszenko był jednym z najbardziej cenionych aktorów w Polsce. W ubiegłym roku skończył 86 lat, ale niemal do samego końca był aktywny zawodowo. Na aktorską emeryturę przeszedł na krótko przed śmiercią.

Edward Linde-Lubaszenko: Prawie sześć dekad na scenie i ekranie

Edward Linde-Lubaszenko (86 l.) urodził się 23 sierpnia 1939 roku w Białymstoku. Niewiele brakowało, a nigdy nie zobaczylibyśmy go na ekranie. Po maturze studiował bowiem nie aktorstwo, a medycynę. Jednak ciągle ciągnęło go na scenę i naukę na wrocławskiej Akademii Medycznej łączył z występami w studenckim Teatrze Kalambur. Za swoje role otrzymywał liczne nagrody i wyróżnienia. Ostatecznie po trzecim roku porzucił studia medyczne. Zdał egzamin eksternistyczny i zadebiutował w 1964 roku na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu.

W teatrach stworzył mnóstwo pamiętnych kreacji i współpracował ze słynnymi reżyserami. Sukcesy odnosił również na małym i dużym ekranie. Widzowie pamiętają go z takich produkcji, jak "Kroll", "Psy", "Sztos", "Lista Schindlera", "Poranek kojota" czy "Róża". W sumie Edward Linde-Lubaszenko zagrał blisko 70 ról filmowych, ponad 100 teatralnych i około 80 w Teatrze Telewizji.

Zobacz również: Edward Linde-Lubaszenko nie pozostawił po sobie testamentu? Stwierdził, że roztrwoni cały swój majątek

Edward Linde-Lubaszenko nie żyje. To była jego ostatnia rola

W sierpniu ubiegłego roku obchodził 86. urodziny. W grudniu tego samego roku poinformował, że kończy karierę aktorską. Już wtedy miał za sobą ostatnią rolę. Symboliczne pożegnanie ze sceną odbyło się 21 września w Teatrze Narodowym w Warszawie. Edward Linde-Lubaszenko po raz ostatni wcielił się w legendarnego Stańczyka w spektaklu "Wesele" na podstawie dzieła Stanisława Wyspiańskiego. Wcześniej grał tę rolę na deskach Starego Teatru.

Czas kończyć, ale jeszcze się nie żegnam na zawsze - mówił przed spektaklem w rozmowie z "Faktem".

W połowie grudnia wybitny artysta gościł w programie "Dzień Dobry TVN", gdzie w rozmowie z Sandrą Hajduk i Maciejem Dowborem opowiedział o początkach i końcu swojej niezwykle owocnej kariery. Linde-Lubaszenko wspominając o niedokończonych studiach medycznych wyznał, że nigdy nie żałował wybrania innej drogi rozwoju. 

Z zawodem się pożegnałem prawdopodobnie ze względu na wiek. Są pewne granice, kiedy aktor może jeszcze uczyć się tekstu. Mówię o wydolności organizmu co do np. pamięci, sprawności fizycznej oraz zdrowotnych aspektów. [...] To nie jest takie łatwe dla człowieka prawie osiemdziesięciosiedmioletniego. To jest już taka dość późna pora jak na aktora - przyznał.

Edward Linde-Lubaszenko po raz ostatni na ekranie pojawił się w 2024 roku w filmie "Bractwo butelkowe". W niedzielę, 8 lutego Olaf Lubaszenko poinformował o śmierci ojca.

Zobacz również: Szok i łzy po śmierci Linde-Lubaszenki. Wielka gwiazda dodała poruszający wpis

Quiz. Czy rozpoznasz kultowe filmy z okresu PRL-u tylko po jednym kadrze?
Pytanie 1 z 10
Co to za film?
FIlm
Pogrzeb Joanny Kołaczkowskiej i niezwykły gest. To zazwyczaj się nie zdarza!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki