Edward Linde-Lubaszenko zdradził prawdę o nazwisku. Chodziło o Lindę czy ojca w Armii Czerwonej?

Edward Linde-Lubaszenko miał niezwykle zawiłą historię rodzinną, której szczegóły poznał dopiero po latach. Jego syn - Olaf Lubaszenko - "zgubił" człon "Linde" z nazwiska. Dlaczego?

Edward Linde-Lubaszenko - tajemnice prawdziwego nazwiska

"My się w zasadzie nazywamy Linde, ale nie wracamy do nazwiska, żeby nie robić konkurencji Bogusiowi Lindzie"- mówił w żartach Olaf Lubaszenko, syn Edwarda Linde-Lubaszenki. A jaka jest prawda o losach nazwiska rodowego? Niestety mniej zabawna niż ten niewinny żart.

Edward Linde-Lubaszenko, jak potwierdził jego syn Olaf Lubaszenko na Instagramie, odszedł w niedzielę, 8 lutego w wieku 86 lat. Wielki aktor, znany między innymi z filmów "Poranek kojota", "Sztos", "Psy", "Chłopaki nie płaczą", "E=mc2", "Kroll", "Piłkarski poker", "Operacja Samum", "Słodko gorzki" i serialu "Kasia i Tomek", gdzie wcielał się w ojca Pawła Wilczaka.

Aktor w wywiadach bardzo otwarcie wypowiadał się o swoim życiu - zarówno uczuciowym, jak i rodzinnym. Wspominał między innymi, że nie był dobrym ojcem dla Olafa, bo był nieobecny, a gdy się zjawiał, potrafił go zamęczać.

Zobacz również: Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko. Miał 86 lat!

Historia rodzinna Edwarda Linde-Lubaszenki

Ciekawą i dość tragiczną historię rodzinną Edward Linde-Lubaszenko wskazywał jako jeden z powodów dla których jego życie ułożyło się tak, a nie inaczej.

Edward Linde-Lubaszenko urodził się 23 sierpnia 1939 r. w Białymstoku, gdzie mieszkała jego rodzina. Dokładnie tego samego dnia w Moskwie podpisano pakt Ribbentrop-Mołotow, który zmienił cały świat i podzielił Europę na strefę wpływów III Rzeszy i ZSRR. Jaki to miało wpływ na losy Edwarda?

Emilia Roszkikowska, jego matka, mieszkała w Białymstoku, gdzie poznała o 12 lat starszego Niemca Juliana Linde. Wojna przerwała ten związek - gdy Armia Czerwona zajęła miasto, Julian uciekł na teren Prus Wschodnich. Emilia jednak ostała w Białymstoku, a w jej mieszkaniu zamieszkał oficer radzieckiej armii, Mikołaj Lubaszenko. Z czasem narodziło się między nimi uczucie. Aktor w rozmowie z "Rzeczpospolitą" w 1991 roku opowiedział o szczegółach zawiłej, rodzinnej historii w cieniu wojny.

"Młoda kobieta, mając do wyboru daleką Syberię, gdzie zginęłaby niechybnie z niemowlęciem, albo poddanie się adoratorowi, wybiera to drugie, ratując życie swoje i dziecka"

Super Express Google News

Edward Linde-Lubaszenko tułał się między Polską i Rosją

Mikołaj Lubaszenko załatwił papiery, z których wynikało, że Emilia to jego żona, a Edward Linde - jego własny syn, od tego czasu znany jako Edward Lubaszenko. Nic sobie nie robił z tego, że w ZSRR zostawił żonę i dwójkę dzieci. Z resztą nie tylko tym się mało przejmował - nagle postanowił zostać wrogiem Rosji i omal go nie stracono. Emilia i mały Edward cierpieli biedę.

Zobacz również: Edward Linde-Lubaszenko nie zostawi po sobie majątku. Wszystko przehula! "Nie będę sobie żałować"

- W tym czasie matka zarabia na nędzne pożywienie — zupę z pokrzywy, liści buraka, resztki chleba — sprzątając w domach miejscowych notabli (...) Zakończenie wojny 9 maja świętowaliśmy w Moskwie. Pamiętam race na niebie, mauzoleum Lenina na placu Czerwonym i lody malinowe, które jadłem pierwszy raz w życiu

A więc Edward Linde-Lubaszenko jako dziecko tułał się od Białegostoku do Archanielska, dalej do Moskwy, by ostatecznie wrócić do Polski i trafił do Wrocławia.

- Zamieszkaliśmy na przedmieściach, w willi Niemki. Miała syna Horsta, a ponieważ moich rodziców ciągle nie było w domu, bo szukali pracy i kontaktów, to ja od Horsta szybko nauczyłem się mówić po niemiecku. Tak więc w 1946 r. miałem siedem lat, świetnie mówiłem po rosyjsku, całkiem dobrze po niemiecku i słabo po polsku. Ale szybko to nadrobiłem. Słuchałem radia, czytałem książki. "Przygody Robinsona Cruzoe" znałem na pamięć

Edward Linde-Lubaszenko: prawdę o ojcu poznał po latach

Dopiero po latach Edward Linde-Lubaszenko otrzymał list od biologicznego ojca, z którego wiedział się prawdy o swoim pochodzeniu. Okazało się, że wrócił do Polski i wciąż szukał swojej rodziny sprzed wojny.

- W ten sposób zostaję więc "Szwabem". Dowiaduję się, że ojciec dostał się do niewoli radzieckiej jako żołnierz Wehrmachtu, cały czas poszukiwał żony, dziecka i Mikołaja Lubaszenki przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż

- mówił Edward Linde-Lubaszenko w "Rzeczpospolitej".

- Często jeździłem tam do niego. Wstydził się, że sprawił mi tyle kłopotu. Ja natomiast wstydziłem się, że nie mogę być jego synem całkowicie — z nazwiskiem. (...) Nigdzie nie zachował się akt ślubu mojej mamy z Mikołajem Lubaszenką, ani też akt mej adopcji przez człowieka, który dał mi swoje nazwisko i grał rolę mego ojca. Przez kilkadziesiąt lat sam grałem rolę Lubaszenki, wobec której te w teatrze są takie sobie

To dlatego Od 1991 roku Edward Linde-Lubaszenko używa dwojga nazwisk - ojca Niemca i ojczyma Rosjanina. Sam mówił, że to przez doświadczenia z dzieciństwa całe życie miał trudności ze stworzeniem szczęśliwego i stałego związku.

Zobacz również: Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko. O sobie mówił, że przeżył "1500 romansów i cztery małżeństwa"

- Miałem dużo takich przypadków, czy jestem Ukraińcem. Odpowiadam, że nie, to mój ojczym tak się nazywał, miał takie nazwisko, a ja jestem Polakiem. Mikołaj Lubaszenko był Ukraińcem i on uratował mnie i mamę przed wywózką na Sybir. Był oficerem Armii Czerwonej. Zrewanżowaliśmy mu się, wyciągając go ze Związku Radzieckiego. Mieszkał w Polsce do końca życia. We Wrocławiu mieszka jego syn, a mój brat przyrodni Bogdan i jego dzieci. Nawet ci w Polsce mieszkający Ukraińcy mnie zaczepiają i delikatnie, i życzliwie pozdrawiają

- mówił też o swoim nazwisku po latach w rozmowie z "Faktem".

Zobacz również: Linde-Lubaszenko nie żyje. Gwiazdy wylewają łzy!

Olaf Lubaszenko o Lewandowskim: "Za naszego życia taki już może się nie pojawić" [WYWIAD]

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki