Ich historia zaczęła się niewinnie, a wręcz romantycznie. Kazimierz zobaczył Grażynę w telewizyjnym show i - jak sam przyznawał w rozmowie z nami - od razu poczuł, że musi ją poznać. Zostawił numer telefonu, a gdy seniorka oddzwoniła, rozmowy trwały godzinami.
Od kwietnia byliśmy w stałym kontakcie. Dużo rozmawialiśmy, właściwie cały czas przez telefon
- wspominał Kazimierz.
Nie przegap: Grażyna z "Sanatorium miłości" przeszła przez piekło. W rodzinnym domu nie zaznała miłości
Grażyna była przekonana, że znalazła kogoś wyjątkowego.
Wokół było wielu ludzi, wielu mężczyzn się odzywało, ale ja mówiłam: dziękuję. Wiedziałam, że to właśnie Kazimierz jest tym jednym
- mówiła nam z przekonaniem.
Po powrocie do Polski wszystko potoczyło się błyskawicznie. Grażyna pojechała do Lublina, zamieszkała z Kazimierzem, a już następnego dnia usłyszała zaręczynową deklarację. Pierścionek, który dostała, jeszcze jesienią pokazywała publicznie, zapewniając, że wreszcie jest szczęśliwa.
Grażyna i Kazimierz wydawali się idealną parą
W październiku Grażyna w rozmowie z "Super Expressem" zapewniała, że doskonale się dogadują i uzupełniają.
Nasze życie toczy się spokojnie. Dzień zaczyna się kawą, śniadaniem i uśmiechem. Nie ma między nami kryzysów
- opowiadała nam Grażyna.
Przypominamy: Grażyna z "Sanatorium miłości" pokazała ukochanego. Z Kazimierzem są nierozłączni. "Jeden drugiego na pewno nie zostawi"
Wspólne mieszkanie zweryfikowało ich związek
Po pewnym czasie pojawiły się problemy, o których Grażyna dziś mówi otwarcie.
Jak zamieszkaliśmy razem, okazało się, że nie jest tak różowo
- przyznała w rozmowie z "Rewią".
Choć, jak podkreśla, żyli raczej jak "białe małżeństwo", największym obciążeniem był charakter partnera i jego potrzeba kontroli.
Najtrudniejsze było to, że nie miałam swobody. To nie była opiekuńczość, tylko ciągły nadzór. (...) Chciałam, żeby było czysto w domu i smacznie ugotowane, ale nawet za to nie usłyszałam zwykłego ‘dziękuję’
- zdradza w rozmowie z gazetą.
Po kolejnej kłótni spakowała rzeczy i wróciła do rodzinnych Krzczonowic. Dziś nie ma już w niej złudzeń.
O żadnym ślubie nie ma mowy. Wolę być sama. (...) Może zbyt łatwo zaufałam i uwierzyłam, że ta bajka będzie miała szczęśliwe zakończenie
- mówi wprost w nowym wywiadzie.
Seniorka nie chowa jednak urazy i byłemu narzeczonemu życzy wszystkiego najlepszego.