Hanna Żudziewicz od lat jest jedną z największych gwiazd "Tańca z Gwiazdami". Niedawno zdobyła Krzyształową Kulę razem z Gamou Fallem, koncertowo pokonując z finale show męża w duecie z Magdaleną Boczarską. Para zrobiła sobie aktualnie przerwę od TzG ze względu na córeczkę, której wychowaniu chcieli się bardziej poświęcić.
Tym razem do Hani Żudziewicz dotarł zrzut ekranu informujący, że ona i jej mąż oczekują narodzin drugiego dziecka. Tancerka pokazała ją Jackowi Jeschke, a następnie postanowiła samodzielnie sprawdzić, kto za tym stoi.
Hanna Żudziewicz sprawdziła informację o swojej ciąży
Jak wyjaśniła tancerka, wiadomość otrzymana od jednej z osób opierała się na informacjach wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Kiedy sama wpisała podobne zapytanie do ChatGPT, uzyskała już prawidłową odpowiedź. Postanowiła opowiedzieć o całej sytuacji obserwatorom, przestrzegając ich przed bezkrytycznym przyjmowaniem internetowych doniesień.
Zacznę od tego, że mnie ta wiadomość nie dotknęła, to jest screen z Chata, czy z Google, ze sztucznej inteligencji, od kogoś dostałam w wiadomości. Są osoby, które starają się o dziecko, mogły nie donosić ciąży, więc takie rzeczy są bardzo bolesne dla nich. Ja na szczęście takich historii nie mam, więc mnie to nie dotknęło, ale to jest przestroga, żeby nie wierzyć we wszystko, co jest w internecie
- powiedziała Hanna Żudziewicz na swoim profilu na Instagramie.
Czytaj także: Wieniawie spadła spódnica! Pokazała czarne stringi na parkiecie
Uwaga na informacje z sieci
Żudziewicz podkreśliła, że choć sama nie poczuła się urażona otrzymaną wiadomością, wyobraża sobie, że inna kobieta mogłaby poczuć się strasznie. Dla osób, które bezskutecznie starają się o dziecko lub mają za sobą trudne doświadczenia związane z ciążą taka "informacja" od chata gpt mogłaby być mocnym ciosem.
Tancerka potraktowała zdarzenie jako okazję do rozmowy o odpowiedzialności za rozpowszechniane treści. Informacje wygenerowane przez sztuczną inteligencję nie zawsze są zgodne z prawdą. Dlatego zanim przekażemy je dalej, warto sprawdzić ich wiarygodność, zwłaszcza gdy dotyczą tak osobistych spraw jak ciąża.
Żudziewicz przypomina, że za internetowymi doniesieniami kryją się prawdziwi ludzie. Nawet jeśli autor fałszywej informacji nie ma złych intencji, jej rozpowszechnianie może zranić osoby, o których kłamstw jest rozpowszechniane w sieci.
Nie przegap: Co za emocje! Marcela Leszczak po rozwodzie śmiała się i płakała. Michał Koterski wyjaśniał, że jest bardzo wrażliwa