Zmarła Janina Brońska-Łągwa. Gwiazdor Ich Troje jest pogrążony w żałobie
Nie żyje Janina Brońska-Łągwa. Miała 83 lata. O śmierci aktorki poinformował jej syn, Jacek Łągwa (56 l.). Gwiazdor Ich Troje przykrą wiadomość przekazał w czwartek, 5 lutego. Wyznał również, że jego mama zmagała się z poważną chorobą.
Z przykrością zawiadamiam, że dziś po długiej chorobie odeszła moja mama Janina Borońska-Łągwa - napisał Łągwa.
Znane są już pierwsze szczegóły związane z pogrzebem. Pogrzeb gwiazdy PRL-u odbędzie się równo tydzień po jej śmierci - 12 lutego. Uroczystości pogrzebowe odbędą się w Łodzi, rodzinnym mieście zmarłej.
Jak przekazano w nekrologu zamieszczonym w serwisie pogrzeby.skrzydlewska.pl, pogrzeb rozpocznie się o godzinie 11:00 11:00 na Cmentarzu Rzymskokatolickim pw. św. Wincentego – DOŁY przy ulicy Smutnej 6.
Śmierć Janiny Brońskiej-Łągwy to kolejna tragedia w życiu Jacka Łągwy. Cztery lata temu muzyk pożegnał ojca - Andrzeja Łągwę. On również związany był z aktorstwem.
Zobacz również: Ojciec i syn bez kontaktu. Tragiczna historia Edwarda Linde-Lubaszenki wraca po jego śmierci
Andrzej Łągwa i Janina Borońska: Aktorskie małżeństwo
Andrzej Łągwa i Janina Borońska pobrali się w 1965 roku. Rok później młoda aktorka zadebiutowała na scenie. Razem z mężem występowała w łódzkim Teatrze Nowym oraz Teatrze Powszechnym. Z czasem zaczęła pojawiać się również na ekranach. Wystąpiła m.in. w "Beacie", "Stawce większej niż życie", "Jak rozpętałem II wojnę światową" czy kultowym "Znachorze".
Być może zrobiłaby większą karierę, gdyby nie jej miłość do rodzinnej Łodzi. Chociaż otrzymywała wiele propozycji, to nie chciała przeprowadzać się do Warszawy.
Tu mam dużą swoją rodzinę i rodzinę męża. W tym mieście studiowałam. Występowałam w różnych miastach Polski, za granicą, ale nigdzie nie chciałam się przenieść na stałe. Był moment, w latach 70., gdy dostałam propozycję z Warszawy. I przeraziłam się tego, bałam się, że nie dam rady - cytuje jej słowa "Viva".
Z kolei Andrzej Łągwa był nie tylko aktorem, ale również bardzo uzdolnionym muzykiem - grał na wiolonczeli i fortepianie. Mężczyzna miał na swoim koncie role w produkcjach takich jak "Chłopi", "Niezwykłe przygody pana Kleksa", "Pan Samochodzik i niesamowity dwór", "Powrót do Polski" czy "Pogranicze w ogniu".
Zobacz również: Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko. O sobie mówił, że przeżył "1500 romansów i cztery małżeństwa"
