Śmierć Łukasza Litewki nadal wywołuje ogromne emocje i rodzi kolejne pytania. W związku z tragicznym wypadkiem politykam do którego doszło 23 kwietnia 2026 roku w Dąbrowie Górniczej, niespełna dwa miesiące później odbędzie protest w Warszawie. Organizatorzy podkreślają, że nie chodzi o tworzenie teorii spiskowych, lecz o uzyskanie rzetelnych informacji dotyczących przebiegu śledztwa oraz okoliczności tragedii.
"Łukasz Litewka na zawsze w naszych sercach"
W mediach społecznościowych pojawiły się plakaty promujące wydarzenie z hasłem: "Łukasz Litewka na zawsze w naszych sercach". Organizatorzy protestu domagają się "rzetelnego i jawnego wyjaśnienia okoliczności śmierci Łukasza Litewki".
Manifestacja ma odbyć się 18 czerwca 2026 r. - właśnie wtedy zaplanowano obrady Sejmu. Początek zgromadzenia wyznaczono na godzinę 11 na Placu Zamkowym. Następnie uczestnicy przejdą Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem oraz przez Plac Trzech Krzyży w kierunku ulic Wiejskiej i Jana Matejki aż do Alej Ujazdowskich.
Jak ustalił "Fakt", zgromadzenie zostało już zgłoszone w stołecznym ratuszu. W trakcie marszu przewidziano postoje m.in. przed parlamentem, Ministerstwem Sprawiedliwości oraz Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.
Organizatorzy protestu są zdeterminowani
Nie przegap: Doda dostała od rodziny Litewki zakaz wtrącania się w śledztwo! "Mam swoje informacje"
Chcemy działać w pełni sił. Jesteśmy zmotywowani i zdeterminowani
- powiedziała "Faktowi" Joanna Ratajczak, jedna z organizatorek protestu.
Za organizację protestu odpowiada grupa dziewięciu osób. Celem wydarzenia jest nagłośnienie pytań dotyczących tragicznego wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka.
"Chcemy zawalczyć o prawdę"
Chcemy zawalczyć o prawdę, bo chodzi o śmierć polskiego posła.
Organizatorzy zapewniają również, że nie oczekują przyspieszania śledztwa kosztem jakości prowadzonych działań.
Nie chcemy, żeby było ono zrobione po łebkach. Chodzi o rzetelność.
Przypomnijmy, że wcześniej prok. Bartosz Kilian, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, informował w rozmowie z "Faktem", że szczegółowa analiza rekonstrukcji wypadku może potrwać jeszcze około dwóch miesięcy. Taki wniosek miał zostać złożony przez zespół biegłych. Rzecznik podkreślał jednocześnie, że śledczy nie chcą przyspieszać prac kosztem dokładności i rzetelności postępowania. Zwracał również uwagę, że część informacji dotyczących sprawy nie jest ujawniana opinii publicznej ze względu na dobro śledztwa oraz działania obrony podejrzanego.
Sprawdź również: Widzowie domagają się wyjaśnień. Marta tymczasem szaleje w... Egipcie
Mamy świadomość, że jest to delikatna sprawa, ale wiele wątków jest dla opinii publicznej mało jasnych. Chcemy zadać pytania wprost, żeby tych spekulacji nie tworzyć
- powiedziała organizatorka protestu.
Protestujący zapytają o zapis monitoringu i działania policji
Pytania organizatorów dotyczą między innymi zapisu monitoringu oraz działań policji podejmowanych na miejscu tragedii.
Tymczasem działania tragocznie zmarłego społecznika stanęły w miejscu. Rozczarowana rodzina, jego ukochana oraz przyjaciel, wystosowali oświadczenia, dotyczące zamknięcia jednej z akcji Litewki. Najwyraźniej na wyjaśnienie wielu kwestii trzeba będzie jeszcze poczekać.
Zobacz też: Ukochana Litewki stanęła przy jego spalonym grobie. Te słowa znaczą wszystko