Występ Ryszarda Rynkowskiego w Pruszkowie wzbudził ogromne emocje – i to nie tylko ze względu na muzykę. Artysta od początku sprawiał wrażenie wyraźnie osłabionego. Miał problemy z poruszaniem się, chwilami chwiał się przy mikrofonie, a śpiewanie przychodziło mu z widocznym trudem. W pewnym momencie musiał oprzeć się o fortepian, by zachować równowagę.
Rynkowski skrócił jeden ko0ncert, kolejny odwołał
Koncert zakończył się po około 50 minutach, znacznie wcześniej, niż planowano. Dla części publiczności było to rozczarowanie, inni jednak przyjęli sytuację ze zrozumieniem, widząc, w jakim stanie znajduje się artysta. Sam Rynkowski nie ukrywał, że zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Ze sceny mówił wprost o metalowych elementach w kręgosłupie i trudnościach z chodzeniem, stanowczo podkreślając, że nie ma to związku z jego sprawą sądową dotyczącą prowadzenia auta pod wpływem alkoholu.
Manager artysty zabrał głos: "Emocje wzięły górę."
Jeszcze mocniej wybrzmiał jednak wątek osobisty. To był pierwszy koncert po śmierci żony – osoby, która przez lata była jego najbliższym wsparciem i towarzyszyła mu niemal przy każdym występie. Po tym występie zapadła decyzja o odwołaniu kolejnego koncertu, a kulisy tej decyzji zdradził manager artysty w rozmowie z „Faktem”.
Emocje wzięły górę. Pojawił się duży stres, bo to był pierwszy występ po przerwie. Rysiek miał wcześniej próbę, po niej wszystko się nasiliło – wróciły wspomnienia, bo zawsze towarzyszyła mu żona
– przekazał Bogdan Zep. Jak dodał, stan zdrowia piosenkarza gwałtownie się pogorszył.
Ciśnienie skoczyło, zestresował się, pojawiły się zawroty głowy. Lekarz zalecił odpoczynek, stąd decyzja, że dzisiejszy koncert się nie odbędzie
– wyjaśnił manager. Przypomnijmy, że ostatnie miesiące były dla Ryszarda Rynkowskiego wyjątkowo trudne. W czerwcu artysta nie dotarł na festiwal w Opolu po kolizji drogowej, gdy prowadził samochód prawdopodobnie pod wpływem alkoholu. Po tym wydarzeniu niemal całkowicie wycofał się z życia publicznego, potem spotkała go ogromna tragedia - we wrześniu zmarła nagfle jego ukochana żona Edyta. Teraz, gdy próbował wrócić na scenę, okazało się, że organizm i psychika nie są jeszcze gotowe. Najbliższe tygodnie pokażą, czy artysta będzie w stanie kontynuować koncertowanie, czy konieczna będzie dłuższa przerwa.