"Taniec z Gwiazdami": Boczarska dalej w show, ale początki nie były łatwe
Dla wielu gwiazd udział w tanecznym show to nie tylko wyzwanie fizyczne, ale też ogromny test emocjonalny. Kamery, publiczność i presja występów na żywo sprawiają, że uczestnicy muszą mierzyć się z własnymi ograniczeniami. Magdalena Boczarska nie ukrywa, że dla niej największą różnicą w porównaniu do pracy na planie filmowym jest właśnie brak możliwości powtórki i konieczność perfekcji tu i teraz. Z jej doświadczeniem nie jest to jednak problem. Gwiazda opowiedziała nam trudach pracy na planie show oraz o tym, że nietrudno ją było otworzyć na bliskość z jej tancerzem.
Zobacz też: Skandaliczne komentarze w sieci! Wygoda staje w obronie Boczarskiej
Magdalena Boczarska jest otwarta na bliskość. Zaskakujące wyznanie!
Aktorka przyznała, że udział w programie to mieszanka wielu światów - trochę teatru, trochę planu filmowego, ale przede wszystkim wielkie widowisko na żywo. To właśnie ten element sprawia, że emocje są znacznie intensywniejsze. Każdy ruch obserwują tysiące widzów, a najmniejszy błąd nie może zostać poprawiony.
Jednak nie tylko presja sceny była dla niej wyzwaniem. W rozmowie z "Super Expressem" pojawił się także temat bliskości między uczestnikiem a partnerem tanecznym. Dla wielu osób to właśnie ten aspekt bywa najtrudniejszy - fizyczny kontakt, zaufanie i konieczność "otworzenia się" na drugą osobę.
To jest trochę pomieszanie, trochę dużego show, trochę teatru, trochę planu filmowego, trochę takiego gigantycznego rozmachu, ale oczywiście z samego charakteru, jaki ma ten program, jest to zupełnie coś innego, bo żadna moja praca nie odbywa się na żywo i powiedziałabym, że to jest największa różnica. To filmik na żywo, czyli emisja i fakt, że to musi wszystko pójść perfekcyjnie. Nic nie nadaje się do dubla, nie można tego powtórzyć. Myślę, że błędy w teatrze też się zdarzają, są jakoś dużo bardziej są wybaczane - mówi nam Magdalena Boczarska.
Boczarska zaskoczyła szczerością. Przyznała, że w jej przypadku przełamanie tej bariery przyszło szybciej, niż się spodziewała. Dużą rolę odegrał partner taneczny, który od samego początku zadbał o komfort i dobrą atmosferę. Już pierwsze spotkanie pomogło rozładować napięcie i zbudować podstawy relacji.
Zobacz też: Setki wiadomości od kobiet, a on mówi STOP! Fabijański ujawnia dlaczego
Aktorka podkreśliła, że w takiej współpracy kluczowe są zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Bez tego nie da się stworzyć wiarygodnego i emocjonalnego tańca. Dodała również, że uczestnicy nie mają luksusu długiego budowania relacji. Czas działa na ich niekorzyść, dlatego muszą szybko "skrócić dystans" i zaufać sobie nawzajem. W jej przypadku ten proces przebiegł naturalnie i pozwolił w pełni zaangażować się w program.
Po pierwsze, nie było mi trudno, bo osoba Jacka bardzo temu sprzyjała. Jacek też zrobił wiele na samym początku. Przyniósł mi ciastka na pierwsze spotkanie. Bardzo mnie oswoił, ale ja też wiedziałam, że nie ma sensu inaczej. Przy tak bliskim kontakcie i przy próbie stworzenia czegoś razem - to bezpieczeństwo i zaufanie to jest podstawa i to, że mieliśmy tak naprawdę niewiele czasu i musieliśmy przejść tę skróconą drogę. Myślę, że sobie nawzajem ten kredyt daliśmy - wyznała "Super Expressowi" Magdalena Boczarska.
Rozmawiała Julita Buczek
Zobacz też: Magdalena Boczarska zszokowała w nowym duecie. Widzowie zniesmaczeni występem
Zobacz naszą galerię: Magdalena Boczarska jest otwarta na bliskość. Zaskakujące wyznanie!