Małgorzata Ostrowska od lat jest ikoną polskiego rocka. 45 lat na scenie, setki koncertów w roku i charyzma, której pozazdrościłby niejeden o połowę młodszy artysta. Mimo tak wielu sukcesów, gwiazda nie może liczyć na godną emeryturę. Jak sama przyznała, wie, że "będzie ona śmieszna".
Nie liczę na żadną emeryturę z ZUS-u, mam ją głęboko w zadzie, bo wiem, że będzie w ogóle śmieszna, nieistotna jest dla mnie
- powiedziała jakiś czas temu Małgorzata Ostrowska w rozmowie z Wirtualną Polską.
Przeczytaj także: Łzy aż same lecą. Tak Małgorzata Ostrowska żegnała męża. Do hospicjum przyprowadziła psy. Jeden z nich aż zachorował
Składka albo praca. Małgorzata Ostrowska wyznaje, że artyści musieli wybierać
Małgorzata Ostrowska tłumaczy, że przez lata polski show-biznes działał w sposób, który stawiał artystów przed brutalnym wyborem - albo płacisz ZUS, albo masz zlecenia.
Kochani, gdybyśmy swoim pracodawcom, wszystkim estradom, potem agencjom organizującym dopisywali do tego jeszcze składkę ZUS-owską, to po prostu nie mielibyśmy połowy pracy
- wyjaśniła w WP.pl.
I dodała coś, o czym niewielu chce mówić głośno - że artystyczne życie finansowe wygląda zupełnie inaczej, niż wyobraża je sobie przeciętny Polak.
Bardzo często jest tak, że artyści, wbrew temu, co sądzi opinia szeroka, nie zarabiają na tyle, żeby płacić wysokie składki ZUS-owskie. Czasami wystarcza na utrzymanie, a czasami nie. (...) Nie myślałam o tym wtedy tak dokładnie, po prostu nie stać mnie było na płacenie
- przyznała w rozmowie z Pomponikiem.
Polecamy: Małgorzata Ostrowska żywi się chwastami. Wcina pulpety z pokrzywy, aż miło. "Smaczne, polecam"
Dziś sytuacja wygląda nieco inaczej - Ostrowska prowadzi własną firmę i składki odprowadza już z obowiązku. Ale na emeryturę z ZUS-u i tak nie liczy. Woli pracować. I na szczęście dla fanów - nie zanosi się na to, żeby miała przestać.