Joanna Racewicz przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskich mediów informacyjnych. Pracowała w czołowych stacjach telewizyjnych, budując pozycję profesjonalistki, której widzowie ufali. Dziś jej droga zawodowa wygląda inaczej, ale nie mniej imponująco. Racewicz realizuje się jako trenerka wystąpień publicznych, autorka książek i mentorka, a swoją wiedzą i doświadczeniem chętnie dzieli się również w mediach społecznościowych.
Zobacz też: Niemal 18-letni syn Joanny Racewicz na studniówce. Wyrósł na przystojniaka! Zobaczcie zdjęcia
Nie dzierga szalików, nie opiekuje się wnukami. Racewicz pokazuje, na co ją stać!
We wtorek dziennikarka opublikowała serię zdjęć i nagrań z siłowni, pokazując, że aktywność fizyczna jest dla niej naturalnym elementem codzienności. Jednak to nie same ćwiczenia przyciągnęły największą uwagę, lecz słowa, którymi opatrzyła wpis. Racewicz w charakterystyczny dla siebie, inteligentny i ironiczny sposób odniosła się do nagłówków zachwycających się jej formą "jak na wiek".
Zamiast przyjąć komplement bezrefleksyjnie, postanowiła obnażyć tok myślenia, według którego dojrzała kobieta powinna zniknąć z przestrzeni publicznej, najlepiej usiąść w fotelu i nie przypominać światu o swoim istnieniu. Jej wpis stał się wyraźnym sprzeciwem wobec ageizmu i kultu młodości, który wciąż dominuje w Polsce. Racewicz wskazała patriarchalne schematy, które próbują definiować wartość kobiety przez metrykę, a nie przez doświadczenie.
“Ma 52 lata i zachwyca formą” czytam w jednym z portali. Dalej jest nawet lepiej: „Wciąż ma figurę nastolatki. I dźwiga ciężary”. Cóż. Wybaczcie, koleżanki i koledzy „po fachu”, że w tak ohydnie podeszłym wieku wciąż chodzę o własnych siłach i nie podpieram się balkonikiem. Takie cuda, panie Janie jedyny. I jeszcze ćwiczę. Przecież stare kobiety, żeby nie powiedzieć baby- powinny dziergać szaliki i bawić wnuki, prawda? Niby miało być dobrze, a wyszło jak zawsze. Nawyk zawstydzania wiekiem i oceniania ciała kobiet ma się całkiem nieźle. Wredne słowo na p. (tak, mam na myśli patriarchat) hula po głowach, nawykach, wyobrażeniach oraz oczekiwaniach. Jakby metryka definiowała wygląd i całą resztę - czytamy w długim wpisie Racewicz.
Zobacz też: Złamała kilka przepisów w jeden dzień. Joanna Racewicz nieźle wkurzyła innych kierowców
Zobacz naszą galerię: Nie dzierga szalików, nie opiekuje się wnukami. Joanna Racewicz nie daje sobie w kaszę dmuchać!