Uczestniczka show TVN-u zmaga się z rakiem. Jest w ciąży!
Wiosną ubiegłego roku na antenie TVN-u zadebiutował program "Zróbmy sobie dom". Format okazał się jednym z ciekawszych reality show sezonu. Dziewięć par otrzymało do dyspozycji nieruchomości z rynku wtórnego, które musieli całkowicie wyremontować – od fundamentów po dach. Oceniano zarówno kreatywność, jak i funkcjonalność projektów, a uczestnicy mierzyli się z ograniczonym budżetem i napiętym harmonogramem.
W programie udział wzięli m.in. Marcelina i Jakub ze Śląska. Wspólnie wychowują trójkę dzieci. 30-latka z poprzedniego związku ma syna i córkę, a razem z Kubą doczekali się córki. Programu "Zróbmy sobie dom" ostatecznie nie wygrali, ale zyskali sporą sympatię widzów. Działają również w sieci jako "Cargo Familia", czyli "rowerowa familia ze Śląska". W podróżach na rowerach towarzyszą im również dwa pupile.
Kilka miesięcy temu okazało się, że para spodziewa się czwartego dziecka. Krótko po usłyszeniu radosnej nowiny Marcelina zaczęła mieć poważne problemy ze zdrowiem. Wkrótce poznała diagnozę - rak szyjki macicy.
Jednym z powodów do szczęścia była dla mnie wiadomość, że po raz kolejny zostanę mamą. I wtedy wszystko się zaczęło. Początkowo pojawiły się komplikacje, wizyty w szpitalach i kolejne badania. W końcu usłyszałam diagnozę, której nigdy nie chciałabym usłyszeć: rak szyjki macicy [...]
Zamiast przygotowywać się do narodzin dziecka, musiałam rozpocząć walkę o dwa życia – swoje i nienarodzonego maluszka. Słowo "nowotwór" brzmi jak wyrok, ale ja nie mogę i nie chcę się poddać. - napisała na stronie internetowej zbiórki.
Zobacz również: Co się działo z Julią Suryś?! Ból w klatce, problemy z oddechem i pilne badania
Marcelina Szwarga Kapcia zbiera pieniądze na leczenie
Koszty leczenia są ogromne. Do tego partner przyszłej mamy musiał ograniczyć pracę, by zająć się ukochaną oraz trójką dzieci. Dlatego Marcelina zdecydowała się założyć internetową zbiórkę. Jak stwierdziła, choroba nie zatrzymała rachunków.
Chcę choć trochę odciążyć Kubę i moich najbliższych. Nie chcę, żeby cały ciężar mojego leczenia, opieki nade mną i utrzymania domu spadł na ich barki. Nie chcę też, żeby moje dzieci odczuwały jeszcze bardziej skutki tego, co się wydarzyło - przekazała Marcelina.
Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone m.in. na leki, leczenie wspomagające, witaminy, dojazdy do ośrodków onkologicznych, wizyty u specjalistów czy opłatę bieżących rachunków. Początkowo celem zbiórki było 100 tysięcy złotych. Z czasem został podniesiony do 300 tyś. Dziś na liczniku jest dwa razy więcej. Udało się bowiem uzbierać ponad 630 tysięcy.
Kilka dni temu doszło do niezwykle przykrej sytuacji. Jakub chcąc nagłośnić zbiórkę udał się w rowerową wyprawę. 9 września wyruszył z rynku w Chorzowie w trasę pod nazwą "Rajza dla Marceliny". Rowerem przemierzał okolice historycznych granic Górnego Śląska. W Ostrawie został zaatakowany przez mężczyzn najprawdopodobniej polskiego pochodzenia. Przyczyną pobicia miała być czapka w niebiesko-żółtych barwach.
Wyprawę przerwało zdarzenie w Ostrawie. Z informacji przekazanych przez Cargo Familia wynika, że Kuba został tam pobity w sobotę wieczorem. W mediach społecznościowych "Cargo Familia" ukazała się relacja, według której powodem agresji był noszony przez niego kapelusz w żółto-niebieskich barwach Górnego Śląska. Po zdarzeniu Kuba trafił do szpitala na badania. Atak został również zgłoszony czeskiej policji.
Zobacz również: Mandaryna twierdzi, że starość ją ominie. Szczere wyznanie gwiazdy
Marta Chyczewska zbiera pieniądze na leczenie syna. Trwa walka z czasem