Omenaa Mensah i jej córka Vanessa w programie "Mellina"
Omenaa Mensah jest córką Polki, Izabelli, oraz Ghańczyka, Opoku-Ware Mensaha. Prezenterka telewizyjna i finatropka dziś kocha Afrykę, zjechała ją już wzdłuż i wszerz i pomaga afrykańskim dzieciom dzięki swojej fundacji. Ale przez wiele lat jej ojciec nie chciał, by poznała kontynent, z którego pochodził. Omenaa wychowała się w Jeleniej Górze i w Poznaniu, a do Afryki poleciała po raz pierwszy dopiero, gdy jej własna córka miała 12 lat.
- Myślę, że tata wychodził z założenia, że jestem wychowana w Europie, jestem Europejką i trudno mi będzie zrozumieć - w jego odczuciu - niedoskonałość Afryki. Bo Afrykę bierze się taką, jaka jest i się ją kocha za jej naturalność, albo nie. (...) Powiedziałam sobie, że przyjmę ten kontynent taki, jaki jest, ze wszystkimi jego wadami i zaletami - opowiedziała Omenaa Mensah w "Mellinie".
Córka gwiazdy również nie kwapiła się do tego, by lecieć do Afryki.
Ja powiedziałam, że nie lecę, bo w Afryce są głodujące dzieci i choroby. Mama zrobiła mi prezentację, w której było mnóstwo pięknych widoków. Powiedziała mi, że Afryka nie jest czarno-biała. Że są bardzo potrzebujące rejony, ale są też zachwycające krajobrazy, wieżowce, autostrady i luksus. Moja opinia bardzo zderzyła się z opinią mamy. Powiedziałam więc: Dobra, jadę!
- wyznała Vanessa Mensah.
NIE PRZEGAP: Omenaa Mensah i Rafał Brzoska znów to zrobili. Kwota ich aukcji dla WOŚP zwala z nóg
Omenaa Mensah o dorastaniu w Polsce: Zawsze byłam inna
Marcin Meller zapytał też o "koszmar bycia otoczoną przez idiotów", którzy traktują ludzi inaczej przez kolor skóry. Omenaa, która wychowywała się w mniejszych miastach, ma zupełnie inne doświadczenia niż jej córka, która prawie całe życie spędziła w stolicy.
Z mojej perspektywy bycia przeraźliwie chudą mulatką w kraju, w którym takich dziewczynek było wtedy może pięć na całe 38 mln naszej populacji było wyjątkowe. Ja zawsze czułam na sobie spojrzenia ludzi. Wyrosłam w poczuciu, że jestem inna. Ale ta inność nigdy nie była dla mnie problemem. Ona była problemem dla wszystkich innych
- powiedziała Omenaa w programie "Mellina". - Tę najgorszą lekcję przeżyli moja mama i mój tata. Ja miałam już lżej, ale wciąż nie było przyjemniej. A jeśli chodzi o Vanesskę, to pamiętam, że tylko raz wróciła do szkoły i powtórzyła, że ktoś nazwał ją "czarną" - wspomniała gwiazda.
ZOBACZ TAKŻE: Omenaa Mensah pokazała bajkowe urodziny. Impreza warta majątek!
Nauczycielka obrażała córkę Omenyy Mensah
- Ja dorastałam w większym mieście, bo jak miałam dwa latka, przenieśliśmy się do Warszawy. Jak sobie przypomnę, to była tylko jedna nieprzyjemna sytuacja, której długo nie wiązałam z rasizmem. Nawet nie wiesz, bo ci o tym nie mówiłam - zwróciła się do mamy.
Kiedyś, jak byłam z moim kolegą na "Metrze", to jakiś mężczyzna z dresach mnie opluł - w moje bujne włosy, śliną. Nie patrzyłam wtedy na to jak na rasizm. Dziś z perspektywy czasu myślę, że to był główny powód. Nie spotykałam się z tym wcześniej, więc nie połączyłam tego z rasizmem
- opowiada po latach.
Vanessa dodała, że więcej nieprzyjemności miała z powodu słaby swojej mamy. - A co ty myślisz, że znani rodzice wystarczą? Ustka pomalowane, ale w głowie nie za wiele - miała usłyszeć dziewczyna od jednej ze swoich nauczycielek w szkole. Pewnego dnia polonistka przyniosła nawet na lekcję wywiad prasowy z Omenąą.
- Nauczycielka z góry oceniła, że Vanesska jest tą ładną dziewczynką z fajnego, nazwijmy to, domu. Ma znaną mamę, więc nie ma nic w głowie. Vanessa wykonała mnóstwo roboty, by podnieść się z polskiego - opowiedziała Omenna. - To obciążające, ale myślę, że dla młodego człowieka jest to motywujące, by osiągnąć swój własny sukces - zauważyła.
Zobaczcie cały odcinek programu "Mellina" z Omeną i Vanessą Mesah.
i