Po śmierci Magdy Umer długo milczała. Teraz Krystyna Janda mówi o „uderzeniu w samo serce”

2026-01-20 21:39

Po śmierci Magdy Umer Krystyna Janda nie zabierała głosu. Zamiast słów był obraz – czarne serca i żałoba od stóp do głów. Dopiero teraz, po czasie, aktorka zdecydowała się opisać to, co przeżywała po odejściu przyjaciółki, z którą łączyła ją niemal półwieczna więź. W poruszającym felietonie przyznała, że jej śmierć była dla niej „uderzeniem nagłym, w samo serce”.

Gdy w grudniu 2025 roku zmarła Magda Umer, Krystyna Janda nie napisała długiego pożegnania. Nie było wspomnień, nie było ani ani jednego słowa. Zamiast tego pojawiła się grafika – rząd czarnych serc i jeden czerwony tulipan. Ten obraz wystarczył, by wszyscy zrozumieli, jak wielka była to strata dla aktorki. Na pogrzebie gwiazda pojawiła się ubrana w żałobną czerń od stóp do głów, z twarzą, na której widać było porażający smutek. Unikała fotoreproterów, milczała. Aż do teraz.

Śmierć Magdy Umer. Krystyna Janda przez długi czas milczała

Po tygodniach ciszy Krystyna Janda zdecydowała się opisać to, co przeżywała po odejściu swojej przyjaciółki w poruszającym felietonie dla magazynu „Pani”. Jej słowa są oszczędne, ale uderzają z ogromną siłą. Opisała, że miała wielką nadzieję, że przyjaciółka wybudzi się ze śpiączki na przypadającą kilka dni później premierę ich wspólnego dzieła. Nie wybudziła się, odeszła 12 grudnia 2026 roku w południe. Trzy dni później widzowie obejrzeli w telewizji monodram „Biała bluzka” – spektakl Krystyny Jandy wyreżyserowany niegdyś właśnie przez Magdę Umer. Ten zbieg okoliczności nabrał dziś niemal symbolicznego znaczenia. Jakby ostatnie wspólne dzieło stało się pożegnaniem.

Zobacz też: Syn Magdy Umer ujawnia kulisy jej choroby. W lipcu diagnoza, w grudniu śmierć. Tak odchodziła artystka

Śmierć Magdy Umer była nagła. Choć pojawiła się diagnoza i leczenie, wciąż tliła się nadzieja. Janda nie ukrywa, że do końca wierzyła, iż przyjaciółka wyjdzie z choroby:

Śmierć Magdy to uderzenie nagłe, w samo serce, raptem cztery miesiące od diagnozy i w nadziei, że leczenie pomoże

Janda opisuje ból po śmierci Umer

Z czasem w bólu pojawiła się też inna myśl – trudna, ale przynosząca ukojenie. Krystyna Janda przyznała, że po pierwszym szoku i rozpaczy przyszło zaskakujące poczucie ulgi, że jej przyjaciółka nie musi już dźwigać lęku, który towarzyszył jej przez całe życie. –

Na początku szok, rozpacz, a potem nagle pomyślałam: "Nie będziesz się już bała"

– napisała aktorka. Jak podkreśliła, nie był to zwykły niepokój, lecz strach głęboki, często paraliżujący.

Magda bała się ludzi, życia i śmierci, nadchodzącego dnia, martwiła się o dzieci, wnuki i zwierzęta, o Polskę, uchodźców, którym pomagała, o wojnę, która ją przerażała. Lęk obejmował wszystko – przyjaciół, las, rzeki, piosenki, słowa, poezję, ptaki, kwiaty, książki, bez których nie potrafiła żyć.

Janda napisała, że wierzy, iż jej przyjaciółka „pobiegła” tam, gdzie czekali już Agnieszka, Zuzia, pan Jeremi i inni bliscy – po spokój, którego tak bardzo potrzebowała.

Zobacz też: Damy polskiej sceny żegnają Magdę Umer. Stylowa Emilia Krakowska, skromna Maja Komorowska, Krystyna Janda od stóp do głów w czerni

Przyjaźń na dekady i nagła strata

Ich relacja trwała niemal pół wieku. Poznały się w latach 70., początkowo przypadkiem, z czasem stały się sobie niezwykle bliskie. Pracowały razem, podróżowały, dzieliły codzienność i scenę. Przeżyły wspólnie wiele strat – śmierć mężów, matek, bliskich przyjaciół. Były dla siebie stałym punktem w świecie, który nieustannie się zmieniał. Jeszcze kilka lat temu w jednym z wywiadów dla "Vivy" mówiły, że mogły nie widzieć się przez rok, a gdy się spotykały, miały wrażenie, jakby rozstały się dzień wcześniej. Ta więź nie potrzebowała codziennej obecności ani deklaracji. Była oczywista.

Tym bardziej wymowne było milczenie Krystyny Jandy po śmierci Magdy Umer. Aktorka wybrała ciszę zamiast słów. Obraz zamiast komentarza. Żałobę przeżywaną bez publicznych deklaracji. Dopiero teraz, gdy emocje nieco opadły, zdecydowała się je nazwać. Jej felieton nie jest krzykiem rozpaczy, lecz spokojnym, bolesnym zapisem straty, z którą trudno się pogodzić. To opowieść o przyjaźni, która trwała dekady – i o pustce, jaką zostawia po sobie czyjaś nagła nieobecność.

Zobacz: Synowie Magdy Umer wystawili na aukcje rzeczy artystki. Oddali przedmioty, z którymi się nie rozstawała

Galeria: Krystyna Janda i Magda Umer przyjaźnieły siuę niemal pół wieku

Super Express Google News
Krystyna Janda już spisała testament. Komu odda swój majątek?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki