Pokaz Answear przyciągnął tłum gwiazd. Były odważne dekolty, gołe nogi i dżins od stóp do głów

W Fabryce Norblina trudno było zdecydować, czy większe wrażenie robił sam pokaz Answear, czy to, co gwiazdy przyniosły na ściankę. Od głębokich dekoltów i ultra krótkich marynarek, przez satynowe mini, aż po dżins noszony bez cienia wahania od stóp do głów – otwarcie sezonu wiosna–lato 2026 zamieniło się w prawdziwy przegląd modowych ambicji. Jedni trafili w klimat bez pudła, inni chyba trochę za bardzo uwierzyli, że im dziwniej, tym lepiej.

Pokaz "Your Reflection", zorganizowany 25 marca w multimedialnej przestrzeni ArtBox w warszawskiej Fabryce Norblina, miał symbolicznie otworzyć sezon wiosna–lato 2026. Na wybiegu pokazano aż 60 sylwetek od ponad dwudziestu marek dostępnych na answear.com, a całe wydarzenie nie było zwykłym przeglądem ubrań, tylko próbą zbudowania pełnego widowiska. Marka wyraźnie chciała pokazać, że nie zamierza już tylko sprzedawać ubrań, ale również opowiadać nimi historię. Na widowni pojawiło się sporo znanych nazwisk, ale jak zwykle przy takich okazjach szybko okazało się, że nie każda gwiazda czyta modowe zaproszenie tak samo.

Dekolty, mini i trochę modowego przeciągania liny

Honorata Skarbek postawiła na szarą mini udającą power dressing. Krój marynarki z mocnymi ramionami i głębokim dekoltem miał w sobie coś z wybiegowej odwagi, ale całość balansowała na cienkiej granicy między nowoczesnym minimalizmem a fasonem, który po prostu przestaje pracować na sylwetkę. Nogi grały tu pierwsze skrzypce, góra była mocna, ale całość wypadała dość surowo. Nie brzydko – tylko trochę zbyt chłodno, żeby zapamiętać ten look jako prawdziwy hit.

Zobacz też: Co za talia! Honorata Skarbek zachwyca figurą jak marzenie. Najlepsze wcięcie w show-biznesie?

Anna Karczmarczyk poszła w stronę miękkiej, satynowej objętości i trzeba przyznać, że to był jeden z tych looków, które albo kupuje się od razu, albo wcale. Kremowa, obszerna forma z wysokim kołnierzem i szerokimi rękawami wyglądała jak coś pomiędzy luksusowym szlafrokiem a modową fantazją z pokazu sztuki użytkowej. Efekt był może nawet odrobinę przerysowany, ale przynajmniej nie było w tym nudy. To stylizacja, która nie prosiła o aprobatę, tylko z góry zakładała, że i tak będzie komentowana.

Monika Mrozińska poszła zupełnie inną drogą i wybrała białą, dopasowaną formę z marszczeniami. To stylizacja bardzo kobieca, ale też dość ryzykowna, bo takie fasony lubią bezlitośnie obnażać każdy detal. Tu największym problemem nie był sam krój, tylko to, że całość zrobiła się odrobinę zbyt "instagramowa" jak na pokaz, który próbował opowiadać o trendach i emocjach w bardziej wyrafinowany sposób. Było efektownie, ale bez większego zaskoczenia.

Zobacz też: Góra prosta i klasyczna, ale niżej zaczyna się spektakl. Edyta Herbuś wiedziała, jak zrobić efekt na "Balu w Operze"

Dżins wrócił na salony

Najciekawiej zrobiło się tam, gdzie gwiazdy wyraźnie próbowały wejść w dialog z trendami sezonu. Katarzyna Sokołowska postawiła na total denim i zrobiła to po swojemu – bez desperackiego odmładzania się, bez przebieranki, za to z dużą świadomością proporcji. Dżinsowy komplet z lekko zaznaczoną talią i szerokimi nogawkami miał luz, ale nie był niedbały. Do tego masywne buty na platformie, które dodały całości charakteru. To nie był look, który krzyczał o uwagę, ale właśnie przez to działał.

Nieco dyskusyjnie wypadła Joanna Horodyńska, która także postawiła na dżins, ale w dużo bardziej dekoracyjnej wersji. Hafty, wycięcia, szerokie nogawki, do tego czapka – wszystko naraz. W teorii ten zestaw miał być pewnie zabawą modą i puszczeniem oka do trendów z pogranicza boho i vintage, ale w praktyce zrobiło festiwalowo. Horodyńska od lat lubi modę, która ma coś do powiedzenia, tylko czasem mówi wszystko jednocześnie.

Było modnie, momentami dziwnie, a czasem po prostu za bardzo

Katarzyna Zawadzka pokazała, że mniej naprawdę może znaczyć więcej. Czarna, satynowo-koronkowa stylizacja z nonszalancko narzuconą marynarką miała seksapil, ale bez taniego epatowania. To był look wyraźny, dojrzały i bardzo świadomy. Jednocześnie nie sprawiał wrażenia wymuszonego. 

Najbardziej wyłamującą się z całej stawki była chyba Lara Gessler w elektrycznym błękicie z neonowo-żółtą torebką. Taka stylizacja zawsze przyciąga wzrok, ale nie zawsze z właściwych powodów. To był look bardziej na modowy eksperyment w biegu niż na dopracowane wyjście na pokaz. Da się docenić odwagę, ale sam efekt końcowy był raczej z gatunku "zapamiętasz, choć niekoniecznie pokochasz".

Zobacz też: Gessler wozi się w firance. Restauratorka ma auto za 400 tys. zł, więc oszczędza na ubraniach?

I chyba właśnie to najlepiej podsumowuje cały ten wieczór. Answear zrobił pokaz, który chciał mówić o emocjach, odbiciach, ryzyku i przekraczaniu granic. Gwiazdy najwyraźniej wzięły to sobie do serca. Problem w tym, że jedne przekroczyły granicę z wdziękiem, a inne z impetem wbiegły prosto w modową przesadę. Na szczęście na takich imprezach to właśnie jest najciekawsze. Nie idealne stylizacje, tylko te momenty, gdy moda staje się trochę za głośna, trochę za odważna i przez to nie daje się zignorować. W Fabryce Norblina takich momentów zdecydowanie nie brakowało.

Michał Piróg ujawnia kulisy głosowania w "Top Model"! Tego nie pokazali w TV

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki