Randka, helikopter i gorzkie słowa. W "Sanatorium miłości" nie brakowało emocji. Ktoś dostał serduszka, inny kosza

2026-05-03 22:23

Dziewiąty odcinek "Sanatorium miłości" był pełen emocji, a Marta Manowska zadbała, by kuracjusze nie narzekali na nudę. Seniorzy wspólnie przygotowywali śniadanie, ale też latali helikopterem, czy... odbyli szkolenie wojskowe. Sprawdź, co wydarzyło się programie.

Emilia wybaczyła, ale nie zapomniała

9. odcinek "Sanatorium miłości" zaczął się od rozmowy Bożeny z Emilią. Bożena nie mogła uwierzyć, że koleżanka nie jest zła na Henryka R. za to, że dzień wcześniej zaprosił na randkę Ewę. Emilia była zaskakująco spokojna i wytłumaczyła swoją filozofię krótko:

Nigdy nie chowam urazy na całe życie, tylko ta uraza jest taka godzinna.

Sam Henryk R. przyznał, że spodziewał się trudniejszego poranka:

Rano wstaję i Emilka przyszła do pokoju i powiedziała mi dzień dobry. Ta noc dała do myślenia Emilce. Myślałem, że po wczorajszym dniu będzie może opryskliwa do mnie, nie będzie chciała ze mną rozmawiać.

Przeczytaj także: Marta Manowska: Zamierzam po 60-tce uprawiać seks!

Kiedy Ewa uznała, że konflikt pary został zażegnany, Emilia szybko sprostowała - nie wszystko jest w porządku. I powiedziała to bez ogródek:

Czułam się zaopiekowana, bezpieczna. Byłam obsłużona, ale czar prysł - z mężczyzny zrobił się facecik. Mały facecik, który dopiero dorasta, żeby być z nią w związku.

Henryk R. zdaje się nie tracić jednak nadziei. Wcześniej wyznał, że jego zdaniem jest mężczyzną z wieloma zaletami - i że dobrze dba o kobietę. Emilia, przynajmniej na razie, podtrzymuje kontakt.

Katarzyna Bosacka oceniła śniadania kuracjuszy

Marta Manowska zaproponowała kuracjuszom kulinarną rywalizację. Dobrani w pary seniorzy szykowali śniadania, a ich starania ocenił gość specjalny - dziennikarka i ekspertka od zdrowego żywienia Katarzyna Bosacka. Gwiazda telewizji przeszła przez wszystkie stanowiska i wydała werdykt: najlepiej z zadaniem poradziła sobie Emilia z Henrykiem R. W nagrodę dostali wałki i... wspólną randkę.

Widok wzajemnie karmiącej się pary przy wspólnym posiłku po konkursie nie zachwycił Teresy. Seniorka nie gryzła się w język:

Emilka mnie bardzo zawiodła, bardzo. Nie myślałam, że kobieta może się tak nie szanować. Bo ja uważam, że została upokorzona i ja bym do takiego faceta się nie odezwała nigdy.

Przy okazji śniadania swój moment miał też Mike - karmił panie arbuzem, a Ania wyznała, że nagle wpadł jej w oko.

Na randce Henryk R. wręczył Emilii dwa złączone serduszka i zaprosił ją na bal. Kobieta bez wahania przyjęła zaproszenie - choć, jak sama przyznała, nie zapomniała o wcześniejszym zachowaniu seniora.

Nie przegap: Wielkie love story po Sanatorium Miłości? Znamy historię spotkania Pawła z Emilką PO PROGRAMIE!

Ewa o sobie: "jestem trzecią wersją z siebie"

W szczerej rozmowie z Martą Manowską Ewa zaskoczyła otwartością. Przyznała, że spośród wszystkich mężczyzn w uzdrowisku najbardziej podoba jej się Henryk R. - właśnie dlatego, że jest bezpośredni i nie udaje.

Podoba mi się to, że on jest szczery. Jest z dystansem. On od razu powiedział: Ewa, ja wiem, że nie mam do Ciebie szans. A miałby. W jego towarzystwie czuję się bezpiecznie i dobrze. Inni mężczyźni po prostu próbują, a mi głupio jest wprost powiedzieć: daj sobie spokój

- wyznała.

Ewa opowiedziała też o swoim życiu. Jako najstarsze dziecko w rodzinie nauczyła się ukrywać problemy. Szybko wyszła za mąż – poznała partnera mając 17 lat, po trzech latach wzięli ślub, po 24 rozeszli się. Wspomina ten czas bez goryczy:

O umarłych i byłych mówi się dobrze albo wcale. Był dobrym ojcem. Mężem też był dobrym. Gdybym się z nim nie rozwiodła, to nie byłabym tą osobą, jaką teraz jestem.

Żałuje za to lat spędzonych na wyjazdach zarobkowych do Niemiec. Myślała, że skoro przywozi córce zabawki, robi dobrze. Dziś jednak wie, że pieniądze nie zrekompensują straconego czasu.

Najważniejsza jest obecność matki przy dziecku.

O swoim najtrudniejszym rozdziale mówiła bez owijania w bawełnę:

Bliskości szukałam w lodówce.

W końcu postanowiła zawalczyć o siebie - schudła i rozwiodła się po raz drugi. Dziś patrzy na siebie z dumą:

Ja uważam, że w tej chwili wyglądam lepiej niż jak miałam 45 lat. Jestem całkiem inną osobą. Jestem taka trzecia wersja z siebie.

Kuracjusze latali helikopterem

Kolejną atrakcją był lot widokowy helikopterem. Teresa nie ukrywała strachu przed startem, ale ostatecznie wzięła udział w zabawie. Jako pierwsi wznieśli się Ania i Mike - i to w powietrzu mężczyzna pocałował nauczycielkę matematyki w policzek. Ania nie kryła już, że jej zainteresowania się wyraźnie przesunęły:

Zbliżyłam się do Majka, ponieważ Olek przestał spełniać moje oczekiwania.

Kolejno na pokład wsiedli Emilia z Henrykiem R., Bożena z Pawłem oraz Lilla z Aleksandrem. Para, która wygrała konkurs kulinarny, romantycznie spędziła czas nad ziemią. Paweł z kolei wykorzystał lot, żeby zaprosić Bożenę na bal - choć wcześniej umówił się na niego z Lillą. Na pokładzie znaleźli się też Ewa z Henrykiem J. Przerażonej Teresie towarzyszył Zbyszek. 

Anna zamknęła drzwi przed Aleksandrem

Po powrocie z lotniska Aleksander poprosił Anię o rozmowę i wręczył jej kwiaty. Nie owijał w bawełnę - zapytał wprost, dlaczego między nimi ostygło. Usłyszał szczere i bolesne rozliczenie:

Pierwszego dnia zachwyciłam się twoją osobą. Jak zaczęliśmy rozmawiać, bardzo dużo mówiłeś o sobie. Postrzegałam Cię jako mężczyznę z bardzo wysokich sfer. W kolejnych dniach zderzyłam się z rzeczywistością. Wyśmiałeś mój poziom - czerwone dywany, limuzyny - a to jest mój poziom. Nie ośmieszyłeś mnie - ośmieszyłeś siebie. Przestałam Cię widzieć.

Aleksander przepraszał i przyznał, że zarzuca sobie, że nie dopytał, co Anna miała na myśli. Tłumaczył się, ale seniorka nie chciała słuchać. Jak sama przyznała - chciała mu po prostu pokazać, co stracił. Iskra między tą parą zgasła definitywnie.

Na pocieszenie Lilla zaprosiła Olka na bal - tym razem jako kolega. Aleksander przyjął zaproszenie z uśmiechem i potraktował je jako miłą niespodziankę.

Ćwiczenia na poligonie w "Sanatorium miłości"

Żołnierz 1. Warszawskiej Brygady Pancernej zabrał seniorów na zajęcia w terenie. Uczył ich rozpalania ognia za pomocą kory brzozy i krzesiwa oraz uzdatniania wody - gotowania jej przez minimum 5 minut z dodatkiem listków pokrzywy. Z pierwszym zadaniem najlepiej poradzili sobie Teresa i Zbyszek, a w drugim dołączyli do nich jeszcze Anna i Mike. Na zakończenie zajęć wyjechała kuchnia polowa.

Teresa przez cały odcinek zdawała się trzymać Zbyszka na dystans, oceniając go raz cieplej, raz chłodniej:

Ja uważam, że on taki narcystyczny jest bardziej. Ale okazuje się, że to bardzo ciepły i taki pomocny człowiek.

Na zakończenie zajęć seniorka pozwoliła mu się przytulić - a wcześniej, w helikopterze, pocałowała go w policzek. Czy to początek pięknej przyjaźni? Przekonamy się w kolejnym odcinku "Sanatorium miłości".

Bohaterowie „Sanatorium miłości” o życiu po programie i poszukiwaniu miłości
Sonda
Oglądasz "Sanatorium miłości"?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki