Tomasz Schuchardt triumfuje na 28. gali rozdania Orłów
Produkcja w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego okazała się jednym z największych zwycięzców gali. "Dom dobry" zdobył statuetki za najlepszy film, reżyserię oraz muzykę skomponowaną przez Mikołaj Trzaska. Jury doceniło także aktorskie kreacje - nagrodę za najlepszą rolę kobiecą otrzymała Agata Turkot, a za rolę męską wyróżniono Tomasza Schuchardta.
Zobacz też: Tomasz Schuchardt zagrał przemocowego męża. Teraz bywa wyzywany na ulicy!
Tomasz Schuchardt o pracy nad filmem "Dom dobry"
W rozmowie z "Super Express" Schuchardt podkreślił, że praca na planie była wyjątkowym doświadczeniem. Aktor zdradził również, że wbrew mrocznemu charakterowi filmów Smarzowskiego, sam reżyser jest bardzo wrażliwym twórcą. Jego zdaniem to właśnie ta wrażliwość sprawia, że powstają filmy społeczne i interwencyjne, które prowokują widzów do dyskusji.
Praca na planie to jest przyjemność pracować z Wojtkiem, czujemy się wszyscy bezpiecznie, przez to dajemy z siebie mam wrażenie dwa razy więcej, niż pewnie w innych warunkach, bo aktor bezpieczny i zaopiekowany to aktor też kreatywny (...) Wojtek jest bardzo wrażliwym i czułym twórcą i wbrew temu, co można wywnioskować po jego filmach, że to nie wiem, jest to jakiś szalony twórca szukający tylko i grzebiący się w mroku, no to prywatnie Wojtek jest zupełnie innym człowiekiem, jest bardzo wrażliwym, zresztą z wrażliwości robi te filmy, bo jego filmy bardzo często są filmami społecznymi, interwencyjnymi, czyli takimi, które pokazują, co go boli prywatnie, potem stara się swoją twórczością rzucić, to innym do dyskusji i wydaje mi się, że ja tak widzę jego kino i to mi się w tym zawsze podobało bardzo - mówi "Super Expressowi" aktor.
Zobacz też: Orły 2026 zostały rozdane! Znamy laureatów "polskich Oscarów"
Schuchardt odniósł się także do komentarzy widzów, którzy utożsamiają go z filmową postacią. Jak podkreślił, jego zadaniem jest po prostu jak najlepiej zagrać rolę, a reszta należy już do wyobraźni widzów.
Znaczy ja do tego zawsze tak podchodzę, to czy każdy, kto oglądał "Titanica", myśli, że DiCaprio utonął. Jeśli ktoś tak myśli, ja nie będę wyprowadzał specjalnie z błędu, bo to znaczy, że jesteśmy gdzieś na innym poziomie dyskusji o kinie. Ja jestem twórcą kina, jestem aktorem, gram role i to jest moje zadanie, jak dźwignąć role i zrobić je jak najlepiej umiem. I tyle. A jeżeli ktoś myśli, przekłada potem te role na moje prywatne jakieś rzeczy, no to ja nie będę z taką osobą jakoś specjalnie dyskutował. Na pewno się myli, to tyle - mówi nam Tomasz Schuchardt.
Rozmawiała Julita Buczek
Zobacz też: Takiego Smarzowskiego nie znacie! "Zaczynam od komedii romantycznej"… a kończę skandalem!
Zobacz naszą galerię: Rola tak mroczna, że widzowie uwierzyli! Schuchardt odpowiada: "Czy ktoś myśli, że DiCaprio utonął?"