Joanna Kołaczkowska we wspomnieniach bliskich
Joanna Kołaczkowska zmarła 17 lipca po krótkiej walce z glejakiem. W kwietniu jej przyjaciele z kabaretu przekazali, że zmaga się z chorobą nowotworową. Cała Polska kibicowała jej w powrocie do zdrowia. Wszyscy mieli nadzieję, że tak jak przed laty, i tym razem uda jej się pokonać chorobę. Niestety, Joanna Kołaczkowska zmarła w nocy z 16 na 17 lipca. Niestety, tym razem przeciwnik był silniejszy.
Przedwczesna śmierć gwiazdy kabaretu pogrążyła w żałobie niemal całą Polskę. Artystka cieszyła się bowiem ogromnym szacunkiem i sympatią publiczności oraz środowiska artystycznego. Na jej pogrzeb przybył tłum żałobników, w którym można było zobaczyć wiele znanych twarzy.
Bliscy Joanny dbają o to, by pamięć o niej nie przeminęła. 28 października do sprzedaży trafiła książka "AŚKA. Joanna Kołaczkowska we wspomnieniach", która jest zbiorem wspomnień bliskich, przyjaciół i współpracowników artystki. Syn artystki, Adam, brał aktywny udział w procesie jej tworzenia. Napisał również wstęp do książki.
Zobacz również: Trzymała ją za rękę do końca. Ostatnie słowa siostry Joanny Kołaczkowskiej poruszają do łez
Syn Joanny Kołaczkowskiej przerwał milczenie. Tak radzi sobie z żałobą
Przy okazji premiery publikacji Adam Kołaczkowski po raz pierwszy tak szczerze opowiedział o odejściu mamy. Joanna Kołaczkowska od zawsze chroniła prywatność swojej rodziny.
Adam Kołaczkowski w rozmowie z Polską Agencją Prasową wrócił pamięcią do ostatnich chwili, gdy mama przekazała mu informację o diagnozie. Zauważył, że była niezwykle spokojna i nie okazywała strachu przed chorobą.
Kiedy poinformowała mnie o tym, mówiła o tym, jakby to było coś zupełnie naturalnego, jakby zupełnie nic się nie działo, chociaż ja oczywiście byłem przerażony i trochę nie rozumiałem jej spokoju.
Myślę jednak, że może na jakimś poziomie ona faktycznie, też przez poszukiwanie swojej duchowości przez te ostatnie kilka lat, być może była w jakiś sposób pogodzona ze samą sobą. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale w żaden sposób nie pokazywała, że się boi, chociaż oczywiście, że musiała się bać - mówił Adam Kołaczkowski.
Adam zawsze miał bardzo dobry kontakt z mamą. Dużo ze sobą rozmawiali i nie było dla nich tematów tabu, również w chorobie. Jednak nie był przygotowany na jej odejście. Wszystko wydarzyło się bowiem bardzo szybko.
Naszych rozmów było bardzo dużo, ale żałuję, że nie było tej ostatniej rozmowy. To wiąże się też z tym, jak bardzo szybko postępowała choroba. Nie miałem w ogóle czasu, żeby się przyzwyczaić do tego, żeby z nią porozmawiać o tym, żeby jakoś opracować naszą wspólną strategię, jak sobie z tym radzić. Tylko trochę tak, jakby uderzył w nas autobus: jest diagnoza i potem już wszystko tak strasznie szybko postępuje - dodał.
Syn Joanny Kołaczkowskiej gościł również w programie "Pytanie na śniadanie", w którym razem z członkami kabaretu Hrabi opowiedział o książce. Stwierdził, że praca nad nią pozwoliła mu poznać matkę od innej strony. Poznał ludzi, z którymi przyjaźniła się w młodości i pomogli mu odkryć jej przeszłość. Praca nad książką była dla niego formą rozmowy z Joanną Kołaczkowską, co pomogło mu "uporać się z jej nieobecnością".
Zobacz również: Rok po śmierci Joanny Kołaczkowskiej. Dariusz Kamys nie wytrzymał. "Kiedyś się spotkamy"