Krzysztof Gojdź jest w trakcie rozwodu
Krzysztof Gojdź (53 l.) jest najbardziej medialnym ekspertem od medycyny estetycznej w Polsce. Z jego usług korzystało wiele znanych osób show-biznesu, a z czasem sam dorobił się statusu gwiazdy. W 2018 roku postanowił uciec od celebryckiego świata i wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozwijał sieć luksusowych gabinetów medycyny estetycznej. W ojczyźnie pojawia się jednak dość regularnie.
Wiosną tego roku poinformował o sprzedaży amerykańskiej sieci klinik. Swoją decyzję tłumaczył wypaleniem zawodowym i chęcią odpoczynku. Postanowił skupić się na indywidualnych klientach i rozwoju własnej marki kosmetyków. Sporo dzieje się również w jego życiu prywatnym. W połowie maja w rozmowie z Żurnalistą Krzysztof Gojdź stwierdził, że jest prześladowany przez osobę podającą się za jego byłego partnera.
W odpowiedzi Marcin, domniemany stalker, pokazał ich wspólne zdjęcia, nagrania ze ślubu i oskarżył lekarza o manipulację. Kolejne tygodnie minęły na wymianie medialnych oświadczeń.
Zobacz również: Krzysztof Gojdź w asyście uzbrojonych ludzi Rutkowskiego: Boję się o swoje życie
Krzysztof Gojdź po pierwszej rozprawie rozwodowej
W 2025 roku do sądu w Miami trafił pozew rozwodowy. Z kolei w lipcu tego roku Krzysztof Gojdź złożył w łódzkim komisariacie zawiadomienie o nękaniu. Jak wyznał w rozmowie z "Super Expressem", otrzymuje pogróżki od swojego byłego przyjaciela i asystenta Marcina, z którym jest w trakcie rozwodu.
Obawiam się o swoje życie i zdrowie. W mojej ocenie zachowanie pana Marcina jest skrajnie nieprzewidywalne i budzi poważne obawy co do bezpieczeństwa mojego oraz moich bliskich. Dlatego uznałem za konieczne powiadomienie właściwych organów i pozostawienie dalszej oceny tej sprawy odpowiednim instytucjom w Polsce i w Stanach Zjednoczonych - mówił lekarz "Super Expressowi".
W czwartek 30 lipca w Miami odbyła się pierwsza rozprawa rozwodowa. Krzysztof Gojdź już wcześniej wyrażał nadzieję, że wyjdzie z niej jako rozwodnik. Chce zamknąć ten rozdział i skupić na nowej relacji. Rozprawa rozpoczęła się przed godziną 9:00 lokalnego czasu i trwała niemal do godziny 16:00.
Zarówno Krzysztof Gojdź, jak i jego były asystent pojawili się w sądzie w towarzystwie prawniczek. Niestety, wyroku nie ogłoszono.
Zobacz również: Były partner Gojdzia twierdzi, że lekarz-celebryta okłamywał całą Polskę. Gojdź odpowiedział: "Nie znoszę Polaków-cebulaków"
Spędzili 7 godzin w sądzie. Na decyzję muszą zaczekać
Jak dowiedział się "Super Express" po blisko siedmiogodzinnej rozprawie pomiędzy Krzysztofem Gojdziem a Marcinem, oraz po przeanalizowaniu obszernego materiału dowodowego, sąd postanowił odroczyć ogłoszenie wyroku. Strony otrzymały dwa tygodnie na złożenie pisemnych mów końcowych. Dopiero po ich wpłynięciu zapadnie ostateczna decyzja.
Podczas rozprawy wiele się działo! W trakcie postępowania przed sądem pojawiły się informacje o rzekomej próbie wyłudzenia od znanego lekarza 200 tysięcy dolarów jeszcze przed rozpoczęciem procesu. Zaprezentowano również materiały dowodowe dotyczące byłego przyjaciela Gojdzia. Wraz z przedstawianiem kolejnych dowodów atmosfera na sali stawała się coraz bardziej napięta.
Najwięcej emocji miały wzbudzać zarzuty odnoszące się do, jak twierdzi lekarz, składania rzekomo nieprawdziwych zeznań pod przysięgą oraz prowadzenia przez wiele miesięcy medialnej kampanii wymierzonej w Gojdzia. Według relacji obecnych na rozprawie przedstawiane materiały miały podważać wcześniejsze publiczne wypowiedzi i zeznania Marcina.
Przedstawione podczas procesu materiały miały wskazywać na to, że sprawa nie dotyczyła wyłącznie kwestii finansowych. Jak udało nam się dowiedzieć, popularny lekarz twierdził przed sądem, że Marcin budował własną rozpoznawalność poprzez wykorzystanie nazwiska Gojdzia, który przez lata wypracował wysoką pozycję.
Zobacz również: Krzysztof Gojdź jeszcze przed ślubem podpisał intercyzę. Jest tam zapis o alimentach
Zaraz po rozprawie poprosiliśmy Krzysztofa Gojdzia o komentarz. Lekarz gwiazd nie gryzł się w język! W rozmowie z "Super Expressem" padły mocne słowa.
Rozprawa dotycząca unieważnienia aktu notarialnego oraz aktu małżeństwa z Marcinem R. trwała od godziny 9:00 do 15:40 czasu lokalnego. Sąd przyjął wszystkie przedstawione przeze mnie dowody dotyczące wyłudzania pieniędzy, nękania mnie oraz materiał dowodowy wykazujący kłamstwa i fałszerstwa Marcina R. Podczas przesłuchania oraz po przedstawianiu kolejnych dowodów ostatecznie - drżącym głosem - Marcin potwierdzał i przyznawał się do większości zarzucanych mu czynów. Przyznał się m.in. do aktywności na portalach RentMen.com, rentmassour.com, eros.com - przyznał się do crossdressingu, czyli przebierania się za kobietę i świadczenia odpowiednich usług dla mężczyzn. Przedstawiono dowody w postaci zdjęć, wideo oraz komunikacji z klientami - powiedział nam Gojdź.
I dodał:
Marcin R. przyznał się do m. in. ostatniej próby wyłudzenia 200 tys. dolarów, która miała miejsce 13 lipca 2026 i została zarejestrowana podczas wywiadu z nim przez p. Zbigniewa Stongę (odsyłam do materiału na YouTube). Marcin R. przyznał się do wypowiedzenia przez siebie słów mówiących o "zniszczeniu Gojdzia, w tym zniszczeniu medialnym". Przyznał się również do wynajmowania pokoju na godziny w wynajętym przez siebie apartamencie dla osób związanych z prowadzonym przez niego biznesem. Sąd nie przyjął i odrzucił większość "dowodów" przedstawionych przez Marcin R. Przyjęte dowody to kilka zeznań finansowych i wydruki z kont bankowych ujawniające m.in. dane osobowe klientów płacących za usługi Marcina R.
Gojdź w rozmowie z "Super Expressem" podsumował:
Na sali sądowej, oprócz Wysokiego Sądu, obecni byli również pracownicy sądu, ochrona, kilka osób z publiczności oraz jego tłumacz. Wielokrotnie na sali zapadała cisza. Z minuty na minutę, kiedy moja adwokat przedstawiała SZOKUJĄCE dowody i wielokrotnie udowadniała kłamstwa Marcina R., atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. Nawet jego przyjaciółka nie wytrzymała presji przedstawianych dowodów i opuściła salę sądową.
Co oznacza, że dokumenty zostały lub nie zostały przyjęte przez sąd? Przyjęcie to zarejestrowanie dowodów lub załączników procesowych przez sekretariat sądu. W praktyce chodzi o to, że dokumenty, materiały lub inne dowody przedstawione w sprawie zostały oficjalnie wprowadzone do akt i oznaczone przez pracownika sądu.
Zgłosiliśmy się po komentarz również do byłego asystenta i przyjaciela, z którym Gojdź bierze rozwód, jednak do momentu publikacji nie uzyskaliśmy odpowiedzi na nasze pytania.
Zobacz więcej zdjęć. Krzysztof Gojdź bierze rozwód w Miami. To jeszcze nie koniec!