Syn Violetty Villas wyznał, co dzieje się na grobie matki. Jeden przedmiot go przeraził
Violetta Villas była jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej estrady. Jej niezwykły głos, burza blond włosów i wyrazisty wizerunek sprawiły, że na stałe zapisała się w historii muzyki. Choć artystka zmarła w grudniu 2011 roku, pamięć o niej wciąż pozostaje żywa. Dowodem są tłumy odwiedzające jej grób na warszawskich Powązkach. Wielbiciele regularnie przynoszą kwiaty, zapalają znicze i zostawiają pamiątki. Dla syna wokalistki, Krzysztofa Gospodarka, ta pamięć ma ogromne znaczenie. Jak się jednak okazuje, nie każdy gest fanów spotyka się z jego aprobatą.
Zobacz też: Zaskakujący plakat z Sandrą Drzymalską w roli Violetty Villas. Coś niepodobna
Violetta Villas i upiorny znicz. Syn artystki przerwał milczenie
W rozmowie ze Światem Gwiazd syn Violetty Villas opowiedział o tym, jak przez lata zmieniał się jego stosunek do osób odwiedzających miejsce spoczynku matki. Początkowo samowolne zmiany na nagrobku budziły w nim irytację. Chciał, aby zachował on charakter, który sam dla niego zaplanował. Z czasem jednak spojrzał na sprawę inaczej.
Po śmierci troszkę mnie to denerwowało, że tam na tym grobie zaczynają czyjeś porządki panować. Że ja nie mogłem utrzymać swojego charakteru tego nagrobka - przyznał Gospodarek.
Dziś zamiast złości częściej towarzyszy mu wdzięczność. Syn artystki dostrzega, że ludzie wciąż przychodzą na Powązki, dbają o grób i chcą w symboliczny sposób być blisko swojej idolki. Niektórzy zostawiają listy, fotografie i osobiste pamiątki. Część tych przedmiotów Gospodarek postanowił zachować. Po niemal 15 latach od śmierci matki wciąż wzrusza go skala zainteresowania jej osobą.
Teraz tylko się cieszę i podziwiam tych ludzi, że po tylu latach jeszcze tyle tych osób jest. 15 lat minęło, a grób codziennie tonie w kwiatach i zniczach - opowiadał.
Są jednak granice, których niektóre upominki nie powinny przekraczać. Szczególnie mocno zapisała się w pamięci rodziny sytuacja z listopada 2025 roku. Wówczas na grobie Violetty Villas pojawił się znicz w kształcie głowy, z blond włosami i makijażem nawiązującym do charakterystycznego wyglądu piosenkarki. Dla jednych mogła to być próba oddania hołdu gwieździe, dla jej syna był to jednak gest trudny do zaakceptowania.
Gospodarek opowiedział o tym dopiero teraz, w najnowszej rozmowie. Nie próbował ukrywać, że ozdoba wywołała w nim mieszane uczucia. - Ostatnio zostawili głowę [...] To było trudne do zaakceptowania, przynajmniej jeżeli chodzi o nasze społeczeństwo. Zabrałem ten wystrój - wyznał.
Zobacz też: Szok! Diament z włosów Villas odrzucony przez muzeum. Zabrakło innych pamiątek
Zobacz naszą galerię: Upiorny "prezent" na grobie Violetty Villas! Syn artystki nie wytrzymał