Christina Applegate od lat żyła z błędną diagnozą!
W 2021 roku Christina Applegate po raz pierwszy opowiedziała o chorobie. W poruszającym wpisie poinformowała, że zdiagnozowano u niej stwardnienie rozsiane. To przewlekła choroba choroba ośrodkowego układu nerwowego, która często doprowadza do inwalidztwa.
Aktorka zmagała się z poważnymi objawami neurologicznymi. Miała poważne problemy z poruszaniem się. Obecnie wspomaga się laską, czasami musi korzystać z wózka inwalidzkiego. Odczuwa również silny, przewlekły ból oraz skrajne zmęczenie.
Przez chorobę musiała zrezygnować z pracy na planie filmowym. Ostatni raz na ekranie pojawiła się w 2022 roku serialu "Już nie żyjesz". Christina Applegate skupiła się na leczeniu oraz na rodzinie. W 2013 roku po pięciu latach związku poślubiła holenderskiego muzyka Martyna LeNoble, z którym wychowuje córkę Sadie Grace.
Gwiazda "Świata według Bundych" stała się głosem osób walczących ze stwardnieniem rozsianym. Kilka dni temu ponownie gościła w podcaście "MeSsy". Wyraźnie poruszona wyznała, że przed laty postawiono błędną diagnozę.
[Lekarka - red.] weszła do mojego pokoju i powiedziała: "Gratulacje, nie masz stwardnienia rozsianego". Wcale się nie cieszyłam. Wszyscy inni byli tacy szczęśliwi...
Ale to nie jest tak, że dowiadujesz się o błędnej diagnozie i nagle czujesz się lepiej. Nie poczułam się lepiej! Jeśli już, to jest gorzej. Wróciłam do punktu wyjścia, w którym nie wiem, co się ze mną dzieje – mówiła Applegate.
Ta wiadomość była dla niej szokiem. Od pięciu lat całe jej życie było podporządkowane chorobie. Christina Applegate podkreśliła, że cofnięcie diagnozy nie sprawiło, że nagle wyzdrowiała. Nadal ma wszystkie objawy choroby.
Zobacz również: Monika Pikuła zmaga się z rakiem. Aktorka wrzuciła zdjęcie prosto ze szpitala
Christina Applegate jest załamana. Bliscy boją się o jej zdrowie
Z powodu pogarszającego się stanu zdrowia wiosną trafiła do szpitala, w którym spędziła kilka tygodni. Teraz na nowo przechodzi szereg badań, które mają ustalić z czym tak naprawdę się zmaga.
Nowe ustalenia załamały aktorkę. Jej przyjaciele na łamach "Daily Mail" wyrazili zaniepokojenie jej stanem zdrowia również psychicznego.
Musi z tym żyć dzień w dzień, 24 godziny na dobę, i jest coraz gorzej. Teraz nawet nie wie, jak nazywa się to, co jej dolega. Fatalna sprawa. Jest załamana. Nie radzi sobie z tym. Miała też moment zwątpienia, bo przecież walka ze stwardnieniem rozsianym stała się niemal częścią jej publicznego wizerunku. Teraz okazuje się, że wcale nie ma stwardnienia rozsianego - przekazała osoba z bliskiego otoczenia gwiazdy.
Przyjaciele Applegate twierdzą, że to, o czym opowiedziała w podcaście, to jedynie niewielka część tego, przez co przechodzi. Za jej publicznymi wypowiedziami kryje się znacznie więcej bólu i trudnych emocji. Ostatnie lata były dla niej wyjątkowo ciężkie i nadal nie potrafi odnaleźć się w tej sytuacji.
Do tego nie wie czy może ufać lekarzom. Rozważała nawet podjęcie kroków prawnych, licząc, że mogłoby to uchronić innych przed podobnymi przeżyciami. Zrezygnowała jednak z tego pomysłu.
Ostatnich kilka lat były i wciąż są dla niej koszmarem. Nie wie już, jak sobie z tym radzić i męczy ją konieczność tłumaczenia przyjaciołom tego, z czym się zmaga. Musi minąć sporo czasu, żeby się z tym pogodziła. Jak może teraz ufać lekarzom? Myślała nawet o pozwie, ale co jej to da? Może i kogoś innego by to uchroniło przed podobną historią, ale ona i tak ma się czym martwić, więc nie zaprząta sobie już tym głowy - przekazano w "Daily Mail".
Zobacz również: Paulina Orłoś trafiła do szpitala! Pokazała zdjęcie i dodała niepokojący wpis