Ślub Doroty Olko i Michała Danielewskiego odbył się tydzień temu w rodzinnym mieście pani młodej, czyli w Siedlcach, a wesele w pobliskich Chlewiskach. To nieprzypadkowe miejsca, ponieważ posłanka darzy swe rodzinne strony sentymentem: - Zależało nam na miejscu, gdzie będzie zielono i miło, ale bez zadęcia, w luźniejszej atmosferze - przyznaje w rozmowie z SE polityczka. I faktycznie, patrząc na zdjęcia ślubne, widać, że miejsce było wyjątkowo urokliwe, a sceneria niczym z bajki.
Młoda para nie miała łatwego zadania, jeśli chodzi o organizację ślubu i wesela, bo na co dzień mieszkają w Warszawie, ale w tym wyjątkowym czasie mogli liczyć na najbliższych: - Organizacja na odległość z Warszawy to wyzwanie, ale na szczęście mamy fajną rodzinę. I wcześniej, i w dniu ślubu dbali o to, żeby było wyjątkowo i wzruszająco. Moja mama chyba mogłaby już zostać wedding plannerką - śmieje się polityczka.
Tradycja i niespotykany wybór piosenki na pierwszy taniec
Dorota Olko przyznała, że wesele miało tradycyjne elementy, były więc oczepiny, ale też konkurs na to, kto z gości zna najlepiej nowożeńców. Było więc wesoło! Oczywiście nie mogło zabraknąć pierwszego tańca, a wybór był dość oryginalny: - Tańczyliśmy pierwszy taniec do piosenki „Me and my monkey” Robbiego Williamsa, jednej z ulubionych piosenek nas obojga. Para podeszła do sprawy tańca na luzie i przygotowywała się do niego samodzielnie, tańcząc wieczorami w ostatnich dniach przed weselem!
Panna młoda miała świadka, a pan młody świadkową! Wyjątkowa ślubna drużyna
Co ciekawe, zaskoczeniem i dość niespotykanym wyborem była sprawa świadków młodej pary: - Z niestandardowych rzeczy: ja miałam świadka, a mój mąż świadkową. Ale tak naprawdę byli oni częścią drużyny świadkowej: trzech przyjaciółek i trojga przyjaciół. Dzięki tej ekipie było więcej śmiechu, a mniej stresu - mówi nam posłanka.
Koleżanki z parlamentu pomogły przy wyborze sukni ślubnej
Zapytana zaś o suknię ślubną, czyli to, co najbardziej zaprząta głowę każdej panny młodej, posłanka Dorota Olko przyznała, że jeśli chodzi o wybór kreacji, to pomogły jej koleżanki: - Dylematów z suknią nie rozstrzygnęłabym, gdyby nie moje przyjaciółki i ze szkoły, i z parlamentu. Dylematy pomagała rozstrzygnąć Daria Gosek-Popiolek, która ma świetny gust. A na przymiarki przed odbiorem poszła ze mną senatorka Anka Górska - kończy posłanka.